Pomocna łapa - Psy.pl

Pomocna łapa

Fundacje, specjalne szkolenia, wyselekcjonowane hodowle najlepszych do pomagania ludziom ras... ale jeśli bardzo chcesz, być może nawet twój niewybierany pod tym kątem pies może komuś pomóc

Dossier:
Marcin Wierzba, 37 lat, z zawodu nauczyciel biologii. Z zamiłowania zoopsycholog, psi treser.
Scottie, border collie, 4,5 roku;
Shamrock, border collie, 2,5 roku. Pracują w przedszkolu.

Praca z dziećmi
Nauka odpowiedzialności za psy, stymulacja zmysłów dzieci, poprawa ich zdolności ruchowych, a przy okazji nauka… języka angielskiego. W tym wszystkim pomagają dwa psy należące do Marcina Wierzby z Wrocławia. – Mam dwa border collie, a to są pracoholicy. Zastanawiałem się, co zrobić, by czuły się spełnione, a jednocześnie mogły komuś pomagać. W pobliżu mojego domu jest przedszkole. Napisałem program edukacyjny odpowiedni dla małych dzieci i przedstawiłem go dyrekcji. Przekonałem ich – opowiada Marcin Wierzba.
Dzięki temu od trzech lat razem ze swoimi psami prowadzi w przedszkolu zajęcia, podczas których dzieci głaszczą zwierzaka, czyszczą mu zęby i bawią się z nim, ćwicząc przy okazji własną sprawność. – Rzucenie piłeczką na sznurku to dla 3-letniego malca niełatwa sprawa – wyjaśnia.
A jak kontakt z psem pomaga w nauce języka angielskiego? Zajęcia odbywają się po angielsku (to przedszkole międzynarodowe). Wydając komendy, dzieci uczą się wielu nowych słów. Psy pracują nie dłużej niż dwie godziny dziennie. Potem muszą mieć zapewnioną odpowiednią dawkę zabawy i ruchu, by się rozluźnić.
Marcin Wierzba przyznaje, że czasami trudno mu powstrzymać emocje, których wyrażania musi w pracy unikać. – Mam w grupie upośledzonego chłopca. Zawsze, gdy płacze, pies podchodzi i zlizuje mu łzy, a wtedy dziecko od razu się uspokaja…

Czy Twój pies nadaje się do pracy z dziećmi?
Pies pracujący z dziećmi musi być opanowany i odporny na ból. Nie może unikać kontaktu z człowiekiem ani reagować lękiem na hałas czy tłum.

Czy Ty nadajesz się do pracy z dziećmi?
Musisz łatwo nawiązywać kontakt, być cierpliwym i uważnym obserwatorem.

Gdzie szukać informacji: www.zoopsycholog.ovh.org

—————-
Dossier:
Magdalena Szewczyk-Dzido, 34 lata, prowadzi salon psiej urody. Z zamiłowania psi szkoleniowiec, instruktor pracy wodnej z psami.
Hugo, nowofundland, 5,5 roku. Pies ratowniczy, jako jeden z czterech psów w Polsce ma najwyższą klasę certyfikacji stowarzyszenia Terranova.

Na pomoc tonącym
Wielka psia przygoda Magdaleny Szewczyk-Dzido zaczęła się, gdy w domu się pojawił pierwszy nowofundland Hugo. O takim psie marzyła od lat. Od razu zaczęła go szkolić. Hugo trafił do psiego przedszkola, a gdy skończył rok, razem pojechali na obóz pracy wodnej. – Wszyscy twierdzili, że się nie nadaje, bo przez tydzień nic nie jadł, a gdy ktoś w wodzie wołał „hilfe” („pomocy” – mieliśmy wtedy niemieckich instruktorów), to pies uciekał z plaży aż się kurzyło – śmieje się Magdalena Szewczyk-Dzido. – Ale się zaparłam. Wstawałam rano wcześniej od innych i szłam ćwiczyć z psem. A na koniec obozu wygrał zawody. Odtąd życie Magdy Szewczyk-Dzido zmieniło się radykalnie. Najpierw zajmowali się pracą wodną, potem ratownictwem. Różnica jest znacząca. Praca wodna to konkurencja sportowa. Pies sam płynie po tonącego albo po łódź. W ratownictwie nie wolno wysłać go bez ratownika. Zawsze płyną razem, przy czym pies jest tylko narzędziem. – W 2005 r. na obozie koledzy z Niemiec pokazali nam, jak można naprawdę dobrze pracować z nowofundlandami – wspomina Magda Szewczyk-Dzido. A nie zawsze jest łatwo. – Czasami np. trzeba udowodnić psu,
że potrafi pływać, bo sam nie jest tego pewien. Ubranego w kamizelkę wnosi się na rękach do wody. Potem kamizelkę się wycofuje z treningu, bo psy się przyzwyczajają i przestają przebierać w wodzie łapami – przecież morska fala i tak przyniesie je na brzeg…
Niektóre elementy można ćwiczyć na lądzie, np. noszenie przedmiotów. Przyda się to, gdy pies będzie musiał dostarczyć tonącemu koło ratunkowe, kamizelkę czy linę. Można też trenować na sucho „opływanie” różnych osób. – Mówimy „opłyń”
i pies obchodzi człowieka tak, jakby opływał, dzięki temu można to ćwiczyć również w zimie – tłumaczy właścicielka Hugona. Potem stają na płytkiej wodzie i ćwiczą tak jak na lądzie, aż wreszcie wchodzą głębiej.
– Gdy w styczniu 2007 r. powstała Sekcja Psów Ratowniczych przy dolnośląskim WOPR, zaprezentowaliśmy im nasze psy wyszkolone do pracy wodnej i zapytaliśmy, czyby nas przyjęli. Zgodzili się od razu. Wielu z nas zostało ratownikami. Teraz będziemy robić kurs kwalifikowanej pierwszej pomocy, który daje tytuł ratownika – mówi Magdalena Szewczyk-Dzido.

Czy Twój pies nadaje się na ratownika?
Czworonożny ratownik musi ważyć docelowo minimum 35-kg i być w stanie pociągnąć za sobą człowieka lub łódkę. Najlepiej, gdy ma w tej chwili 2-3 miesiące – jeśli w tym wieku będziesz go socjalizować i oswoisz z wodą, sam wejdzie w wir pracy. Musisz być pewny, że zawsze za tobą pójdzie – abyś ratując tonącego, nie myślał o psie. Ponieważ osoba tonąca może złapać psa tak, że to zaboli, musi być odporny na ból, nie ma prawa zareagować agresją. Nie może też być lękliwy.

Czy Ty się nadajesz na ratownika wodnego?
Musisz umieć pływać, chcieć pracować społecznie i zdobywać nowe umiejętności, stopnie ratownicze.

Gdzie szukać informacji: www.psiratownicy.pl

—————-
Dossier:

Maciej Cienkosz, 37 lat, z zawodu ratownik górniczy w Kopalni Piast w Bieruniu. Z zamiłowania ratownik gruzowiskowy, psi szkoleniowiec.
Czuka, golden retriever, 6 lat. Pies ratowniczy.
Ramzes, labrador retriever, 20 miesięcy. Szkolony na psa gruzowiskowego.

W poszukiwaniu zagubionych
Wiele osób marzy o psie, który potrafiłby odszukiwać zagubionych. Maciej Cienkosz postanowił to marzenie zrealizować. Od ponad pięciu lat należy do Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej OSP Kęty. – Nie ma mowy o tym, że ktoś pojawia się u nas z psem i od razu bierze udział w zajęciach – opowiada. – Najpierw trzeba się sprawdzić jako pozorant, zasłużyć na zaufanie innych, a dopiero potem można myśleć o kupieniu psa i szkoleniu go pod okiem fachowców.
Przyłączenie się do grupy, z którą pracuje Maciej Cienkosz, to trudna sprawa. Trzeba bowiem być strażakiem. Inna osoba nie ma prawa wstępu do wozu strażackiego. Ale jeśli ktoś jest zdeterminowany, pokona i tę przeszkodę – musi przejść przeszkolenie. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że ratownictwo gruzowiskowe to zajęcie, które przewraca życie przewodnika psa do góry nogami. Szkolenia pochłaniają mnóstwo czasu. Pan Maciej przeznacza na nie średnio trzy godziny dziennie.
Wezwania do akcji zdarzają się czasami dwa, trzy razy w miesiącu, z kolei kiedy indziej nie dzieje się nic szczególnego nawet przez pół roku. Maciej Cienkosz uczestniczy w nich, gdy tylko może. Kiedy idzie do pracy, a zostanie wezwany na akcję, stara się o dzień wolnego. Brał udział w wielu akcjach poszukiwawczych, również w tej prowadzonej w gruzach zawalonej hali Międzynarodowych Targów Katowickich w lutym 2006 r.

Czy Twój pies nadaje się na poszukiwacza zaginionych?
Taki pies musi dobrze aportować, mieć świetny kontakt z człowiekiem i być starannie socjalizowany od pierwszych tygodni życia. Nie może się bać hałasu ani dużych skupisk ludzkich.

Czy Ty nadajesz się na ratownika?
Musisz umieć pracować w grupie, chcieć się nieustannie uczyć i być osobą bardzo sprawną fizycznie.

Gdzie szukać informacji: www.strazgpr.mix.pl/strazgpr

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *