Wróciła do domu po dziewięciu dniach i przebyciu prawie 60 km - Psy.pl

Wróciła do domu po dziewięciu dniach i przebyciu prawie 60 km

Suczka Georgia zniknęła z pola widzenia opiekunów podczas wspólnej wędrówki w rezerwacie Los Penasquitos Canyon w San Diego. Strażnicy leśni pracujący w tym parku uprzedzili Kris Anderson, właścicielkę zwierzaka, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż pies może nie przetrwać nocy z powodu zagrożenia ze strony licznych drapieżców. To, co stało się po dziewięciu dniach od zaginięcia psa, zadziwiło wszystkich.

8-letnia suczka Georgia puściła się w pogoń za zającem i zniknęła wśród wzgórz rezerwatu Los Penasquitos Canyon w San Diego w Stanach Zjednoczonych. Często zdarzało się jej biegać za wiewiórką czy zającem, ale zawsze wracała. Zrozpaczona opiekunka przez kilka godzin nawoływała pupilkę, jednak ślad po niej zaginął.  Biorąc pod uwagę, że ten przepiękny rezerwat jest naturalnym siedliskiem kojotów, węży i innych drapieżników, szanse na to, że suczka przeżyje choćby noc, były niewielkie.

Jednak Kris, niesłychanie przywiązana do swojej adoptowanej przed wielu laty suczki, nie dała za wygraną i wraz z córką dzień w dzień objeżdżała rezerwat oddalony blisko 60 km od ich domu w Carlsbad. Nie traciła nadziei, że Georgia żyje i uda się ją odnaleźć. Niestety, psa nigdzie nie było. I nagle stała się rzecz niesłychana. Po dziewięciu dniach od zaginięcia suczki, nad ranem, do łóżka śpiącej Kris Anderson wskoczył pies. Początkowo myślała, że to sen, ale szybko przekonała się, że wszystko dzieje się na jawie.

Dzielna Georgia sama odnalazła drogę do domu, przemierzając prawie 60 km pośród kanionów i zabudowań, otworzyła sobie furtkę, następnie specjalne drzwiczki dla psa i kiedy już znalazła się w domu, wskoczyła do łóżka swojej pani. Trudno opisać, jak obie były szczęśliwe.

Georgia wróciła zmęczona, odwodniona i trochę podrapana, ale generalnie w doskonałej formie, biorąc pod uwagę, jak daleką drogę przebyła. To prawdziwa bohaterka, bo ustrzegła się drapieżników, których w rezerwacie nie brakuje, ominęła zagrożenie na trasie pełnej samochodów, przeżyła jedną z ostrzejszych burz, jaka przeszła 30 czerwca nad tą okolicą , a także kanonadę fajerwerków z okazji obchodzonego 4 lipca Dnia Niepodległości.

Jak to możliwe, że z tak daleka trafiła do swojego domu? Psy kierują się przede wszystkim węchem i pamięcią wzrokową, i tak było zapewne w przypadku Georgii, która często wyjeżdżała z Kris na wędrówki po parkach i kanionach hrabstwa San Diego. Kris Anderson, wdzięczna losowi, że jej ukochana suczka dostała drugą szansę, obiecała sobie, że już nigdy nie spuści jej ze smyczy w miejscach, gdzie nie może mieć nad nią kontroli, mimo że bieganie jest jej największą pasją. PK

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *