Pokonać siebie dzięki psu - Psy.pl

Pokonać siebie dzięki psu

Niepełnosprawni w Białymstoku dostali od władz miasta halę, w której ćwiczą z psami - to sposób na rehabilitację i powrót do normalnego życia

Kiedy siedząca na wózku inwalidzkim Jola nie chce łapać frisbee, inni biorący udział w treningu nawet nie próbują słuchać jej argumentów i uparcie rzucają jej dysk na kolana. Pięć, dziesięć razy – aż w końcu kobieta zaczyna go odrzucać biegającym wokół owczarkom: belgijskiemu Kyoko i niemieckiemu Aice. Po kilku minutach widać, jak opada z niej napięcie. Musi wreszcie przyznać, że po takich ćwiczeniach jest zrelaksowana jak nigdy. Niepełnosprawni, którzy uczestniczą w treningach w oddanej im w grudniu ubiegłego roku hali na białostockiej Węglówce, mówią: – Tu na nowo uczymy się wierzyć w swoje możliwości. Praca z psami pomaga nam zapomnieć o naszej sytuacji.

Jakby wózka nie było
Dzięki staraniom Aliny i Piotra Bendiuków, założycieli Klubu Sportów Psich „Alpi”, kilka razy w tygodniu gromadzi się tu kilkadziesiąt osób – niepełnosprawnych i sprawnych, dorosłych i dzieci. Wielu przyprowadza swoje psy: labradory, owczarki, border collie i kundelki. Dawny magazyn służy im jako hala treningowa i miejsce towarzyskich spotkań. Niepełnosprawni trafiają tu, bo przeczytali o otwarciu hali w gazetach albo dowiedzieli się o jej istnieniu od znajomych. Czasem do wyjścia z domu mobilizują ich rodziny.
Bendiukowie podjęli współpracę z niepełnosprawnymi ponad cztery lata temu. Na początku w ramach projektu prowadzonego wspólnie z Fundacją Aktywnej Rehabilitacji prowadzili zajęcia w sali na peryferiach miasta. – Jej wadą była nieprzystosowana do potrzeb psów nawierzchnia, zwierzaki ślizgały się na niej. Urząd miasta zakupił kilka bel sztucznej trawy, ale dowożenie ich za każdym razem było kłopotliwe, więc rozglądaliśmy się za nowym miejscem – opowiada Alina Bendiuk. Władze Białegostoku znów przyszły im z pomocą.
W zajęciach bierze udział kilkanaście osób niepełnosprawnych i kilkadziesiąt zdrowych. Treningi prowadzą Alina i Piotr oraz inni członkowie klubu. W organizowaniu rozgrzewki i prostych ćwiczeń wyręczają ich coraz częściej niepełnosprawni, którzy tak jak poruszający się na wózku Artur Dąbrowski dość długo uczestniczą w treningach i sporo już potrafią. – Praca z psami jest czymś zupełnie innym niż zwykła rehabilitacja. Czworonogi wymagają od nas tego samego co od zdrowych, całkowicie sprawnych ludzi. Musimy stanąć na wysokości zadania i tak z nimi trenować, jakby tych wózków nie było – mówi Artur Dąbrowski.

Strach przed upadkiem
W hali na Węglówce największe z pomieszczeń wyłożono sztuczną trawą. Pod ścianami stoją elementy toru przeszkód – huśtawki, płotki, tunel. W dwóch sąsiednich ogrzewanych pomieszczeniach ustawiono kilka foteli, wersalkę, stoliki. Na ścianach pełno jest zdjęć z najróżniejszych psich zawodów. Tu czeka się na spóźnialskich, pije herbatę i rozmawia. – Niestety, warunki nie pozwalają nam na razie zapraszać na treningi osób upośledzonych umysłowo. Wiosną i latem to się zmieni, gdyż zależy nam, żeby się nie zamykać przed nikim. Bo tylko wspólne zajęcia są szansą na prawdziwą integrację – tłumaczy Piotr Bendiuk.
Niepełnosprawni brak komfortu traktują jako dodatkowe wyzwanie. – Dla nas przebrnięcie przez zasypane śniegiem ścieżki, by dotrzeć tutaj – to już jest coś! Gdy się widzi, że tyle osób stać na taką walkę, to motywuje – mówi Artur Dąbrowski.
Najtrudniejsza jest jednak praca z ruchliwymi psami, ponieważ wielu uczestników spotkań nigdy wcześniej nie miało z nimi bezpośredniego kontaktu. Nakładają się na to traumatyczne wspomnienia wypadków, które doprowadziły ich do niepełnosprawności. W konsekwencji pojawia się paniczny strach przed utratą równowagi i upadkiem.
– Kilka lat temu miałam spokojnego pudelka. Teoretycznie nie powinnam się więc bać psów, ale kiedy przyszłam tu po raz pierwszy, jakoś nie mogłam się przełamać – opowiada Jolanta Pietruczuk, odchylając się nieznacznie na wózku, kiedy podbiega do niej labrador. – Ale przyzwyczaję się – zapewnia, co chwila wydając kolejną komendę i wyjmując z kieszeni chrupki. – Moje są większe niż smakołyki Aliny, dlatego psy częściej do mnie przybiegają – uśmiecha się łobuzersko.
Trenerzy przyznają, że dla osób na wózkach praca z psami to niełatwe zadanie. – Najpierw muszą się przyzwyczaić do ich obecności. Potem poznać ich zachowania, zwyczaje i możliwości. Muszą je wyczuć i być przygotowani na to, że pies może się zachować w nieoczekiwany sposób: odbić od nóg, podskoczyć. A jednocześnie muszą kontrolować swoje ciało, nauczyć się balansować na wózku, odchylać, łapać równowagę – wyjaśnia Alina Bendiuk – dlatego zawsze zaczynamy od najprostszych ćwiczeń. Dopiero potem przychodzi czas na agility i frisbee.

Nie ma rzeczy niemożliwych
– Mój mąż tu się otworzył – mówi Maria Gabińska. – Wcześniej całymi dniami siedział w domu, po tym jak spadł z dachu sześć lat temu. Ćwiczył, ale mniej niż teraz. Długo szukałam miejsca, gdzie mógłby trenować z innymi inwalidami. Czasami przywożę tu też naszego syna, który ma zespół Downa. No i nasza psina może sobie tutaj pohulać – opowiada, głaszcząc czule czarnego labradora.
Każdy z niepełnosprawnych uczestników treningów mógłby opowiedzieć podobną historię jak Maria i jej mąż, ale większość nie chce wracać do przeszłości. Wolą spełniać marzenia – także te, z którymi zdążyli się już pożeg-
nać. Zdzisław Gabiński przed wypadkiem uwielbiał wędkować. Nad rzekę lub jezioro wyjeżdżał w środku nocy, z wędką w dłoni spędzał długie godziny. Po wypadku myślał, że wszystko się skończyło. – Wpadliśmy na pomysł, że powinien zorganizować zawody wędkarskie. Może nawet międzynarodowe mistrzostwa. Przygotowania już się rozpoczęły. Większość prac ma być na jego głowie – mówi Piotr Bendiuk.
Zawody to tylko jeden z wielu projektów, które zamierzają realizować uczestnicy treningów. Wkrótce zaczną budować w hali specjalny tor przeszkód architektonicznych, który pozwoli im się uczyć pokonywać bariery, jakie spotykają codziennie na ulicach. – Bo my nie chcemy być skazani na proszenie o pomoc innych. Chcemy móc sami się poruszać. A tego możemy się na – uczyć właśnie tutaj – mówi Artur Dąbrowski. Poza tym są i dodatkowe korzyści. Moją Korę wyćwiczyłem do tego stopnia, że teraz zdejmuje mi skarpetki, podaje buty i gazetę. Korzysta z tego nawet moja żona, kiedy jest zmęczona.
Także w psich sportach niepełnosprawni chcą być tak dobrzy jak zdrowi. Na razie jeżdżą na zawody organizowane na Podlasiu – pikniki agility czy międzynarodową wystawę psów. Po jakimś czasie mogą jednak myśleć o uczestnictwie w prawdziwych zawodach – zależy to tylko od ich zaangażowania. Niektórzy będą gotowi na to po dwóch latach, inni może nawet znacznie wcześniej…

Inne projekty klubu „Alpi”

  • „Kudłaty przyjaciel” – od 2003 r. w szkołach i klubach prowadzone są zajęcia edukacyjne na temat zasad postępowania z psami i opieki nad nimi. Dzieci dowiadują się też, jakie są możliwości psa asystującego osobom niepełnosprawnym.
  • „Miasto przyjaciół – zawsze bezpiecznie” – projekt mający na celu m.in. integrowanie dzieci i młodzieży z osobami niepełnosprawnymi oraz umożliwienie niepełnosprawnym wykazania swojej przydatności. Został wzbogacony o tematykę antyalkoholową. Formuła zajęć zakłada kontakt dzieci i młodzieży z psami, obserwację ich zachowań, udział w grach i konkursach.
  • „Pies pracujący” – wolontariusze odwiedzają białostockie sklepy i proszą ich właścicieli o umożliwienie niepełnosprawnym wprowadzania do nich psów przewodników. Punkty, których szefowie godzą się wziąć udział w akcji, otrzymują specjalną naklejkę. Niepełnosprawni mogą zwrócić się do Departamentu Spraw Społecznych UM w Białymstoku (współorganizator projektu) i bezpłatnie wypożyczyć specjalną kamizelkę dla czworonoga.

Kontakt: Klub Sportów Psich „Alpi”
tel. 085 741 24 69
kom. 0503 957 303, 0501 126 090
e-mail: [email protected]
 

Białystok przyjazny psom
Władze Białegostoku robią wiele dobrego dla psów oraz ich właścicieli:

  • Około 600 osób może w tym roku na koszt miasta wszczepić psom czipy w białostockim schronisku dla bezdomnych zwierząt przy ul. Dolistowskiej. Jedynym warunkiem jest przedstawienie aktualnej książeczki zdrowia czworonoga lub zaświadczenia o szczepieniu przeciwko wściekliźnie.
  • Po zniesieniu powszechnego podatku od posiadania psów zdecydowano o niewprowadzaniu nowej opłaty.
  • Władze miasta objęły patronatem prowadzoną przez Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami akcję „Pomóżmy przetrwać zimę”, patronują też projektom klubu „Alpi” i ściśle z nim współpracują.
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *