Sweety została wyciągnięta z klatki, gdzie czekała na śmierć. Jej reakcja na człowieka naprawdę wzrusza!

Na terenie Azji zabijanie psów na mięso jest zjawiskiem powszechnym. Ten pies z Kambodży został uratowany z rzeźni dzięki Michaelowi Chourowi, założycielowi organizacji The Sound of Animals.

Niewielka, krótkowłosa, piaskowej maści suczka próbowała ukryć się w najdalszym kącie metalowej klatki, w której była zamknięta z innymi psami. Przerażało ją wszystko i wszyscy, widziała, jak towarzyszące jej psy są wyciągane za kark z klatki i zabijane. Czuła, że teraz jej kolej, bo pies z Kambodży często tak kończy swe życie.

Jednak życie tej suczki nie skończyło się w tym momencie. Jej los odmienił się całkowicie. Wszystko za sprawą Michaela Choura. To założyciel organizacji The Sound of Animals, której celem jest ratowanie psów z południowo-wschodniej Azji, przeznaczonych na handel mięsem. Pojechał do Kambodży właśnie po to, by uwolnić choć część psów z rzeźni, w której skazane były na śmierć.

Pies z Kambodży prosto w kochające ręce

Chour wynegocjował z właścicielem rzeźni, że zabierze z niej 17 psów, w tym suczkę, której nadał później imię Sweety. Uwolnione z rzeźni zwierzaki trafiają do tymczasowego schroniska w O Smach w Kambodży, a gdy zostaną podleczone i dojdą do siebie, przewozi się je do schroniska prowadzonego przez The Sound of Animals w Ban Kruat District w Tajlandii.

Gdy Michael Chour zabrał Sweety z klatki, w której przewożono ją do tymczasowego schroniska, suczka wciąż była przerażona. Chour wziął ją na ręce i trzymał tak przez prawie półtorej godziny.

Przytuliła się delikatnie i pozwoliła, żebym ją ucałował. Serce mi zadrżało, nie umiałem powstrzymać łez – opowiadał Michael Chour dziennikarce portalu Thedodo.com.

Wszystkie psy mają prawo do szczęścia

Gdy Chour w końcu postawił Sweety na ziemi, była już dużo spokojniejsza. Mężczyzna widział w swym życiu dużo strasznych scen w rzeźniach, do których trafiał. Najszczęśliwszy jest wtedy, gdy może obserwować, jak psy, które uwolnił, czują już, że będą żyły i że ktoś obdarza je miłością.

Sweety w schronisku w Tajlandii zaprzyjaźniła się z innymi psami i w zwykłym trybie szukano by jej nowego domu, lecz tym razem stało się inaczej. Michael Chour postanowił, że sam będzie się nią opiekował.

Wszystkie psy mają prawo do szczęśliwego życia, niektóre zapadają mi jednak głębiej w serce. Sweety jest jednym z nich – mówi Chour.

Los Sweety odmienił się na lepsze już na zawsze, teraz kolej na inne czworonogi. Oby każdy pies z Kambodży i innych krajów, w których przeznacza się psy na mięso, miał taką szansę.

Autor: Magdalena Ciszewska