Za każdym razem, gdy krytykujesz weterynarza, postaw się na jego miejscu. Cała prawda o pracy lekarza weterynarii


Ten apel, a właściwie głos rozpaczy lekarza weterynarii rozprzestrzenia się w internecie niczym zabawny mem. Ale wcale nim nie jest - pokazuje przykrą prawdę, której często nie chcielibyśmy znać.

Za każdym razem, gdy mówisz, że weterynarze koszą kasę lub są „zbyt drodzy”, lub po prostu robią to dla pieniędzy.

Za każdym razem, gdy odmawiasz wszelkiej diagnostyki, a jednocześnie chcesz wiedzieć „co jest nie tak z moim zwierzakiem”.

Za każdym razem, kiedy jesteś w towarzystwie lub w innym miejscu, i gdy okazuje się, że ktoś jest lekarzem weterynarii i prosisz go o bezpłatną poradę na temat twojego zwierzęcia.

Za każdym razem, gdy czujesz się usprawiedliwiony, publikując negatywną opinię o lecznicy lub weterynarzu, podczas gdy wszystko zostało zrobione zgodnie ze standardami leczenia, ale twoje zwierzę i tak umarło.

Za każdym razem, gdy brak profilaktyki z twojej strony…

doprowadził do przedwczesnej śmierci twojego zwierzaka, a ty, mimo to, winisz weterynarza.

Za każdym razem, kiedy lekarz przychodzi wcześniej i musi zostać do późna (poza tym pracując przez 80 godzin tygodniowo), ponieważ twój zwierzak, który był chory już kilka dni temu, „nagle” potrzebuje natychmiastowej pomocy chwilę przed zamknięciem lecznicy, gdy żądasz, aby cię przyjęto i tak, twierdząc, że inaczej weterynarz nie ma serca, bo nie chce o tej porze leczyć twojego pupila.

Za każdym razem, gdy ktoś narzeka na koszty opieki weterynaryjnej, porównując medycynę ludzką i ubezpieczenie z kosztami posiadania zwierząt.

Za każdym razem, gdy ktoś nie płaci rachunku i uważa, że ​​ma do tego prawo, ponieważ posiadanie zwierzaka jest jego „prawem”.

Za każdym razem, gdy ktoś wchodzi do kliniki i grozi „pozwę cię, jeśli popełnisz jeden błąd z moim zwierzakiem”.

Za każdym razem, gdy dyplomowany weterynarz patrzy na swoje koszty i zobowiązania finansowe, a słucha klientów, którzy jeżdżą Mercedesami i BMW, skarżących się na koszty kastracji, uwzględniającej odpowiednią opiekę anestezjologiczną i leczenie bólu.

Za każdym razem – jesteś częścią problemu.

Problemem jest depresja i skłonności samobójcze u weterynarzy. Większość lekarzy weterynarii poszła na takie studia, ponieważ im zależy. Mają powołanie, ale są też ciemne strony tej pracy i to cena, jaką płacą za swoje zaangażowanie, współczucie i wrażliwość.

Pomyśl, zanim coś zrobisz lub powiesz.

Autor: Tracy Mclelland Smit („Every time”)
Tłumaczenie: lek. wet. Karolina Kijek
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Angie
Angie
3 lat temu

Jednak niestety nic nie wytłumaczy mi zachowania weterynarzy, których ja znam a którzy często narzekają do siebie przy wychodzeniu klientów, że „ehh, myślałem ze znowu chory pies, ileż tego można słuchać” lub brak profesjonalizmu i zero doradztwa, kiedy jestem z psem i proszę o informację na temat jego zdrowia. Jestem okropnie zła, że za każdym razem, żeby cokolwiek sie dowiedziec muszę „ciągnąć ich za język”, aby cokolwiek powiedzieli! Tylko zastrzyk i see you soon! Może trafiłam na ten typ weterynarza bez powołania.. jednak na samą myśl kiedy mam iść z psem z jakimkolwiek problemem, nawet małym sama jestem chora, z nerwów.. Wszystko muszę sama doczytywać, a kiedy się do tego przyznam, choćby mieli mi uśmiercić psa, nie dopuszczą do tego aby to co wyczytałam było choć troszkę prawdą, lub aby zdiagnozowali problem pod tym względem. Wiele potrafię zrozumieć, ale takie zachowania powinny blokować weterynarzom dalszą karierę. Jestem załamana postawą tych do których niestety muszę jeździć, gdyż nie ma innego gabinetu. Komentarz na ich stronie pewnie uśmiercił by mi psa przy najbliższej wizycie.