Z piekła Soczi do nieba Denver

Tegoroczne igrzyska olimpijskie w Soczi dla wielu żyjących w tym mieście bezdomnych psów oznaczały jeszcze większą tragedię niż wcześniej. Tamtejsze władze wynajęły bowiem firmę, która miała je zabić, by poprawić wizerunek miasta. Na ratunek ruszyły organizacje międzynarodowe, rosyjscy wolontariusze i sportowcy, m.in. Amerykanin Gus Kenworthy, który wywiózł z Rosji Mamushkę, Jake’a, Mishkę i Rosę.

>>> Przeczytaj o losie bezdomnych psów w Soczi <<<

Gus dzięki pomocy swego przyjaciela Robina odnalazł psy. – Mamusha była bardzo opiekuńcza wobec swoich szczeniąt, ale zaufała mi, tak jakby przeczuwała, że chcę im pomóc. Pozwoliła mi brać szczenięta na ręce i głaskać je – opowiadał Gus portalowi Woofipedia. Gus miał już wcześniej psy, jego ostatni zwierzak odszedł kilka lat temu, a nowy się nie pojawił, bo Gus w związku ze swymi treningami był często w rozjazdach. Teraz jednak ważniejsze niż wszystkie trudności było uratowanie psie rodziny wbrew wszelkim przeciwnościom, a zwłaszcza wbrew rosyjskim urzędnikom.

Gus musiał po swoim występie zdobyciu srebrnego medalu w slopestyle wracać do Stanów Zjednoczonych. Na miejscu został jego przyjaciel Robin i to on walczył z rosyjskimi urzędnikami o prawo wywiezienia psów i jednocześnie opiekował się nimi na miejscu. Trwało to miesiąc i jedno ze szczeniąt nie przeżyło, bo nie było tam odpowiedniej opieki weterynaryjnej. Rosa, jedno z trzech szczeniąt wywiezionych z Soczi, zmarła w Nowym Jorku. Na szczęście pozostała trójka ma się dobrze.

Jake i Mishka mieszkają z Gusem, a Mamushka z jego mamą i ojczymem. Wszystkie zwierzaki są zdrowe i szczęśliwe. Trzeba było oczywiście pokonać różne problemy. Mamushka nie umiała poruszać się po chodnikach i śliskich hotelowych posadzkach, trzeba ją było nosić na rękach. Jeśli chodzi malców, Gus musiał oprócz własnych treningów, zastosować trening czystości w odniesieniu do nich. Nim się nauczyły załatwiać potrzeby fizjologiczne poza sypialnią Gusa, musiał co chwilę prać pościel. Nie miał bowiem sumienia wsadzać ich do klatki i od początku pozwalał im spać ze sobą – jak opowiada portalowi Woofipedia.

Dziś Mamushka jest traktowana jak księżniczka przez mamę i ojczyma Gusa, a Mishka i Jake szaleją w domu Gusa. Uwielbiają też pływać w oceanie, a jeszcze bardziej kręcą je zabawy na śniegu. Tak spełnił się amerykańskich sen rosyjskich psów. MC