Test pierwszego niucha - Psy.pl - mamy nosa!

Test pierwszego niucha

Szymon Majewski nie afiszuje się ze swoją słabością do psów, choć ma ją od zawsze. Godzinami potrafi się przyglądać, jak relaksuje się jego Luśka

Wróżko Kadencjo, jaką przyszłość przepowiedziałabyś Sabie marszałka Dorna?
Zastanawiam się nad psychiką psów polityków – jak im się odkładają te stresy. Biorąc pod uwagę, że ostatnio w naszym kraju co sekundę są aresztowania, trudno przewidzieć, jaki będzie los tych psów – czy będą dla nich osobne cele?

Pies to w naszym kraju element normalności. Może nadać człowiekowi ludzkie oblicze.

Jaki jest stosunek partii ĘĄ do psów?
Będziemy informować, że pies jest istotną częścią społeczeństwa. Może nawet wprowadzimy jakieś testy, np. test pierwszego niucha: pies obwącha kandydata na posła i jeśli zawyje, zaszczeka lub się zjeży – to będzie znaczyło, że mamy do czynienia z osobnikiem, który nie powinien zostać posłem. Określimy jakąś normę, wyznaczymy psa, który będzie sędzią. Nie mówię, że zostanie nim moja Luśka, choć – jak każdy pies lidera – jest najmądrzejsza.

Wisząc na swoim wyborczym billboardzie, widziałeś jakieś psy?
Nie widziałem, byłem skoncentrowany na wyborcach, a psy niestety nie mają na razie prawa wyborczego. Chciałbym, żeby najpierw ludzie nauczyli się z niego korzystać, a później zajmiemy się psami. Gdy będziemy rządzić, to może odbierzemy niektórym prawo do posiadania psów, dzięki czemu bardziej się je uszczęśliwi.

Mam nadzieję, bo gdyby nie wydana niedawno książka wywiad z Tobą, nikt oprócz Twoich bliskich nie wiedziałby, że lubisz psy…
Bardzo lubię psy, lubią je też moje dzieci, ale nie informuję o tym wszystkich wokół. Chętnie je obserwuję, mój ojciec też tak miał. Gdy widziałem dwa psy, często podkładałem im głos: „Dobra, to idziemy w lewo czy w prawo? W lewo nie warto, bo dozorca nas pogoni. Idźmy w prawo, tam był kiedyś chleb koło śmietnika”. Teraz lubimy z synem komentować i nazywać psy po swojemu – widzimy pieska, który idzie plażą, i mówimy: „samobieżny piesek przybrzeżny”. Luśka też ma sporo imion, na przykład Lady Bi – bo jest biała, Lunaszek (postać wymyślona przez Papcia Chmiela w „Tytusie, Romku i A"tomku”), bardzo sympatyczne jest też określenie Ścierwo. O, patrz, co ona robi z tym patykiem – to jest właśnie proces ścierwienia. Na przykład, kiedy rzucam jej bułkę, zanim ją zje, zawłaszcza ją – musi się na niej położyć i plecami wymiąchać, żeby przesiąkła jej zapachem. Tak samo musi ościerwić każdy kijek.

Może ma ADHD?
Chyba tak, to u nas rodzinne. Ma jakąś manię – może dlatego, że sama nie jest duża: kręci ją wszystko, co jest większe od niej. Duże psy są dla niej wyzwaniem, jeśli kijek, to musi mieć ze trzy metry i być prawie grubości sosny, a z samochodów najbardziej intrygują ją autobusy – może jej się wydaje, że goni małego dinozaura.

Trafił Ci się pies niezależny?
Chodziła do szkoły, kilku rzeczy ją tam nauczyli, ale jestem jej pewien na 85 proc. – ma takie odbicia, że na przykład, gdy się jej nie podoba na spacerze, to wraca do domu. Kiedyś pojechałem na rowerze do lasu, był straszny upał. Ciężko, pod górę, ale człowiek chce się wypocić, by lepiej się poczuć. Wydaje mi się, że psu nie pasuje dokładnie to samo, co człowiekowi, tylko człowiek ma siłę woli, która każe mu iść dalej, a pies odpada. Nagle patrzę – nie ma jej. Po chwili dzwoni żona i mówi, że Luśka jest w domu. Sąsiad ją zgarnął z ulicy i przyprowadził pod bramę. Pomyślałem potem, że wykazała się sprytem. Bo to był specyficzny dzień – dzieci wyjechały na wakacje. Podejrzewam, że chciała sprawdzić, czy wróciły.

Chętnie towarzyszy Ci w wycieczkach rowerowych?
Nawet zimą. Gdy przystaniemy na chwilę, zaczyna kopać dołek w śniegu i się w nim kładzie. Zaprzęg stanął, szukamy miejsca do wypoczynku. To pewnie sprawka genów jej matki – husky Szili.

Luśka nie jest Twoim pierwszym psem.
Trzecim – wcześniej była Mucha, a po niej pudel Kuluś, ale to był niewypał.

W swoim telewizyjnym show wyśmiewałeś się z wyborów miss. Wystawy psów traktujesz podobnie?
Jakoś mi się nie podobają. Wiem, że mogą ludzi fascynować. Ale dla mnie nie ma znaczenia, że pies jest o 2-cm wyższy, ma większą kitę albo inaczej mu z oczu patrzy. To taki sam rodzaj snobizmu, jak to, że w Warszawie teraz wszyscy są z rodów arystokratycznych, a nikogo ze wsi nie ma.

Przecież dzięki istnieniu ras każdy może sobie wybrać psa, nie narażając
się na niespodzianki!

Pewnie tak. Ale – feministki się teraz obrażą – to jak z kobietami: czasami te przewidywalne mniej się podobają niż te, które potrafią pokazać pazur. I Luśka jest właśnie takim psem. Podejrzewam, że gdzieś w głębi duszy uznaje mnie za pana. Jest wierna, ale nie trzyma się mnie kurczowo.

Luśka nie jest chyba jedynym psem, który Ci się podoba?
Dostrzegam urok kundli i psów rasowych, choć nie lubię ras przekombinowanych – takich, co mi przypominają rzeźbę albo jakąś konstrukcję abstrakcyjną. Ewidentnie nie podobają mi się rękawiczkowce, psy gadżety, które są jakby biżuterią – te małe, szczurkowate. Wstajesz rano, na coś nadepnąłeś, a to twój pies, chcesz włożyć kapeć, a wkładasz psa. Nie lubię też gigantów, przerażają mnie psy groźne, sterydowce, czyli psy dresowe. Zwierzak, który staje się sposobem leczenia kompleksów, jest nieszczęśliwy. Przeraża mnie też coś w psach maksymalnie wytresowanych – widzę w tym element niewolnictwa. Pies to nie tamagochi – że wciśniesz, to poleci, a na noc wyjmiesz baterię.

Z drugiej strony, ludzie mają paranoję na punkcie psów, zupełnie tak jak na punkcie dzieci. Na przykład pies szczeka na kogoś, a właścicielka mówi: „Bo pani się zbyt gwałtownie porusza”. Poproszenie właściciela psa, żeby go wziął na smycz, bywa nie lada wyzwaniem, bo jest się wtedy stawianym w jednym szeregu z mordercami psów i takimi, co nie nakarmią głodnego zwierzaka.

Ty nie przeginasz?
Lubię, jak Luśce jest dobrze, ale nie jest na przykład szczególnie wypachniona. Raz w roku robię jej „dog day”. Ze wszystkimi zabiegami pielęgnacyjnymi, szczepieniami – taki dzień spa.

Wychodzimy z nią cztery razy dziennie. Jeśli trzeba, możemy ją zaprowadzić do teściowej, która ma domek niedaleko od nas. Gdy słyszę o psach wyprowadzanych tylko dwa razy na spacer, a poza tym siedzących cały dzień w domu, uważam to za kompletny bezsens.

Uwielbiam też spędzać czas z Luśką w domu. Wypoczywanie z nią jest super. Swego czasu praktykowałem jogę. Ludzie, których wtedy poznałem, mówili, że pies jest jednym z bardziej jogińskich stworzeń, sporo pozycji jogi jest wzorowanych właśnie na nim. Wypoczywający pies to relaksujący widok. Chciałem kiedyś zrobić sobie kalendarz z Luśką, bo jej pozycje wypoczynkowe są nieprawdopodobne, na przykład leży na plecach z łapami na ścianie albo rozłożona pokracznie. Wypoczywać dziewczynka potrafi.

Bywa dla Ciebie inspiracją w pracy?
Nie, ale lubię z gośćmi porozmawiać o psach. Mam z tego powodu konflikty, bo ludzie, którzy montują program, mówią potem: „znowu o tych psach, musiałam połowę wyciąć”. A moim zdaniem to fajnie, że nagle rozmowa zaczyna się ożywiać, gdy schodzimy na psy. Ci, którzy ich nie mają, nie wiedzą, o co chodzi, czym my się zachwycamy. Ostatnio jednak producentka programu przygarnęła psa, więc może zmieni się jej perspektywa…

Szymon Majewski
Showman, prezenter radiowy i telewizyjny, satyryk. Pracował w Radiu Zet, TVP, Canal Plus, TVN. Prowadził m.in. programy: „Sponton”, „Słów cięcie gięcie”, „Szymon mówi Show”, „Mamy cię!”. Wystąpił także w kilku filmach, m.in. w „Kilerze”. Zdobywca Wiktora 2004 (w kategorii odkrycie telewizyjne roku) oraz Telekamer 2006 i 2007 (w kategorii rozrywka). Jako wróżka Kadencja w swoim autorskim programie „Szymon Majewski show” w TVN przepowiada przyszłość politykom. Jako Ędward Ącki założył partię polityczną o nazwie ĘĄ – Szczerzy do Bólu. Niedawno ukazał się wywiad rzeka Agnieszki Lesiak: „Showman, czyli spowiedź świra”.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *