Ponad 200 psów uratowanych z domu zbieraczy zwierząt - Psy.pl - mamy nosa!

Ponad 200 psów uratowanych z domu zbieraczy zwierząt

Z niedużego domu jednorodzinnego w amerykańskim miasteczku Howell współpracujące ze sobą organizacje prozwierzęce i policja zabrały ponad 200 psów. Ich właściciele – małżeństwo w średnim wieku – nie prowadzili hodowli, nie sprzedawali zwierząt ani ich nie oddawali. Mieli po prostu pokaźną gromadę domowych pupili. Ich zdaniem nie robili nic złego. W rzeczywistości przetrzymywali szczeniaki i dorosłe psy w szokujących warunkach.

Miasteczko Howell w stanie New Jersey w Stanach Zjednoczonych stało się sceną interwencji zjednoczonych sił kilku organizacji humanitarnych (m.in. Associated Humane Society i St. Hubert’s Animal Welfare Center), służb kontroli zwierząt i lokalnej policji.

Zaczęło się niewinnie – miejski inspektor służby kontroli zwierząt otrzymał zgłoszenie o błąkającym się w okolicy psiaku. Funkcjonariusz, który zajął się tą sprawą, łatwo namierzył zwierzę, zaniepokoił go jednak stan zdrowia pieska. Szybko ustalił, w którym domu mieszka uciekinier. Gdy podszedł do drzwi, by zadzwonić do domu, poczuł nieopisany fetor, wydobywający się ze środka i usłyszał szczekanie, piski i skomlenie wielu psów.

Rzeczywistość przerosła ludzką wyobraźnię. Okazało się, że para mieszkająca w tym domu przetrzymuje kilkaset zwierząt.

Sąsiedzi zeznali, że od kilku lat widywali jedynie mężczyznę – jego żona nigdy nie wychodziła z domu. Według nich jeszcze trzy lata temu małżeństwo miało zaledwie osiem psów.

Służby miejskie podczas interwencji policzyły wszystkie zwierzaki i podały, że przez ten czas ich liczba urosła do… 276.

Ratownicy byli wstrząśnięci, gdy zobaczyli, w jakim stanie znajduje się wnętrze domu. Psy były wszędzie, nawet… w ścianach. Poruszały się między płytami gipsowo-kartonowymi, którymi były wyłożone ściany.

Smród, jaki panował we wnętrzu, zmusił obrońców zwierząt do założenia specjalnych strojów oraz masek BHP, bowiem unoszący się w powietrzu odór amoniaku uniemożliwiał jakiekolwiek działania.

W tych warunkach żyły, mnożyły się i umierały pieski małych ras oraz ich mieszańce. Nigdy nie widział ich żaden weterynarz. Zwierzęta były dosłownie pokryte pchłami i brodziły w odchodach. Suczki rodziły kolejne szczenięta właściwie bez przerwy. Ich właściciele kompletnie stracili kontrolę nad sytuacją.

Mimo że w Stanach Zjednoczonych kompulsywne gromadzenie zwierząt uznaje się za zaburzenie psychiczne, które należy leczyć, sędzia, do którego trafiła sprawa psiaków z Howell, nie zdecydował się na potraktowanie oskarżonych ulgowo i wyznaczył rozprawę w związku z… 552 zarzutami okrucieństwa wobec zwierząt, jakich się dopuścili.

Pieski przebywają obecnie w przytuliskach organizacji prozwierzęcych oraz domach tymczasowych. Jeśli sąd orzeknie przepadek zwierząt, będzie można poszukać im stałych, dobrych domów.

Mieszkańcy stanu New Jersey ruszyli tłumnie z pomocą tym skrzywdzonym stworzeniom. AHS i St. Hubert’s Center zostały dosłownie zalane darami rzeczowymi (karma, koce, smycze i obroże, zabawki, klatki kennelowe), datkami oraz obietnicami przygarnięcia psiaków do własnych rodzin. PŁ

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *