Pies miesiąca - Ulfi - Psy.pl

Pies miesiąca – Ulfi

Border collie Ulfi, który przybył do Polski cztery lata temu z Pirenejów, triki dogfrisbee ćwiczone przez inne psy przez kilka tygodni, opanowuje w kilka minut

Gdy Ulfi przylatywał do Polski w pożyczonej klatce dla kota, jego przyszłe życie było zaplanowane, ale inaczej, niż się w rzeczywistości potoczyło – Dariusz Radomski chciał z nim zajść daleko w wyczynowym agility. I tak by się pewnie stało, gdyby nie kontuzja właściciela, dzięki której… obaj stali się mistrzami dogfrisbee – a zarazem jego prekursorami w Polsce!

Jakiś taki kwadratowy
Nim jednak do tego doszło, Dariusz Radomski szukał dla siebie psa wśród linii pracujących za granicą. – Gdy zobaczyłem go w internecie, zakochałem się od pierwszego wejrzenia – opowiada. – Poleciałem po niego do Tuluzy. Nie wiedziałem, jak zniesie podróż, zwłaszcza że okazało się, iż klatka jest odrobinę za duża i że być może nie będę mógł zabrać ośmiotygodniowego szczeniaka na pokład. Gdyby nie jego poprzednia właścicielka Patrycja, która z płaczem oświadczyła pracownikowi lotniska, że pies w luku bagażowym będzie nieszczęśliwy – pewnie zostalibyśmy rozdzieleni. Jednak wszystko się udało i Ulfi wylądował w Warszawie.

Wygląd border collie nie pozostawia nikogo obojętnym – zwłaszcza jeśli jest to biały border blue merle z niebieskimi oczami – więc wśród znajomych Darka pojawiły się różne komentarze. Najdelikatniejsze to: „Jakiś taki kwadratowy jest…” i „Ty chciałeś takiego?”. Ale szybko ucichły, gdy okazało się, że nauka siadania, warowania czy dawania głosu zajmuje Ulfiemu średnio kilkanaście sekund. Rozpoczął treningi w klubie AKI u Agnieszki Boczuli, gdzie robił błyskawiczne postępy. Potem przyszła kolej na tor agility w klubie Fort.

Na pierwszych w swoim życiu zawodach obedience Ulfi zajął z Darkiem trzecie miejsce z wynikiem 95,5 na 100 punktów w stawce 20 psów, z których większość ćwiczyła posłuszeństwo od lat. Z kolei w zawodach International Agility Link w klasie 0 w konkurencji 20 psów zdobyli w jednym z biegów pierwsze miejsce. Start był więc fantastyczny. A potem miejsca medalowe posypały się jak z rogu obfitości. – Czegokolwiek się dotknęliśmy, Ulfiemu szło to jak z płatka – mówi właściciel naszego bohatera.

Prekursor frisbee
– Niestety, a może na szczęście – opowiada Dariusz Radomski – kontuzja kolana sprawiła, że musiałem znaleźć taką formę aktywności, która będzie wymagała ode mnie mniej ruchu, a jednocześnie stworzy pole do popisu psu. Zacząłem szukać i trafiłem na dogfrisbee – sport polegający na zabawie z psem plastikowym talerzykiem. Rzucamy mu go, a on go łapie, wykonując przy tym ekwilibrystykę w powietrzu. Zacząłem ściągać filmy i próbowałem powtarzać podpatrzone tam sztuczki – znowu na to, co innym zwierzakom zajmowało kilka tygodni, Ulfiemu starczało kilka minut.

Darek połknął bakcyla dog-frisbee. Pojechał na seminarium do Niemiec. Chciał przenieść tę pasję do Polski. I udało mu się. Minęły niespełna trzy lata i w tym roku we Wrocławiu odbyły się zorganizowane przez niego mistrzostwa Europy w tym sporcie (więcej na s. 6). I choć Ulfi nie święcił na nich największych triumfów, jego pan wspomina wcześniejsze sukcesy: III miejsce w kategorii open na mistrzostwach Europy organizacji USDDN i III miejsce w kategorii open na mistrzostwach Europy organizacji Skyhundz w 2006 r. (cenione bardziej niż zwycięstwo w long distance Skyhundz i mini distance USDDN), a także III miejsce na międzynarodowych mistrzostwach Holandii. W tym roku zawojowali Czechy – zdobyli międzynarodowe mistrzostwo tego kraju.

Zwierzę z mózgiem
Ulfi to pies rodzinny z radością biegający po ogrodzie. Frisbee ćwiczy zaledwie kilka minut dziennie – bo nie można psa znudzić, trzeba przerywać tę zabawę, gdy jeszcze trwa w najlepsze. Już wkrótce wznowią też ćwiczenia z flyballu – zamierzają zimą wziąć udział w mistrzostwach Belgii.

– Ulfi przewrócił świat mojej rodziny do góry nogami – mówi Dariusz Radomski. – Mówię czasem, że wszystko przez tego białego psa z internetu, który czerpie niezrozumiałą przyjemność z wykonywania rozkazów człowieka. Chciałem mieć zwierzę z mózgiem – i mam.

Dużo nie brakowało, a Darek i Ulfi nie stanowiliby pary. Gdy pierwszy raz rozmawiał z Patrycją, ta spytała go, czy ma owce (Ulfi jest synem reprezentanta Francji i bratem mistrza Francji w pasieniu). Gdy odpowiedział, że nie, pytała dalej – o krowy i kaczki, a po uzyskaniu negatywnej odpowiedzi, oświadczyła kategorycznie: „To ci go nie sprzedam”. Dogadali się jednak. Nie minęły dwa lata i Darek kupił owce swojemu psu. Teraz Ulfi co tydzień je pasie…

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *