Psy zjednoczonej Europy - Psy.pl

Psy zjednoczonej Europy

Pzrepisy prawne wprowadzone po wejściu Polski do Unii Europejskiej nie zmienią losu naszych zwierząt. Od mieszkańców Europy Zachodniej możemy się jednak wiele nauczyć, gdyż podejście do czworonogów jest tam zupełnie inne. Może i na naszych ulicach i w sch

– Dyrektywy unijne nie obejmują problemów, związanych ze zwierzętami domowymi, takich jak bezdomność, sterylizacja czy sprzątanie po nich – mówi Katarzyna Okoń, specjalista z Departamentu Prawa Europejskiego z Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej.
– Brak ogólnounijnych uregulowań nie jest dobry. Gdyby istniały, miłośnicy zwierząt mieliby większe możliwości lobbingu – mówi Ewa Gebert, prezes Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt (OTOZ).

Bez kup i bezdomności
W zjednoczonej Europie mieszkają miliony zwierząt domowych: psów, kotów i innych pupili. Jednak ulice tamtejszych miast i miasteczek nie są zabrudzone zwierzęcymi odchodami tak jak w Polsce. Tam po prostu sprząta się psie kupy. Zwykle robią to pracownicy miejscy z wyspecjalizowanych służb, choć np. we Francji sprzątają też sami właściciele zwierzaków. W Austrii z kolei jeszcze kilka lat temu był to nawet ich prawny obowiązek.
W żadnych z krajów Unii nie ma problemu wałęsających się, bezdomnych zwierząt. Gdy jakiś pies czy kot chodzi po ulicy bez opieki natychmiast wzywane są odpowiednie służby.
– W Austrii po takiego zwierzaka wyjeżdża specjalny ambulans, sanitariusze natychmiast odławiają zwierzę, jeżeli np. jest ono agresywne, używają środków usypiających i odwożą zwierzaka do schroniska – opowiada Jadwiga Zielińska, inspektor społeczny TOZ i członek zarządu fundacji Animals.

Eutanazja ostatecznością
W całej Europie jest kilka tysięcy schronisk dla zwierząt, np. w Niemczech ok. 400, w Wielkiej Brytanii ok. 300. Choć utrzymywane są z budżetu państw, lub z kasy samorządów lokalnych, duża część środków pochodzi z datków społecznych.
W żadnym z krajów nie ma sztywno określonych przepisów, regulujących, jak długo zwierzę może przebywać w schronisku.
– Wszystko zależy od stowarzyszeń, które je prowadzą. W Wielkiej Brytanii Królewskie Towarzystwo Zapobiegania Okrucieństwu Wobec Zwierząt (RSPCA) ma bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące przetrzymywania zwierząt w schronisku: zgodnie z nimi zwierzę, które nie nadaje się do adopcji, poddawane jest eutanazji. Dzieje się tak średnio po dwóch tygodniach pobytu w schronisku – opowiada Ewa Gebert.
We wzorcowym angielskim schronisku, nad którym patronat sprawuje królowa, usypianych jest 40 proc. zwierząt. Dla porównania, w USA, gdzie rocznie eliminuje się 17 mln niechcianych zwierząt (za pomocą zastrzyku lub nawet metod nie humanitarnych jak komory dekompresyjne lub zatrucie tlenkiem węgla), bezpańskie zwierzę jest poddawane eutanazji już po tygodniu! Nie dotyczy to jednak schronisk prywatnych.
– Nie znam żadnego humanitarnego programu kontroli bezpańskich zwierząt, który ignorowałby eutanazję – przyznaje Joy Leney ze Światowego Towarzystwa Ochrony Zwierząt. – To ostateczność, której nie da się uniknąć, dopóki każdy bezpański pies nie znajdzie domu.

Suma życzliwości
Wszystkie suczki, które trafiają do europejskich schronisk, są tam poddawane sterylizacji, a psy kastracji – dzięki temu zmniejsza się ilość psów nie rasowych. Mało tego, właściciele pupili sami decydują się na przeprowadzenie tych zabiegów, dzięki czemu mogą liczyć na niższy podatek od psów.
– Świadomość mieszkańców Europy Zachodniej jest znacznie wyższa niż Polaków – mówi Jadwiga Zielińska. – Są bowiem tylko dwie drogi do zlikwidowana bezdomności i cierpień zwierząt: rozpowszechnienie sterylizacji i wzrost edukacji oraz wrażliwości ludzi. Ale nawet w krajach, które wyprzedzają nas w obu tych kwestiach, zwierzęta są usypiane, bo jest ich za wiele jak na sumę ludzkiej życzliwości.
Właściwie prowadzona polityka zwalczania bezdomności wśród zwierząt doprowadziła w Szwecji do tego, że to ludzie czekają tam na adopcję psa ze schroniska, a nie odwrotnie!
W krajach Unii jest jeszcze jedna rzecz, którą powinniśmy koniecznie przenieść na polski grunt. Tam, zanim zwierzę trafi do adopcji, rodzina, które chce je przygarnąć, jest sprawdzana, czy się do tego nadaje, czy też nie. Dzięki temu w Anglii czy we Francji psy ze schronisk nie trafiają w byle jakie ręce.

Różnie z „agresywnymi”
Fascynacja rasami uznanymi za trudne czy niebezpieczne nie ominęła chyba żadnego kraju. Najpierw towarzyszyła jej szeroka reklama tych ras, potem mnożenie i sprzedawanie szczeniąt po coraz niższej cenie. W ten sposób zwierzęta nieuchronnie trafiały w nieodpowiednie ręce.
– W Niemczech lista agresywnych psów jest znacznie dłuższa niż nasza – opowiada Ewelina Gutowska z OTOZ Gdańsk. – Niemcy doszli do pewnego szaleństwa, że usypia się zwierzę bez mrugnięcia okiem, jeżeli zostanie ono uznane za niebezpieczne. Z kolei w Wielkiej Brytanii problemu nie ma, bo tam psy ras uważanych za agresywne nie są popularne.

Unia złagodzi obyczaje?
Czy po wejściu Polski do Unii Europejskiej nasze zwierzęta będą traktowane w ten sam sposób jak w Niemczech czy we Francji? Miejmy nadzieję, że tak. Nawet, jeśli nie nastąpi to od razu, to jednak z czasem liczba bezdomnych, wałęsających się po polskich ulicach psów czy kotów spadnie do zera, a w schroniskach zwierzaki będą tylko kilka dni, bo zaraz zgłosi się po nie stęskniony właściciel lub inna osoba, która „weźmie sobie do serca psa, lub będzie chciała przytulić kota”.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *