Stateczne szczenię i duży dzieciak - Psy.pl

Stateczne szczenię i duży dzieciak

Dlaczego Dorota Gawryluk, właścicielka goldena, wybrała jako drugiego psa owczarka środkowoazjatyckiego? - Ktoś przecież musi pilnować Zorby! - śmieje się dziennikarka

To przypadek, że prawie wszyscy dziennikarze prowadzący telewizyjne programy informacyjne mają psy?
Może po prostu jest mało serwisów informacyjnych? A mówiąc poważnie, to trudno jest – przynajmniej mnie – wyobrazić sobie życie bez psa…

Pani zdaje się wyssała tę miłość z mlekiem matki?
Rzeczywiście – moja mama zawsze miała psy i ma je – w naszej rodzinnej Limanowej – do dziś. One ją zawsze kochały miłością bezgraniczną – biegały za nią do sklepu i wszędzie, gdzie tylko mogły. Pamiętam też pięknego czarnego kota, który przeżył u nas piętnaście lat. Mama kochała zwierzęta wszelakiej maści.

Kochała i przygarniała?
Tak, bardzo często. Także wszystkie psy sąsiadów, które nie czuły się wystarczająco kochane i dopieszczane, przychodziły do mamy. Dzieci zresztą też…

Mówi się, że psy nie mają u górali zbyt dobrze.
Ostatnio czytałam w pamiętnikach Stefana Kisielewskiego – Kisiela – o „typowym” dla górali złym traktowaniu psów. Może ja jestem z innych górali – ale nie znam domu, w którym pies byłby bity. Choć z pewnością górale nie rozpieszczają czworonogów tak jak warszawiacy.

A jakie jest Pani pierwsze wspomnienie związane z psami?
We wczesnym dzieciństwie zdarzyło mi się „odebrać” psi poród – gdy szczeniła się jedna z przygarniętych suczek, akurat nikogo dorosłego nie było w pobliżu.

O, to chyba musiało się wryć dziecku w pamięć…
Śniło mi się przez długie lata! Krzyczałam, że suczka już rodzi i trzeba ją ratować… A na jawie szczeniaczki przyszły na świat całe i zdrowe.

Jak wybrali Państwo Zorbę? Dlaczego właśnie goldena?
Szukaliśmy psa lubiącego dzieci – to było główne kryterium naszego wyboru.

Syn był wtedy jeszcze mały?
Nie taki znów mały, miał 10 lat. Ale ustaliliśmy, że będzie się zajmował psem i uczył w ten sposób odpowiedzialności.

Zorba okazał się psem bezproblemowym?
Poza tym, że zjadł przynajmniej 15 par butów, to tak… No i jeszcze wymaga dużo czułości – tak dużo, że czasami bywa to męczące. Nie znosi też zostawać sam. Odkąd pojawił się w domu kot, trochę odetchnęliśmy, bo ma kogoś do towarzystwa, gdy wychodzimy.

Od niedawna towarzystwa dotrzymuje mu także owczarek środkowoazjatycki…
Tak – chociaż to towarzystwo jest dla niego pewnym problemem – Zorba jest zazdrosny o Stefę. Jego życie było poukładane, toczyło się wokół nas, kota, domu. Aż tu nagle ten świat się zawalił – pojawił się szczeniak i zburzył stabilizację. W związku z tym muszę teraz głaskać Zorbę 10 razy częściej…

Czyli po pieszczochu wzięli Państwo psa do stróżowania?
Ktoś przecież musi pilnować Zorby! To pies, który otworzy bramę, powie: „Zapraszam Państwa serdecznie!” i jeszcze pokaże, gdzie co jest… Tak więc teraz pojawił się w domu stróż, który będzie pilnował i kota, i Zorby…

I ten stróż zamieszka w budzie?
Raczej smutno by było… W każdym razie teraz razem z Zorbą śpią w domu.

Ale psy tej rasy często – podobnie jak np. owczarki kaukaskie – wolą mieszkać na zewnątrz.
Na razie oba psy pukają do drzwi rano i wieczorem. Nie ma mowy, żeby ich nie wpuścić.

Owczarek środkowoazjatycki – to był przemyślany wybór?
Mąż od dłuższego czasu śledził informacje o tej rasie w internecie. Jest w niej zakochany.

Miała Pani udział w wyborze szczeniaka?
Wyjechałam do Budapesztu w związku z rocznicą rewolucji 1956 roku i mąż poinformował mnie przez telefon, że właśnie jadą z synem i wiozą psa…

To może syn męża namawiał?
Nie, ale też się ucieszył z kolejnego zwierzaka w domu.

Jaka jest różnica między posiadaniem jednego psa i dwóch psów?
Lepiej mieć dwa, bo się sobą zajmują. A ja chyba poszukam małego pieska dla siebie – takiego pod pachę… na przykład jamnika. Tylko nie wiem, jak to zrobić, żeby nasze dwa brytany nie poczuły się gorsze.

Dlaczego myśli Pani o małym piesku? Żeby móc go wszędzie ze sobą zabierać?
Wszędzie raczej nie, jestem przeciwniczką noszenia psa z sobą np. na zakupach – czemu to ma służyć? Bo psu nie służy na pewno.

Może niekupowaniu zbyt wielu rzeczy – jedną rękę ma się już zajętą… A pierwsze zauroczenie azjatą było wizualne?
Nie. Zdecydował charakter psa tej rasy. Zero agresji, tylko aktywna obrona, nikogo nie wpuści, gdy właścicieli nie ma w domu, no i dodatkowy plus – nie ma go na liście ras niebezpiecznych.

Widzą Państwo różnicę między wychowaniem goldena i azjaty?
Różnica jest zasadnicza. Gdy na goldena podniosło się głos, żeby np. czegoś nie ruszał, zostawiał to i odchodził. A azjata zostawia – i stoi przy tym. Jest karny, ale się nie boi. Gdy przywieźliśmy dwumiesięczną Stefę, zaraz po wyjściu z samochodu pogoniła Zorbę – choć to był jego teren! Podobno jeden dorosły owczarek środkowoazjatycki poradzi sobie ze sforą wilków, a dwa – z niedźwiedziem…

Ale Stefa to przecież jeszcze dzieciak…
To jest takie szczenię… stateczne. Da się pogłaskać i po chwili sama odchodzi – nie tak jak golden, wiecznie przyklejony do człowieka.

Nieraz pyta Pani polityków w wywiadach o zwierzęta – np. czy sfotografowaliby się ze swoim psem. Nasi politycy zdają sobie sprawę, że to jest korzystne dla ich wizerunku?
Politycy lewicy rozumieją to lepiej. Wydaje mi się zresztą, że oni w ogóle lepiej rozumieją świat mediów. Polityków prawicy trudno namówić nawet do prostych PR-owskich ruchów. A przecież ile może zdziałać taki kiciuś – patrzy się na kiciusia i od razu Lech Kaczyński lepiej wygląda…

Dorota Gawryluk zaczęła swoją przygodę z telewizją na początku lat 90. w Polsacie (m.in. „Informacje” i „Polityczne graffiti”.). Obecnie od poniedziałku do piątku prowadzi główne wydanie „Wiadomości” w T VP 1. Natomiast w radiowej Jedynce w niedziele zaprasza ekspertów i komentatorów politycznych do programu publicystycznego „W samo południe”.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *