Pamiętna wystawa - Psy.pl - mamy nosa!

Pamiętna wystawa

To było 4 lata temu , bardzo chciałam mieć psa, byłam osobą samotną , z dużym domem położonym na peryferiach małego miasteczka.Długo szukałam rasy,która by spełniała moje oczekiwania , a że jestem osobą aktywną i każdą wolną chwilę spędzam na świeżym powietrzu mój wybór padł na rasę Siberian Husky.

Zamówiłam przez internet kilka książek ze wzorcem tej rasy, dużo informacji przeczytałam także w internecie , na forach internetowych oraz na stronach hodowli Siberian Husky. Coraz bardziej marzyłam o takim właśnie piesku . Jednak po kilku tygodniach oddana  pracy zapomniałam o moich marzeniach. Po 2 miesiącach kupiłam miesięcznik ”Mój pies” i tam w kalendarzu zobaczyłam, że za jakiś czas odbędzie się wystawa międzynarodowa psów rasowych. Ucieszył mnie ten fakt, że impreza miała mieć miejsce 40 km od mojego miejsca zamieszkania.Ostatni raz na wystawie byłam będąc małą dziewczynką,więc postanowiłam, że tym razem wybiorę się, pooglądam, zrobię kilka zdjęć.

Kiedy nadszedł dzień wystawy wsiadłam w samochód i pojechałam. Już z daleka zobaczyłam dużą ilość pięknych psów oraz ich właścicieli. Minęłam ring, na którym prezentowały jamniki, beagle, labradory, aż w końcu zobaczyłam ”moje” śliczne siberiany. Serce mocniej zabiło. Podeszłam bliżej.

Psiaki pozamykane w transporterach wystawiały mordki do głaskania, lizały moje dłonie, były strasznie przyjazne. Lecz najbardziej moją uwagę przykuł husky znajdujący się pomiędzy resztą prezentowanych psiaków. Śliczny, srebrno-biały. Od tamtej pory jest to moje ulubione umaszczenie husky. Płynnie i z gracją poruszał się po ringu, wystawiał go jakiś młodzieniec, na którego w sumie nie zwróciłam uwagi, ponieważ całą moją uwagę pochłaniał widok TEGO PSA. Oczywiście pies zajął 1 miejsce.

Kiedy panowie’ schodzili z ringu podeszłam do nich. Przedstawiłam się i zaczęłam wypytywać o psa. Pytałam z jakiej jest hodowli. Mężczyzna przedstawił się jako Marcin. Powiedział, że ma swoją małą hodowlę siberianów,a za 2 tygodnie w jego hodowli na świat przyjdą dzieci tego pięknego psa! Nie mogłam przegapić takiej okazji.Wymieniliśmy sie numerami telefonów. Marcin miał dać mi znać jak tylko maluchy pojawią się na świecie.

Po 17 dniach od naszego spotkania kiedy byłam jeszcze w pracy zadzwonił telefon. Odebrałam – to był Marcin. Powiedział, że są już szczeniaczki. Postanowiłam wybrać się do niego by zarezerwować, któregoś z nich. Po 2 tygodniach wreszcie pojechałam pod wskazany adres. Zaparkowałam samochód przed wjazdem. Zadzwoniłam domofonem odebrała kobieta (jak pózniej się okazało mama Marcina ).Weszliśmy do pokoju , w koszyku smacznie spały malutkie ”niedźwiadki”. Marcin powiedział,że są 3 suczki i 4 pieski. Mama szczeniąt była równie śliczna jak pies z wystawy. Po długich oględzinach maluchów i charakterystyce każdego z nich mój wybór padł na srebrno-białą
suczkę. Szczeniaka miałam odebrać za 6 tygodni. Kupiłam legowisko, smycz, szelki i wszystkie inne akcesoria potrzebne dla szczeniaczka. Psiaka odwiedziałam jeszcze dwa razy. W końcu nadszedł dzień kiedy mogłam zabrać moją pupilkę do domu. Marcin udzielił mi kilku fachowych rad i wskazówek,wręczył małą wyprawkę dla suni i już byłyśmy w drodze do domku. Noc była okropna, mała szlała, wyła, nie udało mi się jej uspokoić, strasznie tęskniła.Nie chciała jeść, bawić się, była smutna.

Zadzwoniłam do Marcina. Przyjechał natychmiast, przywiózł kocyk, na którym spała razem z rodzeństwem co oczywiście bardzo pomogło. Mała uspokoiła sie, przestała popiskiwać, usnęła. Potem kiedy mała była troszkę większa (a rosła w zawrotnym tempie) zaczęliśmy się umawiać z Marcinem na różne wycieczki z psiakami. Pomagał mi wychować trochę rozpieszczoną przeze mnie moją psinę ;).Coraz częściej dzwonił, pytał jak sobie radzę,pomagał w doborze karmy i nie tylko.

Kiedy psinka miała 5-miesięcy Marcin zaczął namawiać mnie abym spróbowała wystawić sunię. Na początku się wahałam, uważałam, że to tylko pies do towarzystwa i do kochania, ale on nie ustępował, mówił że suczka jest bardzo ładna i że ma szanse na championat. Po tygodniu zadzwoniłam do niego i powiedziałam, że zgadzam się, ale pod warunkiem, że on mi w tym pomoże. Zgodził się od razu.

Zaczęliśmy pracować nad moją pociechą. Początki nie były łatwe, wątpiłam w to, że sunia np. będzie grzecznie stać na ringu bez gryzienia ringówki lub bez kręcenia się to w lewo to w prawo. Ale udało się dzięki Marcinowi.To on nauczył mnie cierpliwości i wytrwałości w dążeniu do celu. Na pierwszą wystawę pojechaliśmy razem, później na kolejne, coraz więcej czasu spędzaliśmy razem, zaczęliśmy rozmawiać nie tylko na tematy związane z psami.Moja sunia zdobyła championat Polski,a także zyskała dużo
kolegów z wystaw jak również z hodowli Marcina, a nawet bliżej zaprzyjaźniła się z jednym z jego psów (może niedługo doczekam sie potomstwa od mojej towarzyszki).

Nie tylko one myślą o sobie poważnie. Po 4 latach znajomości w czerwcu wychodzę za mąż za Marcina.Jestem szczęśliwa! Gdyby nie husky, pewnie do dziś całe dnie
poświęcałabym pracy, a wieczory marnowałabym na oglądaniu TV. Moje życie zmieniło się i to na lepsze. W końcu wiem, że żyję. A to wszystko dzieki
psom, a właściwie dzięki Boryskowi, bo to on zawrócił mi pierwszy w głowie 4 lata temu na wystawie, której nie zapomnę do końca życia ;).

(imię i nazwisko do wiadomości redakcji)

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *