Siedem miesięcy temu wyglądała jak szkielet - Psy.pl

Siedem miesięcy temu wyglądała jak szkielet

Suczka w typie owczarka niemieckiego, której historię zaraz poznacie, była tak wychudzona, że można ją było pomylić z gałęzią. Kto dał jej szansę na życie?

W połowie grudnia ubiegłego roku ktoś poinformował wolontariuszy z Val’s Pals GSD and Large Paw Rescue z Houston w Stanach Zjednoczonych, że widział bezdomnego wychudzonego psa, który żywi się padliną. Tę wiadomość przekazano Forgotten Dogs of 5th Ward. Jak relacjonuje portal lifewithdogs.com, dwóch wolontariuszy (Sam Arkey i Eric Holliday) udało się na poszukiwania. Był 17 grudnia. Chodzili po ulicach, już mieli wracać do samochodu, gdy Sam zauważył skulonego zwierzaka ukrywającego się pod stertą gałęzi. Eric powiedział nawet: To nie pies, to tylko gałęzie. Ale okazało się, że jednak była to ona, Frannie.

Gdy wolontariusze zbliżyli się do niej, nie była w stanie się ruszyć. To był szkielet, który ledwo oddychał. Na dworze było zimno i z pewnością suczka nie przeżyłaby już kolejnej nocy. Sam i Eric zawieźli ją natychmiast do kliniki weterynaryjnej, z którą współpracuje ich organizacja. Okazało się, że Frannie waży 10 kg, podczas gdy powinna – jako zwierzak w typie owczarka niemieckiego – ważyć około 30 kg. Trzeba było ją nawodnić, dostarczyć organizmowi witamin i elektrolitów. Karmić trzeba ją było co dwie godziny małymi porcjami – wychudzony organizm nie przeżyłby dużej porcji jedzenia naraz. Gdy nagle stan zdrowia Frannie się pogorszył, wolontariusze się za nią modlili, by w ogóle przeżyła.

Szczęśliwie Frannie zaczęła dochodzić do siebie. Trafiła do specjalnego medycznego domu tymczasowego pod skrzydła Jill Wasburn, a gdy miała się już naprawdę dobrze, do Amy Boram Wilson. Te dwa anioły w ludzkich postaciach sprawiły, że Frannie stanęła na nogi. Pod koniec lutego trafiła do domu Jacka i Jan Long, w którym spędzi swoje odzyskane życie. Choć wciąż jest nieufna i trudno ją namówić do jedzenia, to lubi się bawić i biegać. Zwłaszcza że jej opiekunowie adoptowali też drugiego psa – ma więc towarzystwo. Aż wierzyć się nie chce, że to wszystko mogło się nie udać, gdyby ratunek nie przyszedł w porę. 

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *