Wolny stróż, bezpieczny stróż - Psy.pl

Wolny stróż, bezpieczny stróż

Trzymanie psa na łańcuchu to okrucieństwo wobec niego i bezmyślne narażanie się na niebezpieczeństwo.

Stara łemkowska wieś w Beskidzie Niskim. Nie ma tu zbyt wielu płotów, więc gdy w listopadowy ranek idę jej jedyną ulicą, z każdego niemal obejścia wybiega zajadle szczekający pies – lecz zatrzymuje się w odległości trzech metrów. A kiedy powoli mijam jego teren, oddala się i milknie.

Wieś pod Krakowem, podobne okoliczności. Jakimś cudem z jednej posesji z głośnym jazgotem wymyka się spory „wilczur”, niemal dopada moich nóg. Spokojnym zachowaniem wyhamowuję jego atak, strach jednak pomyśleć, co mogłoby się stać, gdybym zaczął uciekać, krzyczeć lub machać rękami. Co różni te dwie sytuacje? Dlaczego jedne psy pilnujące ludzkich domostw nie zagrażają obcym bezpośrednim atakiem, inne natomiast są do tego zdolne?

Cierpią pokornie…
Stróżowanie to jedno z najstarszych zadań psa. Człowiek zaczął wykorzystywać naturalne psie zachowanie – zaniepokojenie obecnością obcych ludzi lub zwierząt. Do stróżowania wybierano czworonogi bardziej pobudliwe i skłonne do szczekania, ale nieposuwające się do gryzienia. Psy stróżujące mogły swobodnie się poruszać po terenie, którego pilnowały, i towarzyszyć ludziom w ich codziennych zajęciach. Wraz z zagęszczeniem ludzkich siedzib zaczęto ograniczać psią swobodę, a do pilnowania używać nie zawsze odpowiednich zwierząt.

Ogromny sukces ewolucyjny psa jako gatunku stał się możliwy dzięki zależności od człowieka i fenomenalnym wprost zdolnościom tych zwierząt do przystosowania się do warunków, które on im stwarza. Dlatego może podwórkowe burki potrafią przeżyć sprzeczną z naturą i potrzebami psa niewolę stałego ograniczenia swobody. Nie znaczy to jednak, że jest im dobrze i nie cierpią. Cierpią – nawet jeśli tego nie okazują.

do czasu…
Pies taki już jest i takiego go stworzyliśmy, że potrzebuje kontaktów społecznych, właściwej swojej naturze aktywności i ruchu. Im bardziej użytkowy typ psa, tym silniejsza potrzeba pracy i kontaktu z człowiekiem. Wzorce zachowań – takie jak węszenie, aportowanie czy pogoń za czymś, co ucieka – są zapisane w psim mózgu jak programy w pralce automatycznej. W przeciwieństwie jednak do pralki czworonóg musi je wykonywać, by się czuł dobrze i zachował emocjonalną równowagę. Dlatego pozbawianie go możliwości realizowania wrodzonych popędów i zachowań – a tak się dzieje, kiedy pies całe życie spędza przy budzie lub w kojcu – jest okrucieństwem. Tak: okrucieństwem właśnie, nawet jeśli zadawanym z niewiedzy, choć trudno w XXI wieku mówić o niewiedzy na temat potrzeb zwierząt. Brak zaspokojenia powoduje silne negatywne emocje zwane frustracją. Te z kolei prowadzą do agresji.

Pamiętam serię trzech poważnych pogryzień dzieci przez psy sprzed kilku lat. Za każdym razem gryzł zwierzak, który przypadkowo wydostał się z kojca. Wszystkie czworonogi były zwierzętami stróżującymi trzymanymi w izolacji, z dala od ludzi, a pogryzione dzieci mieszkały we wspólnym z psem gospodarstwie domowym. Statystycznie rzecz biorąc, pogryzienia dotyczą najczęściej opiekunów psa lub innych osób, które codziennie się z nim stykają. Dlatego ci, którzy decydują się go uwiązać (może lepiej używać słowa „uwięzić”, bo chodzi tu także o zamykanie w ciasnych kojcach), stwarzają niebezpieczeństwo przede wszystkim dla siebie i swoich najbliższych.

Iskierka nadziei
Psy łańcuchowe mają też inne problemy. Życie na uwięzi pozbawia je możliwości uczenia się zachowań potrzebnych zwierzęciu żyjącemu wśród ludzi. Siłą rzeczy taki czworonóg ma do nich ograniczone zaufanie i nie potrafi właściwie się z nimi porozumiewać. A ponieważ nierzadko jest karany, choćby za nadmierną szczekliwość („Do budy!”), staje się niepewny i unika bliskiego kontaktu z człowiekiem. Dlatego mówi się, że takie psy dziczeją.

Zdarza mi się – nie tak znowu rzadko – pomagać zwierzętom uratowanym z łańcuchów i ich nowym właścicielom w radzeniu sobie z tego typu kłopotami. Zwykle jest to dłuższa i wymagająca anielskiej cierpliwości praca, polegająca na oswajaniu, budowaniu więzi i radzeniu sobie z zachowaniami lękowymi. Na szczęście w większości wypadków uwieńczona jest sukcesem, bo zwierzę pozbawione w przeszłości kontaktów socjalnych, silniej przywiązuje się do opiekunów.

Nie da się z dnia na dzień zmienić losu psów łańcuchowych (coraz częściej kojcowych). Jedynym sensownym rozwiązaniem jest szeroko zakrojona akcja edukacyjna. Na wsi pies wciąż pełni funkcję stróża i nie ma powodów, by to kwestionować. Można jednak zrobić wiele, by psy stróżujące wykonywały swoje obowiązki w godziwych warunkach.

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *