Okaleczony i zmaltretowany pies w torbie na śmietniku! „Coś mi zniszczył”

Popiołek to pies, który został znaleziony w torbie na śmietniku. Mimo ciężkich obrażeń, których doznał od swojego "właściciela", pokazał, że bardzo chce żyć.

Człowiek – istota zdolna do miłości i… do najgorszego bestialstwa. Niektórzy ludzie naprawdę nie zasługują na psią miłość. Oprawca kontra sześciokilogramowa, bezbronna psina. Wydaje się, że w tym starciu zwierzę nie ma szans na przeżycie. A jednak, mimo doznanych poważnych obrażeń, będąc na dodatek zamkniętym w starej torbie porzuconej na śmietniku, ten pies pokazał, że bardzo chce żyć.

Pies w torbie na śmietniku

Czworonoga na śmietniku znalazły kobiety, które wyszły wyrzucić śmieci. Ich uwagę zwróciła leżąca obok kontenera torba przysypana popiołem, w której ewidentnie coś się ruszało. Jak się później okazało, pod pyłem znajdował się wyziębiony, okaleczony, ledwo żywy i niewielkich rozmiarów piesek. Na ciele zwierzęcia gołym okiem można było dostrzec ślady przemocy. Ostatecznie pies trafił do chojnickiego schroniska „Przytulisko”. Po wstępnych badaniach weterynarz stwierdził, że Popiołek (takie imię nadali psu wolontariusze) ma głęboką ranę na głowie od uderzeń tępym narzędziem, a także liczne stłuczenia brzucha i okolic genitaliów.

Był w stanie głębokiej hipoglikemii i hipotermii, praktycznie bez reakcji na bodźce. Obrażenia wskazywały na to, że został uderzony tępym narzędziem w głowę. W pierwszej dobie wykonaliśmy wstępną diagnostykę i walczyliśmy przede wszystkim o jego przeżycie. Po 24 godzinach spędzonych w podgrzewanej klatce tlenowej i intensywnej farmakoterapii, Popiołek powoli zaczął reagować na bodźce zewnętrzne. Dziś mija druga doba – piesek zaczął chodzić, jeść, a wyniki badania neurologicznego uległy znacznej poprawie. Trzymajcie kciuki za jego szybki powrót do zdrowia – czytamy na oficjalnym fanpage’u Przychodni Weterynaryjnej VetMedica Chojnice, ul.Gałczyńskiego 29.

Nagroda za wskazanie sprawcy

Pies, który został znaleziony w torbie na śmietniku, poruszył serca nie tylko mieszkańców Chojnic, ale też osób z innych miast. Na stronie zrzutka.pl przez Agnieszkę Ginter – kierującą chojnickim schroniskiem – została uruchomiona zbiórka na nagrodę dla osoby, która wskaże „właściciela” skatowanego psa. Inicjatorka tej akcji zastanawiała się, jaka suma za wskazanie sprawcy będzie odpowiednia. Ostatecznie stanęło na kwocie 3000 zł. Obecnie zebrano jednak już ponad 5065 złotych. Jak zapewniła Agnieszka Gitner, „wszelka nadwyżka zostanie przeznaczona na diagnostykę i leczenie oraz ewentualną rehabilitację Popiołka”. Sprawą zmaltretowanego psa zajęła się także policja.

„Bo coś mi zniszczył”

Policji udało się zatrzymać mężczyznę, który jest podejrzany o bestialskie potraktowanie psa. Oprawcą okazał się 63-letni chojniczanin, który ma za sobą kryminalną przeszłość (był karany za przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu). Pies był u niego od niedawna – wziął go od osoby, która nie mogła już dłużej się nim opiekować. Zapytany o to, dlaczego to zrobił, odpowiedział, że „pies miał być grzeczny i spokojny, a coś mu zniszczył w domu„. Następnie tłumaczył, że nie chciał go wyrzucać na ulicę i skazywać na „pewną śmierć”, dlatego postanowił sam się zająć problemem. Teraz mężczyźnie grozi kara pozbawienia wolności do pięciu lat.

Autor: Magdalena Olesińska