Pan Franciszek od psów - Psy.pl

Pan Franciszek od psów

Wyszkolił ponad 500 zwierząt do ponad 140 filmów. Sławę przynieśli mu "Czterej pancerni i pies"oraz jego podopieczny Szarik

W mieszkaniu Franciszka Szydełki przy ul. Koszykowej w Warszawie nie wita nas szczekanie psa. – Teraz mój sznaucer Tarzan jest u syna, ale zwierzęta towarzyszyły mi od dziecka. Dwa owczarki niemieckie, dwa mieszańce, trzy koty – wszystkie jadły z jednej miski. Były jeszcze dwie kozy, które skakały przez drążek, jakby były szkolone. Potem, jako dorosły człowiek, miałem owczarka niemieckiego i rudą sunię – kundelka.

Szarik łasuch pancernych
Psów jest za to mnóstwo na zdjęciach – tych w albumie i tych na ścianach. Najwięcej fotografii przedstawia słynnego Szarika. – Pracowałem z nim najdłużej, bo ponad 2 lata – mówi z dumą Franciszek Szydełko. – To moja największa gwiazda. W 1966 roku Szarik, a tak naprawdę Trymer, miał dwa lata. Został gwiazdą filmową, bo jak na psa milicyjnego był za mało agresywny. – Długo szukałem aktora do "Czterech pancernych", odpowiedniego znalazłem dopiero w komendzie na Żoliborzu. Inne owczarki obszczekiwały mnie już na wejściu, a Trymer stał spokojnie i przyglądał mi się. Na przygotowanie go do filmu miałem dwa miesiące – opowiada Franciszek Szydełko. – Trymer wiele już umiał, dlatego uczyłem go głównie czołgania i zostawania na dużych odległościach – 200-300 metrów, w lesie, czy rowie. Po roku kręcenia zdjęć tak się oswoił z kamerą, że czasem trudno było go wyprosić z planu. Był strasznym łasuchem, za jedzenie sprzedałby wszystkich czterech pancernych.

Po zakończeniu zdjęć ekipa ufundowała Szarikowi dyplom: "Najlepszemu aktorowi filmu aktorzy i realizatorzy". – Szarik miał wszystko, co musi mieć pies-aktor: instynkt, słuch i orientację – ocenia Szydełko. Podczas realizacji filmu mieszkaliśmy razem, ale potem pojawił się problem: co z nim zrobić? Szczęśliwie trafił w bardzo dobre, prywatne ręce. Odwiedzałem go przynajmniej raz w tygodniu. Szarik dożył wieku 11 lat.

Cywil – szczekał i gryzł
"Czterej pancerni i pies" to trzeci film z udziałem psa szkolonego przez Franciszka Szydełkę. Pierwszym, w 1960 roku, była "Ulica Graniczna" w reżyserii Aleksandra Forda. Grał w niej owczarek niemiecki ze szkoły tresury psów służbowych w Sułkowicach pod Warszawą, którą ukończył Szydełko. – Według scenariusza Wicher miał zaatakować żydowskie dziecko z getta, ale zaatakował swojego filmowego właściciela – gestapowca. W drugim filmie – "Selim" wystąpiło już kilka sułkowickich owczarków, ułożonych przez Szydełkę.

W "Czterech pancernych" zagrał nie tylko pies Franciszka Szydełki ale też sam Szydełko – oficera niemieckiego. – Grałem epizody z psami, żeby nie narażać aktorów – tłumaczy. W "Akcji pod Arsenałem" i "Europa-Europa" był esesmanem, a w "Selimie" i "Przygodach psa Cywila" oficerem MO. – Bej, osobisty pies Krzysztofa Szmagiera, reżysera filmu "Przygody psa Cywila" był mniej posłuszny od Szarika, dużo szczekał i gryzł. Dlatego Szarik miał jednego dublera, a Cywil dwóch i więcej scen trzeba było powtarzać.

Aktor ze schroniska
– Ja wiem, że jesteście agresywne, ale na planie filmowym będzie inaczej. Tam pies musi być całkowicie wpatrzony w aktora – pan Franciszek pokazuje archiwalny film, na którym oglądamy jego wykład w szkole w Sułkowicach. Słuchacze – owczarki niemieckie, siedzą w bezruchu na szkolnych stołach, wsłuchane w każde słowo swojego tresera. Kiedy Szydełko wskazuje ręką na gablotę, w której stoi wypchany Szarik, wszystkie psy – jak jeden mąż – odwracają łby.

Następne nagranie – szkolenie na Polu Mokotowskim. Dwa psy rzucają się na  stojącego obok mężczyznę. – To taki pozorowany atak, który wykorzystałem podczas kręcenia "Kameleona". Na filmie wygląda to tak, jakby pies zjadał swoją ofiarę – tłumaczy Franciszek Szydełko.

Fragment filmu "Karino" – wściekły pies ucieka przez pola przed goniącą go obławą. W końcu ludzie łapią uciekiniera, zarzucając na niego sieć. – Psa wybraliśmy ze schroniska w Poznaniu, gdzie przywieziono go ledwo żywego. A ja uznałem, że najlepiej ze wszystkich zagra "wściekłego" psa. I rzeczywiście, okazał się świetnym aktorem. Po filmie wrócił do schroniska, gdzie cieszył się specjalnymi względami i zrobiono mu nowe kojce.

Sznaucery i kundelki
Tomasz Mędrzak, Staś z "W pustyni i w puszczy", obecnie dyrektor warszawskiego Teatru Ochota: – Na Saharze, w Sudanie, gdzie kręciliśmy zdjęcia, było potwornie gorąco. Franciszek walczył o cień i wodę dla dwóch dogów niemieckich, zrobił im nawet specjalne ?skarpety?, aby nie poparzyły sobie łap od nagrzanego piasku.

– Owczarki i dogi niemieckie to rasy, które najczęściej występują na planie. Jednak najlepszymi aktorami są sznaucery, bo to psy bardzo wierne i karne – przyznaje Franciszek Szydełko, który szkolił je m.in. do roli w "Zaklętym Dworze". – No i oczywiście kundelki – łatwiej się je szkoli, często są bardziej pojętne od rasowych.

Plan pełen zwierząt
– W filmie "Dzikun", który kręciliśmy na Wigrach, z wyjątkiem dwóch osób, grają same zwierzęta – psy, tchórzofretka, 6 prawdziwych wilków – mówi Franciszek Szydełko.
Z kolei w "Czasie Burzy", pod czujnym okiem tresera, wystąpiło 30 gęsi, 20 kaczek i kur, 6 kotów i 2 psy. – Psy były zdyscyplinowane, nie chciały zrobić krzywdy gęsiom, a gęsi karnie ustawiały się w wyznaczonym miejscu.

Jednak najwięcej zwierząt zgromadził plan filmu "Ferdydurke" – jednocześnie grało ich 52 – 12 chartów, koty, krowy, kury, kozy. A jaką scenę najtrudniej było nakręcić? – W "Kapitanie Konradzie" pies-mieszaniec gonił dezertera. Podczas pościgu obaj wpadli do wody i zaczęli się topić. Potem przez dwa dni nie mogłem dojść do siebie. Największa satysfakcja? – Praca ze zwierzętami. Każda scena jest wyzwaniem. Reżyser, który najbardziej kocha zwierzęta? – Jerzy Hoffman.

Ty mnie nie zdradzisz
Na czym polegają metody szkoleniowe Franciszka Szydełki? – Moja recepta na sukces to łagodność, odpowiednie operowanie głosem i smakołyki. Żadnego szarpania czy bicia, żadnych obroży, czy kolczatek – to dobre dla rakarzy. Nie ma takiej sceny, której zwierzę by nie zagrało. Jeżeli coś się nie udaje, jest to wina człowieka. Na koniec Franciszek Szydełko pokazuje scenę z serialu "Dom". Tadeusz Janczar szykuje się, aby zabić dawnego wroga. Przed wyjściem z domu żegna się ze swoim psem, który patrzy mu ze smutkiem głęboko w oczy. – Wychodzę i nie wiem, czy wrócę. Mój stary przyjacielu, tobie mogę powiedzieć wszystko, ty nie jesteś człowiekiem, ty mnie nie zdradzisz. – To najpiękniejsza scena z udziałem zwierzęcia i człowieka, takiego dialogu nie ma w żadnym innym filmie.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *