Pitbul Patrick nie jest już szkieletem - Psy.pl

Pitbul Patrick nie jest już szkieletem

Dwa lata temu pitbul Patrick składał się jedynie ze skóry i kości i leżał w torbie na śmieci w zsypie, dziś żyje szczęśliwy w domu rodziny zastępczej, a jego właścicielka właśnie usłyszała wyrok sądu. Wszystko to działo się w Newark w stanie Nowy Jork.

„Mam na imię Patrick. 16 marca (2011) było już prawie po mnie… Moja właścicielka wyrzuciła mnie jak śmieć. Leżałem tam bezradny. Wiem, że nie wyglądałem pięknie, ale ktoś zauważył torbę na śmieci, w której się znajdowałem, i mnie uratował. Zabrał mnie do Garden State Veterinary Specialist. Tamtejsi lekarze weterynarii nie widzieli dotąd psa w takim stanie jak mój. Zrobili mi transfuzję krwi, postawili mnie na cztery łapy, a co najważniejsze… pokochali mnie. Mam się coraz lepiej, ale rachunki za mój pobyt tutaj są wysokie. Pomóżcie mi znaleźć dom” – tak pisano w imieniu Patricka na YouTube dwa lata temu.

Ta historia wstrząsnęła Ameryką. Konającego pitbula, który składał się tylko ze skóry i kości (ważył około 10 kg), znalazł pracownik opróżniający zsyp. Zauważył, że torba leżąca wśród śmieci lekko się poruszyła. Ta krótka chwila zdecydowała o tym, że Patrick – nazwany tak, bo narodził się na nowo w dniu św. Patryka, 17 marca – żyje i jest dziś wesołym normalnej tuszy zwierzakiem. Jednak wtedy, gdy trafił pod opiekę lekarzy, miał tak niską temperaturę ciała, że nie rejestrowała jej skala termometru, i był tak naprawdę szkieletem.

Kilka dni temu zapadł wyrok w sprawie wytoczonej Kishy Curtis, właścicielce Patricka. Została skazana na półtora roku więzienia w zawieszeniu na półtora roku. Sąd zobowiązał ją też do wpłacenia 2000 dolarów na rzecz New Jersey ASPCA, organizacji, która zajęła się psem nim trafił do szpitala w Tinton Falls. Wśród obrońców zwierząt wyrok ten wywołał wzburzenie – uznali go za zbyt niski. Sędzia zwrócił jednak m.in. uwagę na to, że Kisha Curtis nie była dotąd karana. MC

 

 

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *