Pomnikowy pasterz - Psy.pl - mamy nosa!

Pomnikowy pasterz

Psy rasy chihuahua na meksykańskiej prowincji pilnują kur, a w mieście Chihuahua stawia się im pomniki

Meksyk kojarzy się z sombrero, tequilą, tacos, ale do niedawna mało kto wiedział, że symbolem tego państwa są również malutkie pieski – chihuahua. Na północy kraju jest nawet stan i miasto, których nazwy pochodzą właśnie od tej rasy. Lokalne władze chcą zainteresować głównie amerykańskich turystów oryginalną nazwą z historią czworonogów w tle i organizują dla nich psią paradę oraz stawiają pomniki psiaków.

Znak rozpoznawczy
Liliana Herrera o historii miasta może mówić godzinami. Zna każdy jego zakątek. Jest dyrektorem biura promocji Chihuahua City. Przygotowuje broszury informacyjne, kontaktuje się z dziennikarzami magazynów podróżniczych i namawia ich, by odwiedzili miasto. To ona wpadła na pomysł zorganizowania wystawy plenerowej, której bohaterami są pieski chihuahua. Prezentacja, wzorowana na pomyśle latających krów (światowy happening sprzed kilku lat), okazała się strzałem w dziesiątkę. W centrum ustawiono ponad dwadzieścia pomników niewielkich czworonogów, każdy innego koloru i wzoru. Latem 2006 r., kiedy po raz pierwszy zorganizowano wystawę, miasto odwiedziło o ponad 50 tys. turystów więcej niż w poprzednim sezonie. W ubiegłym roku powtórzono akcję i znów odnotowano wzrost liczby zwiedzających.
Pośród osób i robiących sobie zdjęcia z chihuahua przeprowadzono ankietę. Okazało się, że większość turystów to Amerykanie zafascynowani najmniejszą psią rasą świata, właściciele czworonogów, którzy chcieli się dowiedzieć więcej o przodkach swoich pupili. Liliana mogła tryumfować. Miasto wreszcie znalazło pomysł na ściągnięcie bogatszych sąsiadów z północy.
– Chihuahua znane jest na świecie ze swego psiego dziedzictwa, ale nigdy nie potrafiliśmy uczynić z tego znaku rozpoznawczego. W dzieciństwie w naszym domu mieliśmy dwie suczki chihuahua. Dziadek opowiadał nam o nich rozmaite historie. O tym, że chihuauhua były kiedyś przez Tolteków składane w ofierze bogom, że zajmowały w życiu naszych przodków specjalne miejsce. Stąd właśnie pomysł, by odzyskały pozycję, którą kiedyś miały – wyjaśnia Liliana.

Stróż, póki nie ma koguta
– To świetny pomysł. Jak tylko się o tym dowiedziałam, natychmiast podjęliśmy decyzję o wyjeździe na wakacje do Meksyku – opowiada Jane Witerspone z Teksasu, właścicielka trzech maleńkich chihuahua: Molly, Merlinka i Killa. – Władze miasta powinny pomyśleć o muzeum tej rasy. Turystów na pewno byłoby jeszcze więcej.
Podobnego zdania jest Rhonda Sonerberger z San Diego, właścicielka Chicki, czteroletniej suczki chihuahua, miłośniczka tych psów. – Gdy w ubiegłym roku odwiedziliśmy miasto, sporo dowiedziałam się o korzeniach chihuahua. Nie miałam świadomości, że to psy królewskie. Szkoda, że wszystkie informacje rozdawane były turystom na ulotkach. Można by przecież nakręcić jakiś film, pokazać stare zdjęcia, zrobić coś bardziej interaktywnego – podpowiada Rhonda.
Jest jeszcze coś, czego dowiadują się odwiedzający miasto turyści. Niezależnie od tego, jak bardzo pasjonują się chihuahua, chyba nie przypuszczali, że te psy są przez tubylców wykorzystywane do… pilnowania kur w zagrodach! – To nie żart – mówi Bob Gonzales, przewodnik z Puerto Vallarta na zachodzie kraju, który urodził się i wychował na wsi w stanie Chihuahua. – Gospodarz z sąsiedniej miejscowości hodował kurczaki. Wstyd się przyznać, ale czasem chodziliśmy tam z bratem i strzelaliśmy do nich z procy. Pewnego dnia zauważyliśmy, że w zagrodzie pośród ptaków biega również pies, który ich strzeże. To była chihuahua – opowiada Bob.
Jego opowieść potwierdza Rhonda, wspominając, że podczas wycieczki do Meksyku napotkani mieszkańcy opowiadali podobne historie. Jej zdaniem, usposobienie chihuahua może potwierdzać ten fakt. – Choć te pieski przywiązują się do ludzi, których towarzystwo jest ich naturalnym środowiskiem, asymilują się również z innymi zwierzętami o podobnych gabarytach – zapewnia miłośniczka rasy z San Diego. – To wszystko prawda, ale tylko do czasu, gdy w zagrodzie pojawi się kogut. Do dziś pamiętam, jak jeden z nich potraktował psa naszego sąsiada. Chihuahua uciekała, gdzie pieprz rośnie – śmieje się Bob.

Skarb importowany
Skoro chihuahua mają swe korzenie w Meksyku, zdawać by się mogło, że właśnie ten kraj jest hodowlaną mekką rasy i uwielbiający te czworonogi Amerykanie stąd właśnie mogą je sprowadzać. Nic bardziej mylnego. Od kilkunastu lat jest dokładnie na odwrót – to Meksykanie ściągają psy ze Stanów Zjednoczonych, ponieważ meksykańskie chihuahua… nie trzymają czystości rasy!
Marya Rodrigez, właścicielka niewielkiego sklepu zoologicznego Maskota Pet Shop w Chihuahua City, potwierdza tę opinię: – Jedna trzecia klientów, którzy pytają o chihuahua, chce, bym sprowadziła je ze Stanów Zjednoczonych, bo psy stamtąd mają czipy i rodowody.
Jeszcze większy odsetek kupuje psy sprowadzane ze Stanów Zjednoczonych w przygranicznych sklepach zajmujących się sprzedażą zwierząt domowych, chociażby w Juarez niedaleko El Paso czy Tijuanie położonej tuż obok amerykańskiego San Diego.
Nowy trend potwierdzają dane z meksykańskiego ministerstwa handlu. Jeszcze w 2002 r. do kraju sprowadzono 2102 psy tej rasy. Dwa lata temu liczba ta wyniosła już 4402. Z czego to wynika?
– Bogacimy się. Coraz więcej mieszkańców Meksyku może sobie pozwolić na kupno rasowych psów. Traktują je jako dobra luksusowe – tłumaczy Marya. Na dowód pokazuje badania niezależnej firmy konsultingowej Mitofsky, z których wynika, że 66 proc. mieszkańców najbogatszych dzielnic stolicy Meksyku ma już w domu czworonoga.
Marya zauważa jeszcze jedną ciekawą rzecz. – Część psów, które trafiają do nas ze Stanów Zjednoczonych, to krewni czworonogów wysłanych kiedyś od nas. To powinien być nasz towar eksportowy numer jeden. Szkoda, że nie umiemy prowadzić dobrych hodowli – ubolewa.
Faktycznie – z danych ministerstwa wynika, że w przeciwnym kierunku w 2006 r. wyjechało jedynie 250 chihuahua. To liczby oficjalne. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że codziennie przez granicę szmugluje się setki, jeżeli nie tysiące psów różnych ras, w tym także chihuahua. Choć dzięki porozumieniu o wolnym handlu między Stanami Zjednoczonymi a Meksykiem czworonogi można sprowadzać bez przeszkód, bardziej opłaca się je sprzedawać na czarnym rynku, osiągając kilkakrotnie wyższe ceny.
Amerykańskie organizacje ochrony praw zwierząt alarmują, że wiele psów ginie podczas takich przepraw. Czworonogi przewożone są bowiem w opłakanych warunkach, są niedożywione, a przede wszystkim zbyt młode. Strażnicy graniczni rozkładają jednak ręce. Dla nich priorytetem jest ściganie nielegalnie przekraczających granicę imigrantów.

Skąd się wzięły chihuahua?
Wśród teorii na temat pojawienia się chihuahua w Meksyku istnieje taka, że psy te dostały się tam z Chin i Japonii, gdzie już około 3 tys. lat temu specjalizowano się w miniaturyzacji roślin i zwierząt. Źródła amerykańskie podają z kolei, że rasa została wyodrębniona przez Tolteków z populacji czworonogów żyjących dziko w Meksyku w XIV w., a następnie utrwalona przez Azteków.
Toltekowie trzymali chihuahua przy swoich świątyniach i składali na ołtarzach jako ofiary mające przebłagać gniew bogów. Aztekowie z kolei sądzili, że psy te przeprowadzają dusze umarłych na drugi świat. W niektórych rejonach Meksyku chihuahua były palone razem z ciałami swych zmarłych właścicieli, ponieważ wierzono, że w ten sposób grzechy zmarłych przechodzą na dusze ich psów. Zwierzaki te służyły też jako „rozgrzewające okłady” – przytulały się do swoich właścicieli i w ten sposób uśmierzały ból. Aztekowie przypisywali im nawet umiejętność przewidywania przyszłości i uzdrawiania właścicieli przez przenoszenie na siebie ich chorób.
Według innych poglądów do ukształtowania współczesnych chihuahua przyczynili się pośrednio konkwistadorzy hiszpańscy, którzy w XVI w. przywozili z sobą do Ameryki pojedyncze hodowane już wtedy w Europie maltańczyki i papillony i krzyżowali je z małymi psami meksykańskimi. Źródła podają, że w drugiej połowie XIX w. Rosina V. Casselli miała już kilka chihuahua, które promowała jako pieski cyrkowe.  Pierwsi właściciele tych psiaków w Stanach Zjednoczonych pokazywali je na wystawach amatorskich. W 1923 r. powstał Chihuahua Club of America (Klub Hodowców Chihuahua), który wprowadził ich rejestrację, opracował wzorzec i od 1946 r. zaczął organizować specjalistyczne wystawy psów tej rasy. (Janusz Stanisław Keller)

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *