Zalane schronisko

Niemal natychmiast po informacji o możliwym zagrożeniu podjęto decyzję o ewakuacji. Rozpoczęła się walka z czasem. Jednak jak zauważają pracownicy – bez pomocy mieszkańców Krakowa nie daliby rady. – Reakcja ludzi była niezwykła. Zgłosiło się mnóstwo osób, które zaoferowały swoją pomoc – relacjonuje Barbara Grzywacz, kierownik biura krakowskiego TOZ-u. – Także służby miejskie stanęły na wysokości zadania, MPK przysłało specjalny autobus abyśmy mogli przewieźć zwierzęta – mówi.

W schronisku zjawiło się wielu chętnych, którzy brali psy na  „tymczas”. Niektórzy przygarnęli tyle ile mogli. Nawet po trzy lub cztery psy. W trwającej ledwie kilka godzin akcji ratowniczej żaden ze zwierzaków nie ucierpiał. Ponad sześćset psów i sto pięćdziesiąt kotów zostało przewiezionych do bezpiecznych miejsc. – Ciągle jednak brakuje nam domów tymczasowych. Więc jeśli ktoś mógłby wziąć do siebie na dwa, trzy dni któreś z naszych zwierząt to będziemy bardzo wdzięczni – apeluje Grzywacz.

Według  wolontariuszy woda prawdopodobnie wdarła się na teren schroniska. Niewiadomo jeszcze jakie wyrządziła szkody ani kiedy zwierzęta będą mogły wrócić na miejsce. Jednak w tym nieszczęściu pojawia się mały promyk nadziei, gdyż wiele osób, które zjawiły się aby doraźnie pomóc schronisku i początkowo chciały wziąć psa jedynie na „tymczas” już zdecydowało się na stałą adopcję.   

Kontakt z Krakowskim Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami pod numerami: 12 421 77 72; 12 421 26 85; 12 429 43 61