Polscy mistrzowie długiego dystansu - Psy.pl

Polscy mistrzowie długiego dystansu

Piękna pogoda, znakomita organizacja i wyśmienite wyniki Polaków – tak wyglądały Mistrzostwa Europy w Dogfrisbee, które odbyły się we Wrocławiu

Na podium stanęło aż 11 naszych zawodników. To niebywały sukces, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że ten sport uprawiany jest w Polsce od niespełna trzech lat.
Obok naszych zespołów na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu pojawili się Czesi, Niemcy, Holendrzy, a także reprezentanci Słowacji, Słowenii, Stanów Zjednoczonych i, po raz pierwszy w historii Mistrzostw, przedstawicielka Rosji. W sumie ponad 110 zespołów rywalizowało w 7 kategoriach.

Mocnym akordem na początek finałów była emocjonująca rozgrywka w longdistance – i to mimo niekorzystnego wiatru. Wśród pań zwyciężyła wrocławianka Monika Piwowarczyk z border collie Ergi, a spośród panów najlepsi okazali się Michał Jarosz z Warszawy i Jasper. Zwycięstwo w obu tych kategoriach nie było zaskoczeniem – Monika na sierpniowych zawodach w Sopocie pobiła kobiecy rekord Europy i wyrównała rekord świata wynikiem 61.30 m. Na tych samych zawodach Michał Jarosz ustanowił nowy rekord Europy rzutem na odległość 73.50 m.
Udany początek zaostrzył apetyty Polaków. Na efekty nie trzeba było długo czekać – w klasie young dogs (dla młodych psów, freestyle + super minidistance) dwa najwyższe stopnie podium zajęły polskie zawodniczki: pierwsze miejsce – Iwona Gołąb i jej border collie Nessie z klubu Need4Speed, a drugie – Aleksandra Kordas z suczką malinois Hexą (KS HoPsA). Trzecie miejsce przypadło znakomitemu zawodnikowi z Niemiec Marcusowi Wolffowi i jego terierowi Tutnixowi.
Chwilę później znów pokaz umiejętności dała polska ekipa – w kategorii starters (psy dorosłe, początkujące) zwyciężyli Anna Barysiewicz i wyżeł weimarski Nobel z wrocławskiego klubu Woof. O ponad pięć punktów wyprzedziła Rosjankę Jekaterinę Lemasową, która startowała z żywiołowym mieszańcem Martym McFly’em. Na trzeciej pozycji zawody ukończyli Niemka Nicole Horn i jej Buffy.
Dopiero w kolejnej konkurencji – toss&fetch (znanej też jako super minidistance) Polacy musieli ustąpić pola gościom z zagranicy. Tu górą byli świetny Jakub Stybr z Czech i jego pumi Hupi. Ale już drugie i trzecie miejsce zajęły polskie ekipy – Szymon Janik z suczką border collie Alice (klub Need4Speed) i Bartek Zych z border collie Tymonem (z klubu DiscBusters!).
Niestety, wyższość konkurentów musieli uznać nasi zawodnicy w dwóch ostatnich kategoriach. W advanced po zwycięstwo sięgnął Holender John Stabel z owczarkiem australijskim Granite. Niewiele, bo tylko o nieco ponad punkt, wyprzedził reprezentującą Niemcy Melanie Hagenbach i jej suczkę Sinę. Trzecie miejsce zajęła Słowenka Jean McCollister, której towarzyszyła suczka border collie Lyra.
Pozostało już tylko trzymać kciuki za zespoły startujące w najbardziej prestiżowej kategorii qualifier division. Ta rozgrywka stała się sprawą rodzinną – zwycięstwo walczyło niemieckie małżeństwo: Sabine Bruns (mistrzyni Europy sprzed roku) i mistrz sprzed dwóch lat, Marcus Wolff. Oboje wyraźnie zdystansowali pozostałych uczestników rundy finałowej. W efekcie sprawiedliwie podzielili się miejscami – Sabine z niesamowitą suczką border collie Y, zaś drugie i trzecie miejsce opanował Marcus z dwoma różnymi psami – żywiołowym, słynnym już owczarkiem belgijskim malinois Cato i z Jack Russel terrierem Bountym.
Konkurencję zakończył ognisty całus, którym Sabine obdarzyła swojego męża – na osłodę po jego przegranej… Obydwoje zdobyli prawo do reprezentowania Europy na najbliższych Mistrzostwach Świata w amerykańskim Luisville.
Najbardziej jaśniały twarze zwycięzcom poszczególnych kategorii, między innymi wrocławiance Monice Piwowarczyk. Razem z border collie Ergie wygrała longdistance wśród kobiet. Przyznała, że w czasie finałowej rozgrywki przeżyła chwile niepewności. Choć jest rekordzistką świata, mówi, że wcale nie była pewna ostatecznego wyniku.
– To jest taki sport, że wiatr się odrobinę zmieni i od razu wszystko jest inaczej. Dużo zależy też od psa, zwłaszcza że dzisiaj jest gorąco, a nie każdy to wytrzymuje – tłumaczyła. Ona sama trenuje od roku, Ergie nieco dłużej. – To nie jest mój pies, ale na co dzień się z nim spotykam, ćwiczę, więc się dobrze znamy – mówiła mistrzyni Europy. – Po rekordach w Sopocie śmialiśmy się z Michałem Jaroszem, że trzeba by wygrać w obu konkurencjach. I udało się nam!
Maciej Sas

Zadbać o psa

Rozmowa z Amerykaninem Ronem Watsonem, gościem honorowym Mistrzostw Europy, światowej klasy zawodnikiem

Jak Ci się podobają wrocławskie mistrzostwa?
Czuję się tu znakomicie. Zajmuję się frisbee od dawna. Osiągnięcie mojego poziomu w tej dyscyplinie zajmuje sporo czasu, ale na tych zawodach widzę, jak błyskawicznie rosną umiejętności polskich zawodników.

Potęgą w tej dziedzinie są Amerykanie – kiedy Polacy będą mogli się z nimi zmierzyć?
Jest kilka zespołów, które już w tej chwili mogą skutecznie rywalizować z Amerykanami. Spośród Polaków na pewno Darek Radomski, który zresztą starował już w USA. Zawodnicy średnio zaawansowani i ci początkujący są niesamowici – mają wielkie umiejętności.

Czego jeszcze brakuje naszym zespołom do osiągnięcia najwyższego poziomu?
Polacy robią dużo tricków technicznych, które zależą głównie od zawodnika, a powinni bardziej zadbać o to, jak porusza się pies, jak wygląda cały układ. Jednak poziom, który prezentują wasi zawodnicy, jest niesamowity, gdy weźmiemy pod uwagę, że dogfrisbee ma w Polsce tak krótką historię.

Za pomoc w przygotowaniu materiału dziękujemy pani Marii Halickiej z wrocławskiego klubu Woof.

Maciej Sas | fot. Bartek Sadowski

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *