Mój pies musi mieć ograniczony ruch, a bardzo się nudzi. Czym go zająć?

Co jednak robić, gdy pies z powodów zdrowotnych (np. chorób stawów, kręgosłupa) nie może lub nie powinien biegać? Takim zwierzętom można zapewnić ruch fizyczny tylko w wodzie – i trzeba szukać wszelkich okazji, aby mogły pływać. Niestety, gdy za oknem szaruga lub śnieg, nie jest to możliwe. Wtedy pozostają spokojne spacery i zajęcia, przy których zwierzak nie musi się zbyt wiele przemieszczać, np. zabawy umysłowe dla psa. Takie jak żucie (bardzo ważna dla niego forma aktywności) oraz wszystko, co wymaga dużego wysiłku intelektualnego, ale nadmiernie nie angażuje fizycznie.

pies się czołga
fot. Shutterstock

Zabawy umysłowe dla psa: turlanie, czołganie, tropienie

Jeżeli tylko niektóre ruchy są dla psa niebezpieczne – np. skakanie, nagłe przyspieszanie i hamowanie powodujące przeciążenie stawów – wybierzmy ćwiczenia fizyczne, które nie będą mu zagrażały. Często nie ma na przykład przeciwwskazań do turlania się czy czołgania na komendę.

Dobrym zajęciem na świeżym powietrzu jest tropienie. Pies powinien poruszać się po śladzie najwyżej lekkim truchtem, a badanie zapachów to jedno z jego podstawowych zajęć. Oczywiście nie musimy psów uczyć używania nosa -ale musimy je nauczyć używania go na nasz użytek, szukania tropu, który nas interesuje, i komunikowania nam tego, co odkryły. Warto znaleźć instruktora, który pomoże to osiągnąć.

W szukanie można się też bawić w domu. Gdy nauczymy psa szukać jedzenia (technika opisana poniżej), możemy również chować przedmioty. Oczywiście za ich odnalezienie nagradzamy czworonoga – na przykład zabawą.

Zabawy umysłowe dla psa: puszczanie bąbelków nosem i wstydzenie się

Uczenie nowych sztuczek jest doskonałą formą współpracy człowieka z psem. Nie jest ważne, czego zwierzę się uczy – tylko samo zaproponowanie mu łamigłówki do rozwiązania. W ten sposób może się nauczyć wielu praktycznych rzeczy – podawania przedmiotów, wyrzucania papierków do kosza, zapalania światła… Nie ma tu żadnych ograniczeń – można puścić wodze fantazji. Każde nowe zachowanie kształtujemy stopniowo małymi kroczkami. Planujemy ćwiczenie tak, aby psu udało się wykonać je poprawnie, a gdy tylko tak się stanie – podajemy smakołyk (lub nagrodę w innej formie).

W ten sposób pies się dowiaduje, jakie ruchy prowadzą do przyjemności. Ważne, aby odkrywał to sam, a nie był naprowadzany fizycznie lub za pomocą komend. Wtedy będzie miał dużo większą satysfakcję – psy cieszą się z rozwiązywania problemów – i nowa umiejętność utrwali mu się dużo lepiej. Każde nowe zachowanie musi być podzielone na wiele części, które potem „zlepiamy” z sobą. Co ważne, sesje ćwiczeniowe powinny być naprawdę krótkie, nawet 2-3 minutowe, rozdzielone przynajmniej 10-15 minutami przerwy (ta zasada odnosi się do większości form pracy z psem, także opisanego poniżej rozróżniania przedmiotów).

pies z zabawkami
fot. Shutterstock

Zabawy umysłowe dla psa: rozróżnianie przedmiotów

Świetnym zajęciem nawet dla psów bardzo niesprawnych fizycznie – czy to z powodu choroby, czy też wieku – jest rozróżnianie przedmiotów. Do takich ćwiczeń trzeba zgromadzić kilka przedmiotów tego samego kształtu, ale w innych kolorach, lub tego samego koloru, lecz w różnych kształtach (oczywiście dla ułatwienia i kolory, i kształty mogą się różnić). Prosimy psa, aby przyniósł (lub wskazał) ten właściwy. Zaczynamy od skojarzenia określonego hasła z jednym przedmiotem, wzmacniając nagrodami spontaniczne dotykanie go nosem i branie do pyska.

Na kolejnym etapie nagradzamy te same zachowania, ale tylko gdy występują po wybranym haśle. Kiedy pies umie już wskazać określony przedmiot na hasło, uczymy go kojarzyć inne hasło z innym przedmiotem. Wreszcie oba przedmioty pokazujemy jednocześnie i nagradzamy tylko, gdy po haśle pies wskaże ten właściwy. Potem można dodawać do zabawy kolejne obiekty. Podobnie uczy się psa rozpoznawać fanty po zapachu (co jest dla niego dużo łatwiejsze), używając do tego warzyw, butów domowników czy ich kluczy.

Zabawy umysłowe dla psa: jedzenie na długi czas

Jest także wiele sposobów na to, aby pies zajął się czymś sam. Całą karmę można (a nawet powinno się) dawać w taki sposób, aby jej jedzenie zajmowało psu choć 20 minut. Przydają się do tego specjalne kule-smakule (albo zabawki w kształcie sześcianu czy walca), z których w czasie toczenia przez dziurkę wysypują się granulki. Można też rozsypać karmę w trawie, a ostatecznie nawet na podłodze.

Jedzenie można też ukrywać w różnych miejscach w domu, aby zwierzak musiał je sam znaleźć. Wcześniej trzeba go jednak nauczyć reguł gry. Zostawiamy psa w pozycji siad i kładziemy jedzenie kilka metrów od niego. Na hasło „szukaj” zwalniamy go, a pies oczywiście bez problemu znajduje nagrodę i ją zjada. Następnie szukanie coraz bardziej utrudniamy, kładąc jedzenie za jakąś zasłoną (pudełkiem, szafką), ale tak, żeby pies mógł nas obserwować, aż wreszcie będziemy mogli to zrobić, gdy nie będzie nas widział.

Wykaż się kreatywnością

Na rynku są dostępne gotowe urządzenia, wymagające od psa odkrywania różnych elementów, aby wydobyć ukryte pod nimi nagrody. Warto poświęcić trochę czasu na przygotowanie domowych zabawek, których konstrukcja zależy wyłącznie od inwencji właściciela. Mogą to być smakołyki ukryte w butelce z dziurkami zawieszonej w powietrzu, czy w najmniejszym z kilku kartonowych pudełek włożonych jedno w drugie, zmyślnie opakowane w papier i tekturę (rurki po papierze toaletowym, pudełka po kaszy itd.), tak aby pies musiał się pomęczyć przy ich rozpakowywaniu. Oczywiście utrudnienia wprowadzamy stopniowo, nie wszystkie naraz, bo chodzi tu o dawanie okazji do rozwiązywania problemów, a nie o wzbudzanie silnej frustracji.

Ważną formą działania jest gryzienie, na przykład kości. Trzeba tylko zwrócić uwagę, bo u niektórych psów powodują one zaburzenia żołądkowo-jelitowe, jednak w większości wypadków nie szkodzą, pod warunkiem że są to duże kości wołowe (udowa lub ramienna) z główką (oczywiście wystarczy fragment). Są one na tyle twarde, że pies nie zje za dużo na raz, a za to porządnie się zmęczy. Te psy, które nie tolerują prawdziwych kości, mają do dyspozycji naturalne gryzaki, których żucie zajmuje co najmniej 15-20 minut.

Autor: Joanna Iracka