Pseudohodowla chartów zlikwidowana – uratowana suczka i dziewięcioro szczeniąt

Jeden z mieszkańców gminy Rozprza w województwie łódzkim postanowił sprzedać dziewięcioro szczeniąt, które urodziła należąca do niego suczka charta. Za szczeniaka chciał 300 zł, więc gdyby plan mu się powiódł, pseudohodowla chartów przyniosłaby mu prawie 3 tys. zł. Żeby zrealizować swój cel, umieścił ogłoszenie w jednym z serwisów ogłoszeniowych. Na szczęście są one stale monitorowane przez organizacje prozwierzęce, m.in. Pogotowie dla Zwierząt i Stowarzyszenie Pomoc Chartom.

Właściciel miał mówić potencjalnym klientom, że jeśli nie uda się sprzedać szczeniąt, to je pozabija. Przedstawiciele organizacji prozwierzęcych zorganizowali prowokację.

Prowokacje polegają na tym, że strony umawiają się na kupno takiego psa. Zazwyczaj miejsce spotkania to stacje benzynowe lub parkingi. Mało jest organizacji, które się tego podejmują. Jedyną mi znaną jest właśnie Pogotowie dla Zwierząt i pan Grzegorz Bielawski, który bardzo pomaga krzywdzonym zwierzętom. W tym przypadku również tak było. Zadzwoniłam bezpośrednio do pana Grzegorza i poprosiłam o pomoc w interwencji. Ja umówiłam się na kupno psa z danym człowiekiem, a Grzegorz Bielawski dograł wszystko, czyli zadzwonił na policję i w momencie przekazania pieniędzy wszyscy wkroczyli. Mężczyzna sprzedający charty czuł się bezkarny, ponieważ od razu zaprosił nas na posesję – opowiadała dziennikarzom Zwierzaki.trojmiasto.pl Ania ze Stowarzyszaenia Pomoc Chartom.

Zlikwidowana pseudohodowla chartów

Wspólna interwencja organizacji prozwierzęcych sprawiła, że pseudohodowla chartów została zlikwidowana. Nim jednak do tego doszło, właściciel suczki wyszydzał działanie wolontariuszy.

Zaskoczeni wizytą inspektorów Pogotowia dla Zwierząt członkowie rodziny właściciela psów wyszydzali nasze działania. „Przecież charty, jak sama nazwa wskazuje, są chude! Może odbierzecie, też komary, które latają na posesji?”, pytał właściciel – czytamy w relacji na stronie Pogotowiedlazwierzat.pl

Dziewięcioro szczeniąt przebywało w kojcu, który był umieszczony w kurniku, i to bez wody. Były zarobaczone, miały wzdęte brzuchy. Ich matka (ok. 1,5 roku) była wychudzona, widać było wystające żebra i guzy biodrowe. Karmiona jedynie resztkami z obiadu nie dawała rady wykarmić młodych.

W interwencji na terenie posesji brała udział policja. Po sprawdzeniu okazało się, że właściciel nie ma zezwolenia na posiadanie chartów (a jest ono zgodnie z prawem wymagane) ani zarejestrowanej hodowli, a psy nie mają żadnych certyfikatów.

Nowe domy poszukiwane

Zarówno szczenięta, jak i ich matka, trafiły najpierw do lekarza weterynarii, a teraz przebywają w domu tymczasowym. Oba stowarzyszenia prozwierzęce szukają im nowych domów.

Szczeniaki (…) przez kilka tygodni muszą być jeszcze karmione przez matkę, ale już szukamy domów dla wszystkich. Chętnych do adopcji jest wielu, jednak musimy zweryfikować zarówno domy, jak i przyszłych opiekunów, aby maluchy trafiły w jak najlepsze ręce. Zależy nam również na ich mamie, ponieważ to jeszcze młody psiak i widać, że ciągnie ją do zabawy i chce szaleć – opowiada dziennikarzom portalu Zwierzaki.trojmiasto.pl Dagmara, która wraz z Dawidem prowadzi dom tymczasowy, do którego trafiły czworonogi.

Pogotowie dla Zwierząt złożyło przeciwko właścicielowi chartów zawiadomienie o przestępstwie znęcania się nad psami, ich nielegalnego wprowadzania do obrotu oraz nielegalne ich posiadanie w związku z przepisami prawa łowieckiego.

Autor: Magdalena Ciszewska