Wyją jak z nut - Psy.pl - mamy nosa!

Wyją jak z nut

Gitarzysta Perfectu, piosenkarka, śpiewaczka, dyrygent i kompozytor - co ich łączy oprócz muzyki? Psy z zamiłowaniem do niej

O tym, jak czułym narzędziem jest psi słuch – wychwytuje dźwięki o częstotliwości do 35 kHz, podczas gdy ludzki tylko do 20 kHz – najlepiej wiedzą zawodowi muzycy, w których domach mieszkają psy. Gitarzysta Perfectu Jacek Krzaklewski ponad dwa lata temu przygarnął ze schroniska zabiedzoną suczkę siberian husky. – Luna towarzyszy mi, gdy ćwiczę w domu. Kiedy dźwięki gitary stają się wysokie i głośne, z jej gardła wydobywa się przeciągłe „auuuu” – opowiada. Muzyk jest przekonany, że to wysokie częstotliwości prowokują psa do wycia. – Psi śpiew w niczym mi nie przeszkadza. Zdarza się, że gdy gitara jest zbyt głośna, Luna ewakuuje się do spokojniejszych części domu – przyznaje Krzaklewski.
Żywą reakcję na muzykę obserwuje u sześcioletniej suczki Kraksy wokalistka Mikromusic i Digit All Love Natalia Grosiak. – Kraksa to wielka miłośniczka muzyki w małym ciele. Kiedy jeździmy samochodem, zwykle słucham RMF Classic. Gdy z radia płynie muzyka klasyczna, a szczególnie barokowe partie wokalne, Kraksa sobie podśpiewuje. Śpiewała też radośnie, gdy słyszała hymn japoński – opowiada artystka.
Jacek Gałuszka, instruktor szkolenia psów, a jednocześnie dyrygent i kompozytor, tłumaczy, że są to zachowania atawistyczne. – Niektóre psy, zwłaszcza ras pierwotnych takich jak husky, przyłączają się do przeciągłych wysokich dźwięków, np. wydawanych przez flet. Wypływa to z pierwotnych zachowań: psy dołączają do stada, które wyje. Potwierdzają w ten sposób przynależność do grupy – mówi.

Aria lepsza niż pop
Zdarza się jednak, że czworonogi nie reagują na muzykę tak żywiołowo. Jeśli nie razi ich uszu, spokojnie sobie leżą. Tak zachowuje się Zuzia, niespełna dwuletnia suczka yorkshire terriera, której właścicielką jest Jolanta Żmurko, śpiewaczka Opery Wrocławskiej. – Gdy mam lekcje ze studentkami, Zuzia leży na dywanie i prosi, żebym wzięła ją na ręce. Potem przez cztery, pięć godzin słucha cierpliwie. A kiedy student dłużej nie śpiewa, ona podnosi głowę, jakby mówiła: „No dawaj, skąd ta cisza!?” – śmieje się artystka. Zuzia uwielbia słuchać Luciana Pavarottiego. – Gdy puszczam jego nagrania, siada i nieruchomieje – tłumaczy Jolanta Żmurko. Nie znosi natomiast włoskiej muzyki pop. – Czasami, gdy moja córka [Aleksandra Kurzak – solistka Metropolitan Opera w Nowym Jorku – przyp. M.S.] ćwiczy jakąś arię, zaczyna się specjalnie wygłupiać i wyśpiewuje takie piosenki. Wtedy Zuzia zaczyna szczekać. Kiedy Ola wraca do operowego śpiewu, pies cichnie i spokojnie słucha.
Muzykę lubi też bokserka Melania, którą opiekuje się Izabela Skrybant-Dziewiątkowska, gwiazda Tercetu Egzotycznego. Pies należy do jej córki Katarzyny. – Kiedy Mela jest u mnie, musi być na każdej próbie. Jeśli zdarzy się, że zostawię ją gdzieś w głębi domu, zaraz przybiega i drapie w drzwi tak długo, aż ją wpuszczę. Potem kładzie się przy moim mikrofonie i leży bez ruchu – opowiada Skrybant. Wspomniana już Kraksa Natalii Grosiak na każdej próbie… zasypia. – Kiedyś przysnęła tuż przy perkusji – śmieje się wokalistka. Jacek Gałuszka mówi, że podobnie zachowują się jego psy, gdy komponuje w domu muzykę, szczególnie relaksacyjną. – Kładą się i śpią koło mnie. Muzyka działa na nie pośrednio, człowiek bowiem przy takiej muzyce się uspokaja, a pies jest wrażliwy na ludzkie emocje i od razu na nie reaguje. Dlatego też się wycisza – mówi.

Ani flet, ani hard rock
Jacek Gałuszka wykorzystuje muzykę do uspokajania zwierząt. – Gdy psy mają zaburzenia związane z lękiem separacyjnym, zalecam trening, w którym muzyka kojarzy się z obecnością właściciela [patrz ramka – red.]. Szkoleniowiec wyjaśnia, że nie powinna to być muzyka obfitująca w dźwięki o wysokiej częstotliwości, bo to dla psa sygnał alarmowy. Dlatego odradza np. koncerty na flet Vivaldiego. Ale nieodpowiednie będą też hardrockowe utwory przepełnione niskimi, warczącymi dźwiękami, gdyż te oznaczają dla psa agresję. Wielu szkoleniowców radzi, byśmy włączyli ulubioną stację radiową, gdy zostawiamy w domu psa na parę godzin. To również powinno złagodzić skutki długotrwałej samotności. A znakomitym potwierdzeniem terapii proponowanej przez Jacka Gałuszkę jest to, co przytrafiło się kiedyś Wojciechowi Krzysztyniakowi, nieżyjącemu już soliście Opery Wrocławskiej. – Pojechał do swojej dziewczyny, która mieszkała w Głogówku na Opolszczyźnie. Zabrał z sobą rocznego owczarka niemieckiego – opowiada Maciej Krzysztyniak, brat pana Wojciecha, również solista operowy. – W pewnej chwili pies zniknął. Po długich poszukiwaniach udało się go znaleźć – siedział na dworcu kolejowym przy stoisku z muzyką. Z głośników płynęły arie w wykonaniu Luciana Pavarottiego, którego mój brat uwielbiał. Pies znał tę muzykę od szczenięcia i skojarzył ją ze swoim panem.

Drażniący dźwięk świetlówki
Niezwykłym przykładem wykorzystania muzyki do terapii psów był eksperyment przeprowadzony w 2005 r. w schronisku dla bezdomnych zwierząt w Szczecinie. Badania robiła Kaja Giżewska, 18-letnia wtedy uczennica
II LO w Szczecinie. Przez sześć dni obserwowała jeden z wybiegów, na którym mieszkało ok. 30 psów. Najpierw przez trzy dni badała zachowanie psów w warunkach, jakie normalnie panują w schronisku, a przez kolejne trzy puszczała im muzykę (Milesa Davisa, Glenna Millera, Stana Getza, Franka Zappy, Roberta Schumanna) i oceniała ich reakcje. Psy słuchały tych utworów sześć razy w ciągu dnia po 15 minut. Giżewska stwierdziła, że prawie 90 proc. badanych zwierząt uspokajało się pod wpływem muzyki. Spadała też liczba zachowań agresywnych – takich jak walka o jedzenie czy najwygodniejsze miejsce na wybiegu, psy przestawały szczekać lub szczekały znacznie ciszej. Młoda mieszkanka Szczecina zwyciężyła dzięki swym badanion w polskich eliminacjach Konkursu Prac Młodych Naukowców Unii Europejskiej. Schronisko nie wykorzystało niestety w praktyce efektów nagrodzonych badań.
Z pewnością za to, bez żadnych badań, możemy oszczędzić naszemu psu cierpień, które wiążą się z przebywaniem w pomieszczeniu, gdzie są emitowane nieodpowiednie dla niego dźwięki. Jacek Gałuszka podpowiada, byśmy, wychodząc z domu, wyłączali świetlówki, bo wydają charakterystyczne dźwięki o bardzo wysokiej częstotliwości. Przebywanie w takim otoczeniu to dla zwierzęcia prawdziwy koszmar.
Muzyka może być dla psa źródłem przyjemności, relaksu i… władzy. Tak przynajmniej wynika z doświadczeń Kraksy. – Właśnie przygotowaliśmy naszą drugą płytę i wydawnictwo nazwałam Kraksa Rekords. Znajomi się śmieją, że teraz o wszystko będą musieli ją pytać – śmieje się wokalistka Digit All Love.

Domowa muzykoterapia Jacka Gałuszki

  • Dobieramy muzykę pozbawioną dźwięków zarówno o bardzo wysokiej, jak i bardzo niskiej częstotliwości. Znakomicie sprawdzają się gitara klasyczna oraz fortepian. Chodzi o to, by właściciel psa uspokajał się przy niej.
  • Włączamy muzykę, siadamy obok psa i masujemy go lub głaszczemy: po uszach, brzuchu, plecach – tak jak pies lubi najbardziej. Możemy też podać mu gryzak i użyć feromonów. Wszystko po to, by miał jak najwięcej pozytywnych wrażeń. Budujemy skojarzenia pozytywnych emocji z sygnałem, jakim jest muzyka.
  • Seans ma trwać około pięciu minut. Możemy go powtarzać kilka razy dziennie przez kilka dni. Efekt powinien być zauważalny po tygodniu takiej terapii. Jeśli teraz zostawimy psa samego i włączymy muzykę, którą wcześniej puszczaliśmy w czasie treningów, będzie zachowywał się dużo spokojniej.
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *