Czy wizyta u weterynarza musi być stresująca?

Wizyta w przychodni weterynaryjnej to niewątpliwie stres dla naszych czworonogów. Przy okazji - również dla nas. Możemy jednak zadbać o kilka szczegółów, które zaoszczędzą nam wspólnych nerwów. Co możemy zrobić?

Czy wizyta u weterynarza musi być stresująca? Niekoniecznie. Pamiętajmy jednak, że nawet najprostsze zabiegi weterynaryjne, takie jak obcinanie pazurów, zastrzyk czy podanie tabletki, mogą stanowić dyskomfort dla naszego psa. Przede wszystkim podczas tych zabiegów powinniśmy przy nim po prostu być. Nasza obecność z pewnością rozluźni sytuację i spowoduje większe poczucie bezpieczeństwa u psa. Nie zostawiajmy go więc samego w gabinecie weterynaryjnym.

Gdy pies wie, co się święci…

Czasami, jadąc do weterynarza samochodem, nasz mądraliński wie już doskonale, gdzie jedziemy i niechętnie wsiada jako pasażer. Aby podróż autem nie kojarzyła mu się tylko i wyłącznie z wizytą weterynaryjną, zabierzmy go przedtem na spacer w nowym otoczeniu. Możliwe, że zaintrygują go nowe zapachy, w związku z czym myśli o wizycie zejdą na drugi plan. Dodatkowo w przyszłości podróż nie będzie kojarzyła mu się tylko z przykrymi doświadczeniami (jeśli autem jeździ głównie do weterynarza, bez wyjazdów na spacery, wakacje czy w inne miejsca).

Nic na siłę. Często podchodząc do drzwi kliniki, nasz pies wariuje, cofa się, kuli ogon i najchętniej zapadłby się pod ziemię. Nie wpychajmy go więc na siłę do środka. Spotęguje to jedynie jego lęk i niepokój. Dajmy mu chwilę na oswojenie się z miejscem, przespacerujemy się. Być może poznanie przez niego innych pacjentów zachęci go do samowolnego wejścia. Jeśli jednak będzie z tym problem, możemy zachęcić psa smakołykiem. Chodzi o to, żeby to miejsce kojarzyło mu się pozytywnie, na tyle, na ile to możliwe. Nikt z nas przecież nie przepada za wizytami lekarskimi czy szpitalami.

Po każdym zabiegu dajmy psu małą przekąskę (o ile nie zrobi tego weterynarz). Pochwalmy pupila. Nagrody w takich sytuacjach zawsze są dobrym rozwiązaniem. Nie musimy nosić psa na rękach. Może wiązać się to u niego z brakiem poczucia bezpieczeństwa i świadomością „nienormalnej” sytuacji.

piesek u weterynarza
fot. Shutterstock

Pierwsza wizyta u weterynarza

Jeśli nasz pies wychowuje się z nami od małego, postarajmy się, aby pierwsza wizyta u weterynarza była jak najmniej inwazyjna (oczywiście jeśli nie ma potrzeby poważniejszych zabiegów). Mogą to być pierwsze szczepienia, podanie tabletki na odrobaczenie czy nawet aplikacja płynu przeciwko kleszczom. Oczywiście możemy zrobić to sami, jednak warto, żeby nasz maluch oswajał się w pewnym stopniu z tym miejscem, a wykonanie tych czynności nie powinno zrazić go do tego miejsca. Są na tyle niebolesne, że pójdą szybko w zapomnienie, a pozwolą na poznanie nowego miejsca bez negatywnych doświadczeń.

Autor: Daria Piróg