Psie wakacje! Jak najlepiej je zaplanować, mając w domu psa?


O wakacjach marzyliśmy cały rok. Ale co z psem? Zostanie w domu, odwiedzi sprawdzony psi hotel czy wyruszy z nami?

Najpierw zastanówmy się, jak miałby wyglądać wspólny wyjazd. Jeśli planujemy odpoczynek na plaży, to pamiętajmy, że psy źle znoszą upały. Wybieramy się na obrzeża rezerwatu przyrody? Sprawdźmy, czy pies ma tam wstęp. Gdyby psy umiały mówić, słysząc o takich planach, może same prosiłyby o pozostanie w domu albo… wakacje u kogoś zaprzyjaźnionego. Zwłaszcza że wiele psów lubi, gdy życie toczy się ustalonym torem, a każda zmiana budzi ich niepokój. Wyjazdy to nie dla nich! Jeśli mamy takiego zwierzaka, skupmy się na szukaniu sprawdzonego opiekuna. Jak zaplanować psie wakacje?

Hotel dla psów może być fajny

Niektóre hotele dla psów tak bardzo rozumieją ich potrzeby, że już parę razy widziałem, jak zwierzak nie chciał wracać z właścicielem po urlopie do domu… Pies, który na co dzień siedzi sam 9 godzin i największą atrakcją dnia jest krótki spacer wokół bloku, w dobrym hotelu może zaznać nowych wrażeń: spotykać inne psy, bawić się z nimi i z opiekunami, poznawać nowe tereny, węszyć i ganiać do woli na długich spacerach, tarzać się w błocie… Jeśli mu się to wszystko spodobało i ociąga się, gdy chcemy go zabrać do domu, nie obrażajmy się na niego ani na ludzi z hotelu, że przekabacili nam psa, lecz zapewnijmy mu podobne atrakcje. Większość psów wyznaje zasadę „tam ojczyzna, gdzie dobrze“. Jeśli się trochę postaramy, pupil na nasz widok wypryśnie z hotelu, nawet się nie oglądając – bo wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej!

Jacek Gałuszka, behawiorysta, trener

Psie wakacje, czyli nie ma jak u babci!

Pobyt u babci (cioci, wujka) jest dla większości psów okazją do nieustannego świętowania. Starsze pokolenie zazwyczaj podejrzewa młodsze o głodzenie psa („Jaki on chudy!”). I gdy można „biednego psiaka” podkarmić, z entuzjazmem się do tego zabiera. Dlatego powinniśmy przywieźć karmę dla zwierzaka i spisać zasady żywieniowe, choć pewnie i tak nie będą się ich ściśle trzymać…

Trzeba też stworzyć coś w rodzaju instrukcji obsługi zwierzaka: podać orientacyjne pory spacerów, komendy, na które reaguje, adres weterynarza, wypunktować możliwe problemy (np. atakuje koty, zaczepia inne psy). Pies, który nie zawsze wraca na wołanie, podczas naszej nieobecności powinien wychodzić tylko na smyczy. Przed oddaniem pupila pod czyjąś opiekę koniecznie go zaczipujmy i przyczepmy do obroży adresówkę.
Kiedy nie należy rozważać podrzucenia psa starszej osobie z rodziny? Gdy jest on fizycznie od niej silniejszy lub ma problemy z agresją. No chyba że krucha starsza pani czy pan potrafi psychicznie zapanować nad naszym niegrzecznym pupilkiem.

Psie wakacje, czyli obcy w domu

Jeśli nie mamy na podorędziu lubiącego psy wujka, zastanówmy się nad wynajęciem profesjonalnego petsittera. Można poszukać kogoś, kto przyjdzie trzy razy dziennie do naszego zwierzaka, żeby go zabrać na spacer, nakarmić, napoić i dodać mu otuchy. Niektórzy opiekunowie zgadzają się zamieszkać u nas.

Najlepiej, gdy poleci nam taką osobę jakiś zaufany znajomy. Podczas wstępnego spotkania można zaobserwować, jak kandydat na „zastępczego pana” odnosi się do naszego zwierzaka i jak nasz pupil na niego reaguje. Jeśli między psem a petsitterem pojawi się niechęć od pierwszego wejrzenia, zrezygnujmy z jego usług.
Rozsądny opiekun powinien zadawać wiele pytań o naszego pupila, o jego zwyczaje, sposób karmienia, upodobania, a także pułapki, na przykład w postaci znienawidzonego terierka z sąsiedniej klatki. Zwykle proponuje wspólne wyjście, byśmy pokazali mu nasze trasy spacerowe.

Warto spytać petsittera, czy jest ubezpieczony (OC) i czy może przedstawić referencje. Często dostaje klucze do naszego mieszkania, więc nigdy dość ostrożności.

W wyborze nie kierujmy się wyłącznie ceną. Jeśli opiekun proponuje swoje usługi za półdarmo, może nie zająć się psem rzetelnie, bo musi brać wiele zleceń.

Psie wakacje, czyli hotel też da się lubić

Planując psie wakacje możemy wziąć pod uwagę ofertę hoteli dla zwierząt, których oferta jest bogata. Od kojcowych molochów kuszących korzystnymi cenami, przez małe placówki przyjmujące kilka zwierząt, po prywatne rodzinne hoteliki goszczące psy w domowych warunkach. Warto poczytać opinie w internecie i osobiście odwiedzić hotel. Jeśli planujemy oddanie do hotelu niesterylizowanej suczki, sprawdźmy, czy nie wypada wtedy termin cieczki. Niektóre hotele nie przyjmują suczek z cieczką (a nawet niewysterylizowanych bez cieczki). Nasz czworonóg musi mieć aktualne zaświadczenie o szczepieniu na wściekliznę – lepiej dopilnujmy tego już teraz.

Komu w drogę…

A co, jeśli zabieramy psa z sobą? Nawet planując urlop w Polsce, warto sprawdzić ewentualne pułapki. Wybierając się w rejony dotknięte plagą kleszczy przenoszących choroby, wyjątkowo starannie zabezpieczmy pupila. Zorientujmy się, czy na wybranym terenie nie stwierdzono przypadków wścieklizny wśród dzikiej zwierzyny – wtedy leśnicy rozkładają szczepionki mogące zaszkodzić psu.

Korzystając z publicznego transportu, nie dajmy się zaskoczyć nieznanym nam przepisom. O zasadach przewozu czworonogów pociągami przeczytamy na www.utk.gov.pl.

Wybierając się w podróż autobusem, sprawdźmy regulaminy poszczególnych przewoźników; część z nich w ogóle nie przewozi zwierząt domowych. W każdym przypadku nasz pies powinien mieć kaganiec, a my – zaświadczenie o zaszczepieniu zwierzaka na wściekliznę.

Z psem za granicę

Aby wyjechać z psem za granicę, musi on mieć paszport i czip (poprośmy o to weterynarza). W poszczególnych krajach obowiązują różne przepisy, które trzeba sprawdzić (np. przeglądając strony internetowe ambasad).

Adresówka – ważna rzecz! Jaką kupisz swojemu psu?

Adresówka jest najprostszym sposobem, który zapewnia identyfikację zwierzęcia. Przydaje się zwłaszcza wtedy, gdy nasz pupil jest uciekinierem.

  • Skręcane – w kształcie malutkich baryłeczek, walców lub kulek, z metalu lub plastiku. Ich wadą jest dość łatwe rozkręcanie się – adresówka może się otworzyć i karteczka z informacjami o psie wypadnie.
  • Grawerowane blaszki różnych kształtów i wielkości – potrafią przetrwać wiele lat. Niektóre psy mogą się bać pobrzękiwania blaszki uderzającej o obrożę; dla takich wrażliwców stworzono adresówki z brzegami oklejonymi gumą.
  • Tabliczki przykręcane do obroży – graweruje się na nich informacje, są bardzo trwałe, dobrze się sprawdzają, choć używa się ich coraz rzadziej (nadają się tylko do niektórych typów obroży, np. skórzanych).
Autor: Paulina Łukaszewska