Piesek do podróżowania - Psy.pl - mamy nosa!

Piesek do podróżowania

Pies jest obowiązkiem, a ja wiedziałam, że mogę podołać małemu obowiązkowi, dlatego wybrałam maltańczyka - mówi aktorka Maria Gładkowska

Dawniej z przymrużeniem oka obserwowała panie, które wiążą pieskom kokardki na łebkach i mówią do nich: mój skarbie, moja rybko, moje ty kochanie. Myślała: to niedobrze, gdy kobiety nie mają potomstwa, bo dostają fioła na punkcie psów. Sama wychowała troje dzieci. I co? – Któregoś dnia trzymam Kikę na kolanach, ona tak na mnie patrzy tymi swoimi oczkami, i mówię do niej: „Moja ty malusia, moja kochana…”. A córka woła: „Mamusiu, halo, tutaj jestem!” – opowiada ze śmiechem Maria Gładkowska. Na szczęście Ania doskonale ją rozumie, bo dzieli z nią pasję do zwierząt – w przeciwieństwie do syna, który, gdy planowały zakup psów, zastrzegł: „Uprzedzam, to nie są moje psy i nie liczcie na mnie”. Może dlatego, że według niego pies musi być duży. A mama i siostra postawiły na czworonożne maluchy. – Ja też lubię duże psy, ale nie jestem coraz młodsza, tylko coraz starsza, a z dużym psem jest więcej problemów – tłumaczy aktorka. – Byłby dla mnie kłopotem i pewnie nie czułby się ze mną szczęśliwy.

Dwa kilo psa
Wcześniej miały yorka Pako, który przeżył z nimi 13 lat. Był dość niezależny, ale bardzo kochany. Niestety, dużo chorował i w lipcu ubiegłego roku zmarł. Wtedy powiedziały sobie: nigdy więcej psa. Ale upłynął sierpień, zaczął się wrzesień, a im coraz smutniej było wracać do domu, w którym nie witał ich żaden pies. – I już zaczęła mi chodzić po głowie myśl o maltańczyku – opowiada aktorka. Jej dwie przyjaciółki w Stanach Zjednoczonych mają psy tej rasy – jedna od 13 lat – więc wiedziała, jaki to zwierzak, jakie ma cechy charakteru, że jest mądry i przyjacielski. – Chciałam poczekać do wiosny, ale szybko doszłam do wniosku, że nie wytrzymam. 16 września miałam urodziny… i tak wspólnymi siłami udało się nam zdobyć maleńką Kikę.
Przyznaje, że – oprócz charakteru – ważna też była dla niej waga psa. Chciała, aby pupilka mogła jej towarzyszyć podczas wyjazdów. – Kika waży niecałe dwa i pół kilograma i jest pieskiem w sam raz do podróży. To też było dla mnie istotne: żebym nie musiała psa opuszczać. A dla mojej córki była ważna rasa, bo upodobała sobie buldożki francuskie. Nie mogło więc być mowy o żadnym kompromisie… Wiadomo było, że Ania w niedalekiej przyszłości wyprowadzi się z domu, toteż przekonywała mamę: „Muszę mieć od razu drugiego psa, bo powinny się wychować razem, żeby potem mogły razem zostawać – u ciebie czy u mnie”. I tak w domu wkrótce po Kice pojawiła się Kafka.

Psota goni psotę
Kika przyjęła młodszą o półtora miesiąca, ale za to większą Kafkę okropnie – warczała na nią. Stopniowo wzajemne stosunki jakoś się ułożyły, ale suczki nadal są o siebie zazdrosne. Zwłaszcza Kafka bardzo potrzebuje czułości. To trudny pies, od początku były z nią problemy – i zdrowotne, i behawioralne. – Chodziłyśmy z nią do psiego psychologa, bo długo nie mogła się nauczyć czystości. Szkoliłyśmy ją, bo choć jest nieduża, nie radziłyśmy z nią sobie.
Aktorka mówi, że Kafka cierpi na… chorobę sierocą, z winy jej poprzedniej właścicielki. – Oszukała nas: mówiła, że suczka ma 12 tygodni, a miała zaledwie sześć, co stwierdził weterynarz, i została za wcześnie zabrana od matki. Była przerażona, nie umiała ustać na podłodze, bo rozjeżdżały się jej łapy, nie pozwalała się przytulić.
Kika wprost przeciwnie: była od początku wychuchanym pieskiem – już w hodowli – i nadal taka jest. – Hodowczyni sama mi ją przywiozła do Warszawy, bo nie mogłam po nią pojechać, a już nie chciałam czekać – wspomina aktorka.
W jednym obie suczki są absolutnie zgodne: w nieposkromionej chęci do psot. Prowodyrem jest zwykle Kafka. – Gdybyśmy się teraz odwróciły, sprzątnęłaby wszystko z talerzyków i jeszcze udawała, że to nie ona. Kika dzielnie jej sekunduje. Dlatego gdy zostają same, są zamykane w klatce, bo inaczej gazety i książki byłyby przeczytane w drobny mak. Kwiatów w doniczkach już w ogóle w domu nie ma, bo wszystkie zostały zniszczone. A ulubiona rozrywka Kafki to wyjmowanie z szafki butelek z alkoholem i turlanie ich po pokoju…

Komu przeszkadza pies w torbie?
– Pies jest do kochania i ma być szczęśliwy. Dlatego strzygę Kikę, żeby było jej wygodnie. Zresztą maltańczyki są śliczne – czy to z długim włosem, czy z krótkim.
Nie wszysy jednak ulegają ich urokowi. – Kiedyś wniosłam Kikę w torbie do banku, a ochroniarz mówi: „Nie widziała pani informacji, że psów się do banku nie wprowadza?”.
„Ale ja psa nie wprowadziłam. Jest pan kompletnie nieludzki – mam ją zostawić w samochodzie w 30-stopniowym upale? Co komu przeszkadza pies w torbie?”. Zresztą gdy człowiek się zżywa ze zwierzątkiem, nie ma takiego rozgraniczenia, że to jest pies i gdzieś tam ma swoje miejsce. To jest towarzysz, który musi być obok mnie.
Mówi, że ma szczęście do psów. W jej domu rodzinnym zawsze były kundelki. Ojciec uczył je różnych rzeczy, np. jeden z nich umiał otwierać drzwi – nie było takich, z którymi by sobie nie poradził. – Tata ogromnie kochał psy i zawsze powtarzał: „Trzymaj się z dala od ludzi, którzy nie lubią zwierząt…”

Maria Gładkowska
Aktorka, absolwentka Wydziału Aktorskiego warszawskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Za kreację księżnej Daisy w dramacie historycznym Filipa Bajona „Magnat” (1986) została uhonorowana Nagrodą im. Zbigniewa Cybulskiego. Jest jedną z bohaterek książki Marzanny Graff-Oszczepalińskiej „Siła codzienności”.

 

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *