Szczęśliwa emerytura wojskowego psa - Psy.pl - mamy nosa!

Szczęśliwa emerytura wojskowego psa

Podczas wojny w Wietnamie w amerykańskiej armii służyło około czterech tysięcy psów. Do Stanów Zjednoczonych wróciły niestety nieliczne. Koszty związane z przekazaniem i transportem psa do domu były tak duże, że wielu żołnierzy nie było na to stać i z bólem serca pozostawiali swoich czworonożnych partnerów. Do jednego z nich, Boba Thompsona, na zasłużoną emeryturę trafiła Layka, owczarek belgijski mailnois. Bob spłaca dług wobec swojego psa pozostawionego na obcej ziemi.

Layka – owczarek belgijski malinois – pełniła trudną służbę w armii amerykańskiej. Ze swoim przewodnikiem brała udział w misjach w Afganistanie. Gdy nadszedł czas jej przejścia na emeryturę okazało się, że dotychczasowy pan nie może się nią zaopiekować, bowiem dowództwo wysłało go na kolejną placówkę, a nie miał rodziny, która mogłaby zająć się suczką. Udało mu się jednak znaleźć dom w którym Layka może się cieszyć zasłużonym spokojem. Przewodnik Layki bez wahania przekazał suczkę mieszkającej w Teksasie rodzinie Boba Thompsona. Bob był trenerem psów wojskowych podczas wojny w Wietnamie. Suczka łatwo zaakceptowała nową rodziną, z którą spędza właściwie cały czas. Najbardziej lubi wspólne leniuchowanie na tarasie pięknej posiadłości na skraju pustyni.

Tymczasem Bob zmaga się z traumą od czasów wojny w Wietnamie, ale to nie stres pourazowy, tylko… złamane serce z powodu psa.

Wycofując się z Wietnamu armia amerykańska nie zadbała o swoich czworonożnych pomocników. Teoretycznie żołnierze mogli zaadoptować psy, ale przewodnik musiał pokryć wszelkie koszty związane z przekazaniem i transportem psa do domu. Kwoty wyznaczone za tę operację były tak duże, że wielu żołnierzy nie było na to stać i z bólem serca pozostawiali swoje czworonogi. Według dowództwa miały dalej służyć w wojsku pod opieką wietnamskich sojuszników. Prawda była jednak straszniejsza: część psów od razu poddano eutanazji, część została zabita przez wkraczającą armię północnokoreańską, część została zagłodzona lub porzucona przez nie umiejących zajmować się psami żołnierzy wietnamskich.

Bob Thompson walczy o pamięć o tych smutnych wydarzeniach. Jest współzałożycielem Amerykańskiego Stowarzyszenia Psów Wojennych, lobbującego na rzecz zapewnienia psom służbowym dobrego losu po zakończeniu pracy w wojsku.

Przygarniając Laykę Bob czuł jakby choć trochę spłacił dług wobec swojego psa, który kiedyś, dawno, pozostał na obcej ziemi. PŁ

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *