Policjanci z sercem dla zwierząt

Patrol policji z Chełmna wezwano do psa trzymanego na niezamieszkanej posesji w miejscowości Krusin. Na miejscu stróże prawa zastali wychudzonego i zaniedbanego dużego psa, który tkwił przywiązany bezpośrednio na łańcuchu – bez obroży – do prymitywnej budy zbitej z kilku desek. Świadkowie przyznali, że właściciel bardzo rzadko odwiedzał zwierzaka, żeby go nakarmić czy napoić.

Bary, bo takie imię nosi nieszczęśnik, okazał się przyjaznym czworonogiem. Policjanci uwolnili go z łańcucha, a widząc jego wychudzone boki, oddali mu swoje kanapki, które psisko pochłonęło w mgnieniu oka. Jeden z nich w oczekiwaniu na lekarza weterynarii pobiegł do pobliskiego sklepu i kupił psu jeszcze trochę jedzenia. Wcale nie był zdziwiony, że pies wręcz je połknął, dając tym samym dowód, jak straszny głód mu dotąd doskwierał. Weterynarz orzekł, że pies jest w złym stanie: wychudzony, odwodniony. Zdecydowano się na natychmiastowe przekazanie go urzędowi gminy w Lisewie.

Tymczasem policjanci namierzyli właściciela psa. Dwudziestodwulatek, który zgotował czworonogowi taki los, nie miał sobie nic do zarzucenia. W jego opinii nic złego się nie działo i zdawał się nie rozumieć powodu interwencji. Od razu jednak zrzekł się psa na rzecz władz gminy. Grozi mu teraz sprawa sądowa za znęcanie się nad zwierzęciem. PŁ