Piękna i bestia - Ruffi Beaty Chmielowskiej - Olech - Psy.pl

Piękna i bestia – Ruffi Beaty Chmielowskiej – Olech

Beata Chmielowska - Olech i jej pupil Ruffi na spacerach zwracają na siebie uwagę. Nic dziwnego, stanowią kontrastową parę. Znana z "Teleexpressu" dziennikarka - drobna delikatna blondynka - i groźnie wyglądający rottweiler

Ruffi jest jeszcze młodzieniaszkiem, w kwietniu skończył rok, ale osiągnął już wzrost dorosłego rottweilera i wagę 40 kilogramów. Swoją siłę i pozycję poznaje w parkowym, psim towarzystwie.
– Wzbudza powszechne wrażenie i to mu się bardzo podoba. Mimo, że pełen werwy, jest bardziej skory do zabawy z zaprzyjaźnionymi psami niż do straszenia kogokolwiek – zauważa pani Beata.

Duży, karny pies
– Niedawno wyraźnie przypadł mu do gustu pewien pan – opowiada dziennikarka. – Kiedy podbiegł do niego, człowiek zastygł z przerażenia. A mój piesek grzecznie przed nim usiadł i podał mu łapę. Mężczyzna zupełnie nie wiedział co zrobić. W końcu roześmiał się.
Ruffiemu coraz mniej podoba się jednak, gdy ktoś obcy podchodzi do niego i go głaszcze.
– W jednym ze sklepów bardzo spodobał się pani ekspedientce. Jednak gdy nagle wyciągnęła rękę, by go pogłaskać, poczuł się zagrożony i zawarczał ostrzegawczo. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że nie powinni głaskać obcego psa, bo nie wiadomo jak on zareaguje.
Beata Chmielowska zaczęła uczyć Ruffiego chodzenia w kagańcu.
– On bardzo tego nie lubi, ale robi postępy. Choć myślę, że nikogo by nie ugryzł, mam wtedy pewność, że nie przydarzy się nic złego. Dobrze wychowany pies nikogo nie zaatakuje.
Ruffi umie już podawać łapę na powitanie, reagować na polecenia typu: leżeć, zostań, pilnuj. Teraz będzie szkolony na psa towarzyszącego, gdyż – jak mówi dziennikarka – duży pies musi być karny.

Właściciel bagażnika
Beata Chmielowska dostała Ruffiego od męża.
– Damian kupił go przypadkowo, choć oczywiście myśleliśmy o nabyciu psa. Kiedy Damian mąż pojechał do rodziny nad morze wpadło mu w oko ogłoszenie o sprzedaży szczeniaków. Chciał je tylko obejrzeć… – opowiada pani Beata. – Wrócił do domu późnym wieczorem i poprosił, abym poszła z nim do salonu. Zaskoczona, na wpół śpiąca weszłam tam i ujrzałam słodkie maleństwo, które natychmiast się zsiusiało. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Wcześniej myślałam raczej o małym „kanapowcu”. Okazało się jednak, że rottweiler znacznie lepiej pasuje do naszego trybu życia. Nie potrafimy wysiedzieć w mieście i często wyjeżdżamy z Warszawy. Robimy długie, piesze wycieczki.
Ruffi na co dzień jest domowym psem, ale uwielbia wypady za miasto, jazdę samochodem.
– Specjalnie kupiliśmy samochód z dużym bagażnikiem, należącym wyłącznie do psa. On doskonale o tym wie i nie pozwala wstawiać tam zakupów i bagaży. Robi to w bardzo przekonujący sposób, bo natychmiast wszystko jest poszarpane.

Męska wdzięczność
Ruffi, przynajmniej na razie, nie próbuje narzucić innym swojego zdania.
– Wie, że cała rodzina go kocha. A ja, nauczona na własnych błędach przy wychowaniu poprzednich psów, staram się teraz ich nie popełniać.
Beata Chmielowska opowiada, jak jej pudelek – Beta – spała na łóżku, a seter – Luka żebrała przy stole.
– Teraz nie ma już mowy o takich sytuacjach. Ruffi wie, że jego jedzenie znajduje się tylko w jego misce. Kiedy przychodzą goście pies nie urzęduje przy stole, tylko siedzi na swoim miejscu, w holu. Do salonu może wejść tylko wtedy, gdy zostanie zawołany.
Ruffi był uczony zasad zachowania w domu już od szczeniaka.
– Teraz trudno byłoby walczyć ze złymi psimi nawykami. Ruffi bardzo mnie kocha, ja mu daję jeść, ale największą miłością, przywiązaniem darzy mojego męża. Być może dlatego, że obaj są mężczyznami. Kiedy zamieszkał z nami był malutki, brakowało mu matki i przeraźliwie płakał. Damian bardzo przejmował się psim nieszczęściem. Wstawał do niego w środku nocy, niańczył, pocieszał, przytulał, brał do łóżka. Ruffi pamięta o tym i okazuje mu wdzięczność.

Agresja rodzi agresję
Pani Beata uważa, że to, jaki ze szczeniaka wyrośnie pies, zależy w dużej mierze od właściciela.
– Ruffi jest szczęśliwym psem i dlatego nigdy nie będzie agresywny w stosunku do człowieka. Oczywiście, o ile człowiek ten nie zaatakuje jego właściciela. Wtedy będzie bronił swego pana czy panią. Niedawno usłyszałam, że osoby pragnące mieć dużego, obronnego psa będą musiały przechodzić badania psychiatryczne. Myślę, że jest w tym dużo racji. Duży, silny pies w rękach osoby niezrównoważonej psychicznie może być niebezpieczny. Ci, którzy kupują psa z założeniem, że ma on być ostry, celowo rozbudzają w nim agresję.
Gdy czytałam w „Teleexpressie” informację, że duży pies kogoś pogryzł, zastanawiałam się jakich musi mieć właścicieli. Pies zawsze odwzajemnia uczucia jakimi obdarza je człowiek. Bity, poniewierany, głodzony, czuje się odrzucony i zawsze będzie reagował agresją. Agresja rodzi agresję. Nawet ratlerek może nas pogryźć. Każdy pies chce służyć człowiekowi. Jest szczęśliwy, gdy wykonuje jego polecenia, za co jest nagradzany, chwalony. Wtedy czuje się dowartościowany, kochany. Pies doskonale wyczuwa człowieka, jego charakter. Człowiek o słabej psychice nie powinien mieć dużego psa, bo on go sobie podporządkuje. Będzie rządził w domu.

Po kotach rybki
Prócz psów pani Beata miała jeszcze dwa koty – rosyjskiego, który umarł w młodym wielu i syjamskiego, który lubił kąpać się ze swoją panią w wannie i podróżować (latał m. in. tam i z powrotem do Turcji, podobnie zresztą jak psy). Były jeszcze chomiki, myszki chińskie i kanarki.
Teraz Beata Chmielowska ma ogromne akwarium z afrykańskimi rybkami. Niedawno – co zdarza się bardzo rzadko – rozmnożyły się.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *