Pies miesiąca - Oskar - Psy.pl - mamy nosa!

Pies miesiąca – Oskar

Labrador z krakowskiej Izby Celnej wskazał prawie 200 osób, które miały przy sobie narkotyki

Oskar – pięcioletni biszkoptowy labrador retriever z krakowskiej Izby Celnej – tylko w styczniu tego roku wytropił 11 osób, które miały do czynienia z narkotykami. W ub.r. wykrył je u 59, co jest wynikiem imponującym, jeśli wziąć pod uwagę, że funkcjonariusze Izby Celnej w Krakowie zatrzymali z tego powodu w sumie 88 osób. W ciągu całej służby Oskar wskazał osoby, które miały przy sobie narkotyki prawie 200 razy.

Rekordowy dla Oskara był rok 2005 – dzięki jego nosowi znaleziono narkotyki u 100 osób! W tym samym roku labrador z Krakowa zajął też drugie miejsce w Mistrzostwach Polski Psów Służby Celnej do wykrywania środków odurzających.

Miłośnik zabawek
Oskar w zasadzie nie miał wyboru – jego rodzice też pracują w krakowskiej Izbie Celnej przy wykrywaniu narkotyków. – Wybrałem Oskara, bo miał największą chęć do zabawy – opowiada przewodnik psa. – Zamieszkał ze mną. Najpierw oswajałem go z ruchem miejskim, ludźmi, zwierzętami, poznawał różne dźwięki, w tym dźwięk silnika samolotu.

Szkolenie służbowe Oskar rozpoczął, gdy miał 7,5 miesiąca. Wykorzystuje się w nim to, że labradory kochają ludzi i zabawę. Szkolenie rozpoczyna się od aportowania ulubionej zabawki, a gdy pies robi to już bezbłędnie – chowa się aport. Jeśli zwierzę go odnajdzie, w nagrodę może się pobawić. Później aport wymienia się na zapach. – Pies bardzo szybko się uczy, że musi wykonać zadanie, by dostać nagrodę, i wtedy następuje przełom w jego życiu – odtąd bawi się tylko po odnalezieniu zapachu, i to krótko, żeby się nie znudzić. Dlatego tak sumiennie wykonuje swoje obowiązki – mówi przewodnik Oskara.

Dyskretny wykrywacz
Oskar pracuje na tzw. fali zapachowej, czyli wyczuwa zapach narkotyków z dużej odległości, nawet 30-40 metrów, lokalizuje go i wskazuje bezdotykowo, w sposób zrozumiały tylko dla przewodnika – nikt się nawet nie domyśla, że pies go zaznaczył.

Potrafi wyczuć zapach u osoby, która nie miała bezpośredniego kontaktu z narkotykami, ale przebywała wśród nich, nawet o tym nie wiedząc, np. w pubie. – Podczas kontroli zdarza się, że te osoby nie mają przy sobie narkotyków, więc nie mogą zostać zatrzymane – wyjaśnia Tomasz Kierski, rzecznik Izby Celnej w Krakowie. – Wiele z nich to nieświadomi nosiciele zapachu. Jeśli jednak ktoś wskazany przez Oskara ma nawet śladową ilość narkotyku, jest oddawany w ręce policji, a sprawa trafia do sądu.

Funkcjonariusz państwowy
W Małopolsce psy wykrywające narkotyki pełnią służbę w Izbie Celnej i pracują głównie na lotnisku w Balicach. – Spacerują ze swoimi przewodnikami, obwąchują bagaże, sprawdzają terminal cargo. Nie zdarzyło się jeszcze, by narkotyki były ukryte w jakiejś przesyłce; pasażerowie noszą je przy sobie lub mają w bagażu – wyjaśnia Tomasz Kierski. W całej służbie celnej w Polsce są 53 takie psy. W ub.r. tylko w Balicach sam Oskar wskazał około 50 osób.

Oskar ze swoim przewodnikiem współpracują także ze służbami miejskimi i pojawiają się tam, gdzie mogą być rozprowadzane narkotyki. – W ubiegłym roku rozpoczęliśmy kontrolę kibiców wchodzących na mecze Wisły i Cracovii – wyjaśnia Tomasz Kierski. – Dzięki pomocy psów zatrzymano wówczas 30 osób podejrzanych o posiadanie narkotyków. Współpracujemy z żandarmerią wojskową, sprawdzamy jednostki wojskowe, więzienie, areszt śledczy – dodaje.

Pies ze swoim przewodnikiem patroluje ulice miasta w towarzystwie funkcjonariuszy z Sekcji Obserwacji Komendy Miejskiej Policji w Krakowie, a od stycznia pracuje także ze strażnikami miejskimi. – Oskar wyruszył na wspólne patrole ze strażnikami miejskimi i funkcjonariuszami Izby Celnej podczas tegorocznych ferii zimowych – mówi Monika Chylaszek-Jarosz, rzecznik Straży Miejskiej w Krakowie. – Pojawiali się w miejscach najbardziej uczęszczanych przez młodzież i już pierwszego dnia pies wskazał mężczyznę, który miał przy sobie narkotyki.

Czworonożny pracoholik
Oskar pełni służbę w systemie 12-godzinnym, ale praca nie jest dla niego problemem. – To pracoholik – śmieje się jego przewodnik. – Już drugiego dnia bez pracy zaczyna marudzić, a co tu mówić o wakacjach!

Trudno zobaczyć funkcjonariusza państwowego w tym łagodnym, grzecznym i radosnym psie, do którego głaskania ręce same się wyciągają. – Ileż musiałem się natłumaczyć domownikom, że nie wolno rozpieszczać Oskara, bo jest psem służbowym – opowiada przewodnik.

O tym, że z biszkoptowym labradorem nie ma żartów, wiedzą już nawet więźniowie. – Patrolując okolice szkół, zatrzymaliśmy chłopaka, który dwa dni wcześniej wyszedł z aresztu śledczego – opowiada przewodnik. – Spojrzał na Oskara, po czym oznajmił, że koledzy dobrze znają jego niezwykły węch… także z własnego doświadczenia.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *