Pitbulka na łańcuchu mokła w deszczu. Nie miała nawet budy

author-avatar.svg

Magdalena Ciszewska

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

UWAGA! Do czytania tej historii możecie potrzebować dużej paczki chusteczek higienicznych. I nie mówcie tylko potem, że was nie ostrzegaliśmy. Jej bohaterami są młodziutka pitbulka i poważny strażak.

Chora pitbulka

Zaczęło się wszystko w ubiegłą niedzielę w Sacramento w Kalifornii w Stanach Zjednoczonych. Strażak Mike Thawley z Fire Station 14 zauważył przywiązanego do płotu szczeniaka w typie pitbula moknącego w strugach deszczu. Nie wahał się ani chwili i uwolnił go, a właściwie ją, bo okazało się, że to suczka, z opresji. Zabrał ją z sobą do pomieszczeń straży pożarnej, owinął ręcznikiem i wysuszył.

Już na pierwszy rzut oka widać było, że suczka cierpi na schorzenie skóry. Mike Thawley zawiózł ją więc do schroniska Front Street Animal Shelter, by tam udzielono jej niezbędnej pomocy.

Pracownicy schroniska nadali jej imię Chunkie, a lekarz zaczął leczyć świerzb, na który cierpiała. Ale to nie był jedyny jej problem. Chunkie była strasznie smutna. Nie znała dotąd innego życia niż to na łańcuchu pod gołym niebem i prawie bez jedzenia. W schronisku było co prawda sucho, dostawała jedzenie i nikt nie trzymał jej na łańcuchu, ale schroniskową klatkę trudno przecież nazwać domem.

Wdzięczność ponad wszystko

Wszystko zmieniło się już jednak drugiego dnia pobytu w schronisku, gdy przyszedł ją odwiedzić jej wybawca Mike Thawley. Radość, jaką na jego widok okazała Chunkie, była wielka. Mike nie mógł się opędzić od jej „całusów”, a pracownicy na oficjalnej stronie Facebookowej Front Street Animal Shelter napisali: „Jak możecie zobaczyć na tym wideo, Chunkie jest bardzo wdzięczna za uratowanie”.

Myślicie, że to koniec historii? Otóż nie. Mike tak przeżył spotkanie z Chunkie, że wrócił do domu i spytał rodzinę, czy nie mogliby jej adoptować. Już w piątek wiadomo było, że suczka znalazła nowy dom. Tak w ciągu tygodnia jej życie zmieniło się o 180 stopni – trafiła z piekła do nieba. A jej historia wzrusza i – mamy nadzieję – inspiruje tysiące ludzi.

Pierwsza publikacja: 26.04.2022

Podziel się tym artykułem:

author-avatar.svg
Magdalena Ciszewska

Absolwentka teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od 2005 roku sekretarz redakcji miesięcznika „Mój Pies”, a później także autorka tekstów na portalu PSY.PL. W dzieciństwie wychowywała się z suczką owczarka niemieckiego o imieniu Diana.

Zobacz powiązane artykuły

Nie porzucaj – reaguj! Bierność wobec cierpienia zwierząt to przyzwolenie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Wyobraź sobie psa, który przez lata był członkiem rodziny. Pewnego dnia znika – nie dlatego, że zaginął, ale dlatego, że ktoś go porzucił. Zostawiony w lesie, przywiązany do drzewa, bez szans na przetrwanie. I choć widzimy, że sąsiad nagle przestał wychodzić z psem – milczymy. W tegorocznej edycji kampanii Nie Porzucaj mówimy wprost: bierność to współudział!

null

undefined

Pies w miejscach pracy i przestrzeniach publicznych – co mówi prawo?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Coraz częściej widujemy psy nie tylko w parkach i na osiedlach, ale także w kawiarniach, urzędach, centrach handlowych, a nawet w biurach. Czy obecność psa w takich miejscach jest legalna? Co mówią przepisy i kto odpowiada za ewentualne szkody lub bezpieczeństwo innych ludzi i zwierząt? Sprawdzamy, jak wygląda sytuacja prawna psów w przestrzeni publicznej i miejscach pracy.

null

undefined

Wakacje a porzucane psy – co roku przeżywamy ten sam dramat

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Są tacy, którzy z początkiem lata kupują walizkę. I tacy, którzy zostają przywiązani do drzewa. Dla tysięcy psów wakacje to nie odpoczynek – to moment, w którym ich życie się kończy. I to nie jest metafora.

null

undefined

null

Bądź na bieżąco

Zapisz się na newsletter i otrzymuj raz w tygodniu wieści ze świata psów!

Zapisz się