Jak uczcić pamięć zmarłego psa? Ta nastolatka wybrała kontrowersyjny sposób


Osiemnastoletnia Brytyjka Bethany Cruickshank pożegnała niedawno swą ukochaną suczkę Mikę, rasy siberian husky. Bardzo pragnęła mieć coś na pamiątkę po ukochanym psie. Miała różne pomysły, ale ostatecznie wybrała tatuaż. I to jaki!

Od dziewięciu lat były nierozłączne. Bethany Cruickshank z Andover w hrabstwie Hampshire w Wielkiej Brytanii i jej suczka Mika, rasy siberian husky. Gdy w czerwcu ubiegłego roku w wieku 11 lat Mika odeszła za Tęczowy Most, Bethany pogrążyła się w wielkim smutku. Pomyślała też, że chciałaby mieć coś po niej na pamiątkę.

Przygarnięta ze schroniska

Mika żyła w rodzinie Bethany od 2009 roku, czyli od momentu, gdy została adoptowana ze schroniska. Nim do niego trafiła, ktoś ją maltretował, dlatego na początku pobytu w domu Bethany zachowywała się jak dzikie stworzenie.

Mnóstwo miłości i szkolenie sprawiły jednak, że Mika stała się idealnym psem. Kochałam ją tak mocno i byłam niewyobrażalnie smutna, gdy odeszła. Wiedziałam, że chcę uczcić jej pamięć w sposób szczególny – opowiadała reporterom dailymail.co.uk 18-letnia Bethany Cruickshank.

tatuaż na pamiątkę
fot. Snapchat/ Bethany

Na pamiątkę tatuaż z… prochami

Najpierw Bethany chciała z prochów suczki zrobić biżuterię, ale okazało się to bardzo kosztowne. Gdy Mika odchodziła za Tęczowy Most, lekarz weterynarii zrobił odcisk jej łapy i przekazał rodzinie. Bethany postanowiła wytatuować sobie łapę swojej podopiecznej, ale to nie wszystko. Osiemnastolatka dodała część prochów Miki do tuszu do tatuażu.

Rodzina i przyjaciele byli trochę zszokowani, ale bardzo mnie wspierali – mówi Bethany.

Niestety w mediach społecznościowych rozlała się fala hejtu. Internauci pisali m.in., że to, co Bethany chce zrobić na pamiątkę po swoim psie, jest obrzydliwe i niemoralne. Część sugerowała, że to niehigieniczne i niebezpieczne.

Ale prochy są przecież wypalone na wiór i nie ma w nich żadnych zarazków. Ludzie powinni sprawdzić informacje, a nie zabierać się od razu do osądzania – mówi Bethany.

Tatuaż Bethany nazywa się w branży „tatuażem na pamiątkę”. Do tuszu dodaje się wtedy niewielką ilość prochów i taka mieszanina jest wstrzykiwana pod skórę.

Kiedy Mika mieszkała ze mną, nie odstępowała mnie na krok. Chciałam, by tak było i po jej odejściu. Teraz będzie ze mną do końca życia – mówi Bethany.

Bethany nie przejmuje się już hejterskimi komentarzami. Uważa, że nic nikomu do tego, co zrobiła. To jej ciało i jej wybór.

Autor: Magdalena Ciszewska