Pitbulka na łańcuchu mokła w deszczu. Nie miała nawet budy - Psy.pl
Chora pitbulka

Pitbulka na łańcuchu mokła w deszczu. Nie miała nawet budy

UWAGA! Do czytania tej historii możecie potrzebować dużej paczki chusteczek higienicznych. I nie mówcie tylko potem, że was nie ostrzegaliśmy. Jej bohaterami są młodziutka pitbulka i poważny strażak.

Zaczęło się wszystko w ubiegłą niedzielę w Sacramento w Kalifornii w Stanach Zjednoczonych. Strażak Mike Thawley z Fire Station 14 zauważył przywiązanego do płotu szczeniaka w typie pitbula moknącego w strugach deszczu. Nie wahał się ani chwili i uwolnił go, a właściwie ją, bo okazało się, że to suczka, z opresji. Zabrał ją z sobą do pomieszczeń straży pożarnej, owinął ręcznikiem i wysuszył.

Już na pierwszy rzut oka widać było, że suczka cierpi na schorzenie skóry. Mike Thawley zawiózł ją więc do schroniska Front Street Animal Shelter, by tam udzielono jej niezbędnej pomocy.

Pracownicy schroniska nadali jej imię Chunkie, a lekarz zaczął leczyć świerzb, na który cierpiała. Ale to nie był jedyny jej problem. Chunkie była strasznie smutna. Nie znała dotąd innego życia niż to na łańcuchu pod gołym niebem i prawie bez jedzenia. W schronisku było co prawda sucho, dostawała jedzenie i nikt nie trzymał jej na łańcuchu, ale schroniskową klatkę trudno przecież nazwać domem.

Wdzięczność ponad wszystko

Wszystko zmieniło się już jednak drugiego dnia pobytu w schronisku, gdy przyszedł ją odwiedzić jej wybawca Mike Thawley. Radość, jaką na jego widok okazała Chunkie, była wielka. Mike nie mógł się opędzić od jej „całusów”, a pracownicy na oficjalnej stronie Facebookowej Front Street Animal Shelter napisali: „Jak możecie zobaczyć na tym wideo, Chunkie jest bardzo wdzięczna za uratowanie”.

Myślicie, że to koniec historii? Otóż nie. Mike tak przeżył spotkanie z Chunkie, że wrócił do domu i spytał rodzinę, czy nie mogliby jej adoptować. Już w piątek wiadomo było, że suczka znalazła nowy dom. Tak w ciągu tygodnia jej życie zmieniło się o 180 stopni – trafiła z piekła do nieba. A jej historia wzrusza i – mamy nadzieję – inspiruje tysiące ludzi.

Autor: Magdalena Ciszewska
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *