Odpoczynek geniusza

Rico, 9-letni border collie z Dortmundu, potrafi rozróżnić ponad 250 zabawek i stał się sensacją naukową. Jak zachowuje się na co dzień? By się o tym przekonać, poszliśmy na spacer z nim i jego panią Susanne Baus

Docieramy samochodem na skraj lasu, w którym Susanne Baus zwykle spaceruje z Rico. Pies wyskakuje z bagażnika i posłusznie czeka na przypięcie smyczy.
Czy przypuszczała Pani, że Rico stanie się taką sensacją?
Susanne Baus: Nie liczyliśmy na aż taki rozgłos, mimo że pracownicy lipskiego instytutu uprzedzali nas, że wzbudzimy zainteresowanie mediów. Przez pierwsze tygodnie po konferencji prasowej w naszym domu urywały się telefony, mój mąż ciągle odpowiadał na maile.

Rico radośnie merda ogonem i popatruje na nas. To mu się podoba – być w centrum uwagi!
Rico jest teraz rozpieszczany czy pozostał normalnym psem?
On zawsze był rozpieszczany, już przez sam fakt, że ktoś się nim cały dzień zajmował. Poświęcamy mnóstwo czasu na jego zabawę i naukę. Nie sądzę, żeby kiedykolwiek się nudził.

Wchodzimy do lasu. Spuszczony ze smyczy Rico odbiega kawałek, ale cały czas ma nas na oku.
Jak odkryła Pani nadzwyczajne zdolności swojego psa?
Kiedy Rico miał 9 miesięcy, przeszedł operację barku, po której nie wolno mu było biegać. Border collie są jednak pracoholikami i źle znosił taki brak aktywności. Wpadłam więc na pomysł, aby chować w mieszkaniu po dwie zabawki, którym nadałam imiona. Nie sądziłam, że Rico je rozróżni. Z biegiem czasu nauczył się dopasowywać do zabawek właściwe imiona. Najpierw 3, potem 10, teraz już ponad 250.

To Rico, biegnąc przodem, wyznacza trasę naszego spaceru. Jest jednak psim gentlemanem i co rusz sprawdza, czy za nim nadążamy.
W mieszkaniu Rico przez cały czas domaga się zabawy. Czy ma Pani w ogóle czas dla siebie?
Mam jeszcze 5-letnią córkę Paulę. Razem z Rico muszą się tym czasem jakoś podzielić. Z Rico jestem ciągle w ruchu – odkąd go mam, skończyły się moje problemy z nadwagą. Jeszcze przed kilkoma laty nie można było z nim spokojnie spacerować. Ciągle chciał aportować i szukać ukrytych przedmiotów. Teraz jest nieco spokojniejszy, bo ze względu na artrozę nie pozwalamy mu na szaleńczą bieganinę.

Jak wygląda normalny dzień z Rico?
Rano idziemy na krótki spacer, w południe – na godzinną przechadzkę po lesie. Po południu jeszcze co najmniej dwie godziny spaceru i krótkie wyjście wieczorem. W domu „przerabiamy” codziennie około trzech skrzynek z zabawkami. W sumie mamy ich dziesięć. Każda z nich jest opatrzona listą z imionami maskotek, bo ja nie jestem w stanie ich spamiętać, jak mój pies. Po dwóch miesiącach muszę zmieniać ich kolejność na liście, bo Rico zna już listę na pamięć i przynosi mi kolejne maskotki, zanim zdążę wydać polecenie.

Ile nowych nazw dziennie może zapamiętać Rico?
Kiedy jednego dnia dostaje trzy nowe zabawki, to czasem je później myli. Pomyłki zdarzają mu się też, gdy nazwy są do siebie bardzo podobne, np. „Möhre“ (marchewka) i „Möwe“ (mewa). Robi błędy, gdy się czegoś boi lub nasłuchuje odgłosów z zewnątrz i nie jest w stanie się skoncentrować.

Teraz też nasłuchuje. Pewnie się dziwi, słysząc nazwy marchewka i mewa, bo nie ma ich wśród zabawek zabranych na spacer.
Rico, gdzie jest arbuz?
Spośród kilkunastu gumowych zabawek Rico przynosi tę właściwą i czeka na pochwałę.

Jak długo Rico pamięta imiona zabawek?
Całymi latami… Jedną z jego pierwszych zabawek był pluszowy smok, szybko się jednak zniszczył. Po sześciu latach dostał nowego smoka i nazwałam go tak samo. Kiedy poleciłam go aportować, szukał bez skutku. Dopiero gdy zmieniłam imię na „Potwór“, przyniósł go bez problemu.

Jak Rico rozróżnia te wszystkie przemioty?
Z pewnością po wyglądzie, bo trudniej mu znaleźć daną rzecz przy słabym oświetleniu. Ważny jest także zapach. Po wypraniu zabawek trzeba mu przypominać ich imiona.

Na leśniej drodze pojawia się ekipa telewizyjna. Rico szczeka na powitanie, od tygodni przyzwyczaił się bowiem do kamer i błysku fleszy… Ale coż to? Ten film wcale nie będzie o nim, tylko o szkole tresury.
Czy Rico jest genialnym psem, czy też inne psy potrafią to samo?
Nie uważam, że jest on jakimś cudownym wyjątkiem. Ten potencjał tkwi w wielu psach, choć z pewnością nie we wszystkich. Dlatego ważne są dalsze badania naukowe. Być może wyjaśnią one, na ile te zdolności zależą od rasy psa.

Rico najwyraźniej nie przypadł do gustu psu, o którym kręcony jest film. Widząc jednak, że ma do czynienia z agresywnym kolegą, kładzie się i ignoruje go.
Badania Rico trwały trzy lata. Co sprawdzano?
Po pierwsze, czy nie stosujemy jakiś sztuczek, czy Rico rzeczywiście potrafi rozróżniać swoje zabawki. Do znanych mu maskotek dodano jedną nową i polecono mu ją aportować. Rico przynosił nieznany mu przedmiot, najwyraźniej wychodząc z założenia, że musi to być ten, którego jeszcze nie zna. Była to wielka sensacja, bo taki sposób kojarzenia i działania był do tej pory charakterystyczny tylko dla małych dzieci.

Co Rico będzie robił po tym spacerze? Może zdrzemnie się na godzinę?
O, nie! Zapewne będzie się domagał nowych zadań.Znowu muszę schować kilka zabawek…
Genialne… zmysły

Co pewien czas media objawiają światu jakieś niezwykłe zwierzę, które rzekomo potrafi, mówić, liczyć a nawet czytać i pisać. Najgłośniejszy był przypadek konia nazwanego Mądrym Hansem. Umiał on rozwiązywać działania matematyczne, a wynik podawał stukając kopytem. Okazało się jednak, że reagował na sygnały nieświadomie przekazywane mu przez eksperymentatora. Nieznaczne napięcie mięśni człowieka, które ustępowało, gdy Hans wystukał właściwą liczbę, było dla niego sygnałem do zaprzestania dalszego stukania. Od tego czasu źródeł niezwykłych umiejętności zwierząt doszukuje się we wrażliwości ich zmysłów, wielokrotnie przekraczającej ludzką.
Pierwszego „mówiącego” psa opisał Konrad Lorenz. Jamnik ten nauczył się alfabetu Morse'a i wyszczekiwał poszczególne litery, z których tworzył wyrazy i zdania. Lorenz szybko jednak udowodnił, że także w tym wypadku właścicielka dawała psu nieświadomie znak, kiedy i ile razy ma zaszczekać. Wiedziała bowiem, co powinien powiedzieć. W demaskującym eksperymencie pokazywano jamnikowi pytania zapisane na tabliczkach, przy czym pani widziała tylko jedną stronę, sądząc, że na drugiej, widocznej dla psa, napisane jest to samo (w rzeczywistości na każdej stronie było inne pytanie). Jamnik „odpowiadał” na pytania, które widziała jego właścicielka, a nie na te, które sam mógłby przeczytać.
Jedynym zwierzęciem, którego inteligencję można porównywać z inteligencją trzyletniego dziecka, jest papuga żako o imieniu Alex. Eksperymentator pokazuje jej różne przedmioty, pytając np.: „Ile jest zielonych trójkątów?” – a ptak odpowiada, podając ich liczbę. Nie wlicza do „zielonych trójkatów” ani innych zielonych przedmiotów, ani trójkątów innej barwy. Alex, który nigdy wcześniej nie widział drewnianego klucza, ale widział za to inne drewniane przedmioty i wiele kluczy, bezbłędnie wybiera drewniany klucz, o który jest proszony. Można zapytać go o barwę, kształt lub materiał, z którego dana rzecz jest wykonana. Wydaje się, że ptak rozumie pojęcia „kształt”, „wielkość”, „kolor” i „liczba”. Nie można podejrzewać tu wpływu nieświadomych podpowiedzi, bo Alex odpowiada słowami, a nie liczbą stuknięć. (Katarzyna Owczarek)

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *