Była bita i zmuszana do rodzenia szczeniąt. Dziś Maya ma upragniony dom


Ciemna i zimna klatka - to był cały świat tej psinki. Kiedy Maya stała się bezużyteczna i nie przynosiła zysku, chciano ją otruć trutką na szczury.

To jedna z tych psich historii, która porusza serca. Maya, bo o niej mowa, to suczka rasy husky, która przez wiele lat nie zaznała dobroci ze strony człowieka. Jej życie było dalekie od zwykłej psiej normalności. Chociaż los był okrutny, to w końcu się do niej uśmiechnął. Pięć lat temu gehennę niepełnosprawnej suczki z pseudohodowli przerwała Silvia Rayssa.

Maya
fot. www.instagram.com/maya_especial

Znała tylko najgorszą stronę człowieka

Kiedy obecna opiekunka zobaczyła Mayę, suczka piła własny mocz i jadła swoje odchody. Ten widok złamał kobiecie serce. Kto i dlaczego doprowadził psinkę do takiego stanu? Suczka była „maszynką do zarabiania pieniędzy”. Właściciele pseudohodowli zmuszali Mayę, by raz za razem rodziła szczenięta na sprzedaż. Nieodpowiednie warunki, brak opieki medycznej, a przede wszystkim niewyobrażalne cierpienie doprowadziły suczkę do choroby. Choroby, przez którą Maya stała się dla pseudohodowców bezużyteczna. Brak zysku i nieużyteczność psinki to powody, dla których chciano się jej pozbyć w niehumanitarny sposób – poprzez podanie trutki na szczury. Śmierci suczki i jej cierpieniu zapobiegła Silvia Rayssa, która zabrała Mayę z miejsca, które w ogóle nie powinno istnieć. „Nietrudno było dostrzec ulgę w oczach psinki zaraz po opuszczeniu pseudohodowli” – wspomina opiekunka Mai.

„Zamiast kupować życie, lepiej je ratować”

To jedno z przesłań, które na profilu instagramowym suczki głosi Sylvia. Maya pobyt w pseudohodowli przypłaciła zdrowiem i poranioną psychiką. Była związywana i bita, co ostatecznie doprowadziło do niedowładu tylnych kończyn. Kiedy trafiła pod opiekę Sylvii, była bardzo płochliwa i bała się dotyku ludzkiej dłoni. Potrzeba było aż półtora roku intensywnego leczenia, w tym transfuzji krwi, rehabilitacji i oswojenia, by suczka z jeszcze większą wiarą mogła patrzeć w przyszłość.

fot. www.instagram.com/maya_especial

Dziś, po pięciu latach od koszmaru, Maya jest zupełnie inną sunią. Po tej przestraszonej i wychudzonej suczce nie ma ani śladu. Świetnie radzi sobie z poruszaniem się na specjalnym wózku inwalidzkim. Natomiast miłość i troska opiekunki przemieniły ją w niezwykle pogodną oraz szczęśliwą psinkę. Cały proces przemiany Mai można zobaczyć na Instagramie suczki – KLIK!

źródło: www.boredpanda.com | zdjęcie główne: www.instagram.com/maya_especial

Autor: Magdalena Olesińska