Uwaga na kleszcze! Znów atakują - Psy.pl - mamy nosa!
Pies z dziewczyną na spacerze w lesie

Uwaga na kleszcze! Znów atakują

Lato już się skończyło, jest chłodno i wilgotno. To doskonały czas dla kleszczy, które ponownie, po krótkiej przerwie, ruszyły do ataku.

Jedna z podwarszawskich klinik weterynaryjnych. Pięć minut przed zamknięciem do gabinetu wchodzi mężczyzna z trzymiesięcznym szczeniakiem na rękach. Piesek od 4 dni jest osowiały, nie chce wychodzić na dwór, jeść ani się bawić. Gdy właściciel kładzie go na stole, maluch właściwie się nie rusza, jakby nie żył.

Weterynarz jest prawie pewien, że to babeszjoza, czyli bardzo groźna choroba odkleszczowa. Aby potwierdzić diagnozę, musi najpierw pobrać krew do badania. W dodatku szczeniak jest cały żółty, co świadczy o silnym uszkodzeniu wątroby. Wkrótce rozpoczyna się walka o życie pieska, która w tym przypadku polega na przetoczeniu krwi, bo nic innego w takim stanie już nie pomoże.

Horror? Zmyślona anegdota? Nic z tych rzeczy. To prawdziwa historia. Wszystko wydarzyło się zaledwie trzy dni temu. Kleszcze? We wrześniu? Możecie się zdziwić, ale właśnie teraz są naprawdę niebezpieczne.

Kleszcz na czarnym psie
fot. Shutterstock

Ciepło, ale nie upalnie

Wbrew pozorom najwięcej kleszczy – pasożytów, które przenoszą groźne choroby – nie występuje latem, w największe upały, tylko wiosną i wczesną jesienią. Czyli wtedy, gdy jest dość wilgotno i ciepło, ale nie gorąco. Ulubione miesiące żerowania kleszczy to kwiecień (czasem marzec, a czasem maj – zależy od pogody) i wrzesień. Niestety właściciele psów często o tym zapominają, co dla psa może się skończyć tragicznie.

Co możemy zrobić, by uchronić psa przed groźnymi chorobami? Zabezpieczać, zabezpieczać i jeszcze raz zabezpieczać przed kleszczami. Ale nie tylko – także sprawdzać psa po każdym spacerze, dokładnie przeglądając jego sierść, by mieć pewność, że nie przyczepił się żaden pasażer na gapę.

Obroże, krople, tabletki

No właśnie, a jeśli zabezpieczać, to czym najlepiej? Na rynku dostępne są różne rodzaje środków przeciwkleszczowych.

Najtańsze są obroże, ale ich skuteczność jest umiarkowana (szczególnie jeśli mowa o tych za kilkanaście złotych). Wyjątkiem jest obroża wodoodporna, która działa nawet 8 miesięcy, i choć jej cena może wydawać się wysoka, jest skuteczna.

Do najpopularniejszych preparatów przeciwko kleszczom należą krople, które aplikuje się psu na kark. Ponownie należy je zastosować po 4. tygodniach. Dostępne są różne rodzaje kropli, w zależności od wagi zwierzęcia, ale też zawierające inne substancje czynne. Bo niestety nie każde krople działają w danym regionie kraju i nie każde będą skuteczne dla każdego psa.

Nowością są w Polsce tabletki, które podaje się psu po prostu do pyska, raz na kilka miesięcy. Właściciele, którzy stosują je u swoich psów, zwykle je sobie chwalą. Choć jeśli okaże się, że z jakiegoś powodu psiak ich nie toleruje, nie ma odwrotu – trzeba poczekać, aż preparat po tych kilku miesiącach przestanie działać.

Czytaj więcej o sposobach zabezpieczania psa przed kleszczami –  KLIK!

Zabezpieczanie psa przed kleszczami
fot. Shutterstock

Kleszcz nie wybiera

Szczeniak opisany na początku tekstu nadal walczy o życie. Jego właściciel nie wiedział, że należy go zabezpieczyć. Sądził, że temat dotyczy wiosny i lata – a że zrobiło się chłodniej, nie przyszło mu do głowy, że kleszcze są nadal aktywne.

Poza tym to trzymiesięczny szczeniak – poprzedniego psa, dorosłego samca, mężczyzna zabezpieczał przed kleszczami, ale nie wiedział, że tak samo powinno się robić ze szczeniakami. Jednak pamiętajmy, że kleszcze atakują wszystkie psy, bez względu na wiek. Preparaty przeciwko kleszczom nadają się już dla 10-tygodniowych piesków – jeśli obawiamy się, że wybierzemy zły środek, poradźmy się weterynarza.

No i ostatnia sprawa. Właściciel malucha był przekonany, że kleszcze grasują tylko po lasach i łąkach, a on ze swoim pieskiem wychodził tylko do przydomowego ogródka. Niestety – kleszcze są wszędzie. W parkach, ogrodach, na przyulicznych trawnikach. Oczywiście, „za miastem” jest ich więcej, ale to nie znaczy, że nie ma ich zaraz za drzwiami naszego domu.

Autor: Aleksandra Więcławska
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *