Tak sobie radzą z niechcianymi zwierzętami…

" Psy i koty na wsi nie mają łatwego życia. To darmozjady, z których nie ma większego pożytku. W większości gospodarstw psy stoją na łańcuchach i niekoniecznie przy budzie. Wystarczy dziura w stodole, kawałek rury lub kilka desek przybitych do ściany. Inne stoją w kojcach, których często nigdy nie opuszczają. Jedzą resztki ze stołów gospodarzy, mają mały kontakt z człowiekiem. Nikt ich nie głaszcze i nie rozpieszcza. Istnieje opinia, że dobry pies powinien być głodny, wtedy jest zły i więcej szczeka.



Innym problemem są wałęsające się, bezpańskie psy. Nie ma co ukrywać, że to duża zasługa również mieszczuchów. Nagminne jest wywożenie niechcianych psów poza miasto. Być może ludziom się wydaje, że to bardziej humanitarne i że tam sobie lepiej poradzą, ale na pewno już do właściciela nie wrócą. Na wsi często niechciane zwierzęta po prostu się zabija."  CZYTAJ DALEJ

 

źródło: Poranny.pl