Pies pół na pół - Psy.pl - mamy nosa!
Czarny terier szkocki

Pies pół na pół

Kochasz psy, chciałbyś jeździć na wystawy, ale nie stać cię na kupno rasowego zwierzaka? Weź go od hodowcy na współwłasność!

Osoba, która dostaje ode mnie psa na współwłasność, musi być świadoma, że będzie mnie miała na karku. Będę sprawdzała, czy jest zadbany i odpowiednio karmiony. Jeśli stwierdzę, że jest zbyt chudy, ustalimy zmianę diety – mówi Katarzyna Książek, hodowczyni springer spanieli.

Na współwłasność – nazywaną też „układem” lub „warunkiem hodowlanym” – hodowca może nam oddać dobrze rokujące szczenię, którego nie zamierza zatrzymać, lecz do którego praw nie chce się całkiem pozbyć. Hodowca oczekuje, że taki pies będzie wystawiany, szkolony, a jego potomstwo uzyska na rynku wysokie ceny. Dlatego, nim odda nam szczeniaka – za darmo, za niewielką opłatą lub po wpłaceniu kaucji, która zostanie zwrócona po wygaśnięciu umowy – upewni się, że zagwarantujemy mu obecność na wystawowych ringach. Beata Królak, hodowczyni cocker spanieli amerykańskich i beagle„i, przesiewanie kandydatów zaczyna od przeprowadzenia wnikliwej rozmowy. – Sprawdzam, czy rzeczywiście interesują się wystawianiem. Jeśli zaufam komuś, oddam psa nawet po kosztach. Ale jeśli nie mam pewności i widzę, że chodzi tylko o ładny żywy mebel, podaję bardzo wysoką cenę, by go zniechęcić.

Co może dysponent psa

Dwóch – rzadziej trzech lub czterech – współwłaścicieli psa łączy oprócz miłości do zwierząt wiele praw i obowiązków. Wiążą się z tym wydatki, które trzeba ponosić na utrzymanie przyszłego championa, i potencjalne zyski ze sprzedaży szczeniąt. Dlatego trzeba zawrzeć umowę, co kto wnosi do tego związku i co na tym zyska. Trafia ona potem do ZKwP (wszyscy współwłaściciele psa muszą być wpisani do jego rodowodu). Określa się w niej, kto będzie tzw. dysponentem zwierzęcia, bo zostanie ono zarejestrowane w oddziale związku, do którego on należy. Dysponent decyduje o rozmnażaniu psa czy prezentowaniu go na konkretnych wystawach. Pies otrzymuje przydomek należący do jednego z hodowców.
To tylko początek, bo osoby, które zdecydowały się na współwłasność, radzą, by od razu porozumieć się co do szczegółów. – Do umowy wpisuję zwykle, jaka karma ma być podawana psu, jakie powinien dostawać środki zabezpieczające przed dysplazją i to, że mam prawo z nim ćwiczyć, by przygotować go do wystawy – wylicza Katarzyna Książek.

Rata za czworonoga

Czarno na białym trzeba też określić, w jaki sposób osoba, która dostała pod opiekę psa, ma spłacać „raty leasingowe”. Jeśli chodzi o suki, zwykle hodowca zastrzega sobie prawo do całego pierwszego miotu lub dwóch, trzech szczeniąt. To dysponent decyduje o tym, jaki pies będzie krył sukę i gdzie potomstwo przyjdzie na świat: w domu, w którym suczka mieszka na stałe, czy u hodowcy (wtedy musi się do niego przenieść na kilkanaście tygodni).
Taka przeprowadzka mogłaby być dla psa frustrująca, dlatego trzeba o tym pomyśleć zawczasu. – Oddajemy psy wyłącznie ludziom z Warszawy i okolic, bo tu mieszkamy. Musimy mieć z tymi zwierzętami kontakt – tłumaczy Aleksandra Bolchajmer hodująca wraz z Dorotą Dziekońską setery angielskie. – Dlatego przynajmniej raz na dwa tygodnie organizujemy wspólne spacery.

Zdaniem Katarzyny Książek oddanie głównemu hodowcy pierwszego miotu suki jest lepszym rozwiązaniem niż jeżdżenie z nią po Europie do wskazanego psa, który ją pokryje, a potem oddawanie dwóch, trzech szczeniąt. – Miałam kiedyś seterkę na taki układ hodowlany i czułam, że to niesprawiedliwe. Przejechałam z nią tysiące kilometrów, pies, do którego pojechałyśmy, nie podobał mi się, no i musiałam oddać szczenię z miotu.

Pierwsza ciąża suki to przełomowy moment i dla niej, i dla jej współwłaścicieli, ponieważ na ogół w chwili sprzedaży szczeniąt umowa wygasa. Od tej chwili jedynym właścicielem suczki staje się osoba, która dostała ją z hodowli i może nadać jej swój przydomek. Do tej pory bowiem suka (i jej dzieci z pierwszego miotu) miała w dokumentach wpisany przydomek hodowcy, od którego pochodzi. W wypadku psów rozliczanie się jest trudniejsze. Umawia się więc np. na ich spłacanie w ratach po tysiąc złotych z kolejnych kryć.

Kłótnia w przybranej rodzinie

Nieporozumienia dotyczące spraw hodowlanych rozstrzyga sąd koleżeński ZKwP. Dzieje się tak np. wtedy, gdy ktoś zgłosi, że pies reproduktor pokrył nierasową sukę – wtedy współwłaściciel, który do tego dopuścił, może nawet zostać wykluczony ze związku. Ale i drugi „udziałowiec” ponosi konsekwencje – bo regulamin mówi, że za działania każdego ze współwłaścicieli odpowiadają również pozostali.

Członek zarządu głównego ZKwP Andrzej Brabletz uważa, że związek nie powinien zajmować się mediacjami między skłóconymi współwłaścicielami psa, bo umowa to sprawa cywilna – powinien więc rozpatrywać to sąd cywilny. Jednak do sądu skłóceni właściciele psa nie chodzą. – Jeśli się sami nie dogadamy, umowę można wyrzucić. Ale warto ją spisać, żeby wszyscy znali konsekwencje – mówi Katarzyna Książek. – Nie jestem bezduszna, więc nawet jeśli nie dojdziemy do porozumienia, to nie zabiorę psa. Ma swój dom, ukochanego pana. Mogłabym zwierzę odebrać tylko wtedy, gdyby się okazało, że jest strasznie zaniedbane.

Prześwietlanie hodowcy

Ten, kto chce wziąć psa pod swój dach, powinien sprawdzić hodowcę: czy ma już psy na współwłasność, ile, jak wyglądają i czy układy nie skończyły się negatywnie. A jeśli tak, to czy hodowca zabrał psa, czy kazał sobie za niego zapłacić.
Zdarza się i tak, że ludzie doskonale się znają i rezygnują ze spisywania psiej intercyzy. Tak zrobiła Anna Szydłowska hodująca charty rosyjskie. Niektóre ma na współwłasność ze znajomą – Lidią van Rijn z Francji – i choć nie podpisała umowy, współpraca układa się znakomicie. – Mamy od Lidki czteroletniego borzoja, którego moja córka Ola prezentuje na wystawach. Jest u nas od dwóch lat – opowiada. – Wcześniej był z Lidką na wszystkich zachodnioeuropejskich wystawach. Teraz my jeździmy po wschodniej Europie. Dla niej te podróże byłyby bardzo kosztowne.

W drodze

Psy, które podróżują między domami swoich właścicieli, często bardzo oddalonymi od siebie, to osobny problem.

– Moja suka beagle’a Gina w tym roku zamieszkała w Moskwie. Ma być wystawiana w Rosji, a potem do mnie wrócić, żebym mogła ją wystawiać u nas. Urodzi też u mnie jeden miot, a potem znów pojedzie do Moskwy – mówi Beata Królak.

Innym takim przykładem jest wyżeł weimarski Oskar, który ponad dwa lata temu w styczniu przyleciał z Australii i zamieszkał u Pauliny Walkowskiej. Trzy tygodnie później na wystawie championów w Lesznie został uznany za Best in Show. – To chyba najlepiej pokazuje, że podróż i zmiana opiekuna nie odbiły się negatywnie na jego psychice – uważa Paulina Walkowska. – Gdyby miał kłopoty psychiczne, byłby bojaźliwy i na pewno by nie wygrał. On od razu zachowywał się tak, jakby od zawsze był mój. Teraz Oskar ma na koncie 11 championatów. Pod koniec roku wraca do Australii. Karina Hawling-Wąsik, hodowca airedale terrierów, wiceprzewodnicząca katowickiego oddziału ZKwP do spraw hodowlanych, przyznaje, że to częsta praktyka, gdyż hodowcy szukają genetycznej różnorodności. Zdania na temat takich praktyk są jednak podzielone.

– Takie wożenie psa z domu do domu nie jest dla niego korzystne – uważa Andrzej Brabletz. Z kolei Małgorzata Supronowicz, lekarz weterynarii i znana hodowczyni wielu ras, nie ma wątpliwości, że odpowiednio przeprowadzona zmiana domu nie szkodzi psu.

– Nie wolno zapominać, że najważniejsze powinno być dobro psa – podsumowuje Katarzyna Książek.

Psychika psa kilku panów

Współwłaściciele powinni jak najwięcej z sobą przebywać – można na przykład razem uprawiać psie sporty. Jeśli opiekunowie podobnie się zachowują, wydają takie same komendy psu, nie będzie mu przeszkadzało, że przebywa raz w jednym, raz w drugim domu. Czworonóg nie może być nadmiernie przywiązany do jednego właściciela, bo to prowadzi do lęku separacyjnego. Jeśli tak jest, to kłopoty psychiczne na pewno ujawnią się po przenosinach do nowego domu. Taki zwierzak będzie niszczył sprzęty domowe, drapał drzwi, wył. Pojawią się też objawy neurowegetatywne, a więc zaburzenia snu, niechęć do jedzenia. Wszystko przez to, że pies żyje w ogromnym stresie.

– Jeśli więc decydujemy się na to, by pies mieszkał raz w jednym, raz w drugim domu, powinniśmy koniecznie zasięgnąć opinii behawiorysty – szkoleniowiec i zoopsycholog, Marcin Wierzba.

Zalety i wady współwłasności

Zalety dla hodowcy

    • posiadanie znakomitego psa z przydomkiem własnej hodowli, mimo że nie mieszka u hodowcy
    • odciążenie finansowe, w zależności od umowy – współwłaściel pokrywa część lub całość kosztów utrzymania psa, opieki weterynaryjnej i wystawiania

 

Zalety dla osoby, która dostaje psa od hodowcy

    • posiadanie za darmo lub półdarmo znakomitego psa, na którego nie byłoby tej osoby stać
    • fachowe wsparcie w przygotowaniu do wystaw i możliwość kojarzenia najlepszych psów

 

Wady współwłasności

  • nie można decydować o psie samodzielnie – trzeba się liczyć ze zdaniem drugiego współwłaściciela
  • możliwość konfliktów
  • wydatki związane z kryciem i wystawami, na które nie mamy wpływu, bo o tym decyduje główny hodowca
Karina Hawling-Wąsik
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *