Wierny dog Hudson przeszedł przez Tęczowy Most - Psy.pl - mamy nosa!

Wierny dog Hudson przeszedł przez Tęczowy Most

Internauci ze smutkiem przyjęli wiadomość o śmierci Hudsona – jednego z niewielu dogów niemieckich pracujących jako psy asystujące. Piękny arlekin mieszkający w Stanach Zjednoczonych pomagał swojemu sparaliżowanemu panu w codziennych czynnościach, jednak przede wszystkim był jego przyjacielem.

Keith Ryan jest sparaliżowany od pasa w dół. Mimo tego prowadzi aktywne życie – pracuje zawodowo, ma rodzinę, stara się też pomagać jako wolontariusz osobom poszkodowanym. Kilka lat temu znajomy Keitha, widząc, jak ten zmaga się ze stawiającym opór inwalidzkim wózkiem, spytał go, czy rozważał kiedykolwiek pomoc psa asystującego. Z początku mężczyzna zdziwił się, ale rzucona mimochodem myśl zakiełkowała w jego głowie i po jakimś czasie Keith zaczął szukać psa odpowiedniego dla siebie. Jest silnym i ciężkim mężczyzną – kilka organizacji, do których się zwrócił, przestrzegało go, że przypadkiem mógłby np. najechać na psa i samym ciężarem uszkodzić mu łapę. Poza tym nikt nie chciał zaoferować mu psiego pomocnika, który podołałby ciągnięciu wózka.

Jednak Keith nie poddał się. Wymarzony pomocnik trafił do niego z organizacji Service Dog Project z Ipswich w stanie Massachusetts. Fundacja ta specjalizuje się w szkoleniu dogów niemieckich dla osób niepełnosprawnych, głównie mających problemy z poruszaniem się. Twórcy projektu uważają, że tak duże psy najlepiej pomagają odnaleźć niepełnosprawnemu punkt ciężkości. Poza tym mają dość siły, żeby swobodnie ciągnąć albo pchać inwalidzki wózek. Do tej pory Service Dog Project wyszkolił około 100 dogów, w tym George’a, o którym pisaliśmy w listopadzie ubiegłego roku. Między tymi psami był też elegancki arlekin, który stał się wybawieniem dla niepełnosprawnego Keitha.

Hudson pomagał Keithowi w codziennych czynnościach: pchał wózek, podnosił zgubione przedmioty. Ale tak naprawdę był po prostu wiernym przyjacielem, na którego można było zawsze liczyć. Keith starał się odpłacić swojemu czworonożnemu przyjacielowi, okazując mu czułość i dbając o jego komfort, ale nie tylko. Założył także Hudsonowi konto na Facebooku. Ogromny arlekin stał się popularną osobistością. Od zerknięcia na wpisy mówiące o codziennym życiu psa i jego sparaliżowanego człowieka zaczynała dzień spora grupa internautów. Nic dziwnego, że z dużym smutkiem przyjęli oni wiadomość o śmierci Hudsona. Piękny pies przeżył osiem lat. To i tak sporo. Psy ras olbrzymich nie są niestety zbyt długowieczne. Od pewnego czasu Hudson chorował. Kiedy medycyna nie mogła już nic dla niego zrobić, Keith, jak sam z bólem napisał, „musiał pozwolić mu odejść”. PŁ

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *