Szukali zaginionej dziewczynki, znaleźli pseudohodowlę i wyniszczone psy

W Częstochowie zaginęła 14-letnia Jessica. Policja poprosiła o pomoc w jej poszukiwaniu media. Dziewczynka wkrótce się odnalazła, ale policjanci na posesji jej matki znaleźli pseudohodowlę i wyniszczone psy oraz inne zwierzęta.

Na początku lutego policjanci z częstochowskiej komendy zostali poinformowani, że do domu nie wróciła 14-letnia Jessica. Poprosili media o zamieszczenie informacji o tym, by rozszerzyć poszukiwania. Jednak dziewczyna szybko się odnalazła i wydawało się, że to szczęśliwe zakończenie sprawy. Ona jednak dopiero się rozpoczęła. Gdy dzielnicowy szedł do domu, w którym dziewczyna mieszkała z matką i dwojgiem rodzeństwa, nie spodziewał się tego, co tam zastanie. Na posesji policjanci znaleźli pseudohodowlę i wyniszczone psy oraz inne zwierzęta. Okazało się też, że dzieci są zaniedbane, a ich matka jest poszukiwana przez policję, bo ma odbyć karę więzienia.

Zwierzęta w pseudo
fot. Pogotowie dla Zwierząt

Znaleźli pseudohodowlę i wyniszczone psy

Ponieważ w domu znajdowały się wychudzone psy, koty i szynszyla (w sumie 21 zwierząt), policja poprosiła o pomoc stowarzyszenie Pogotowie dla Zwierząt.

Na miejscu zastaliśmy sześć psów w typie amstafa, trzy w typie malamuta i dwa w typie yorka. Były także 14-dniowe szczeniaki malamuta i koty. U wyniszczonych psów stwierdziliśmy widoczne żebra, zapadnięte boki, policzalne kości kręgosłupa. Dodatkowo w pomieszczeniach gospodarczych w ciemności zamknięte były dwa amstafy – tak opowiadał o interwencji dziennikarzom „Gazety Wyborczej” w Częstochowie Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt.

Grzegorz Bielawski był nominowany w 2014 roku do nagrody Serce dla Zwierząt, przyznawanej przez portal Psy.pl.

Psy żyły we własnych odchodach, nie miały dostępu do wody i jedzenia. Część z nich traktowano jak maszynki do rodzenia szczeniaków. Mama zaginionej Jessiki traktowała rozmnażanie zwierząt jako sposób na uzyskanie dochodu. W jej domu od kilku lat działała pseudohodowla. Psy były przetrzymywane w budynkach gospodarczych w ciemności. Interweniujący mieli kłopoty z ich uwolnieniem, bo drzwi zamknięto od środka, a właścicielka nie chciała ich otworzyć.

Pseudo w domu Jessiki
fot. Pogotowie dla Zwierząt

W schronisku nie ma miejsca

Schronisko w Częstochowie odmówiło przyjęcia zabranych z posesji zwierząt ze względu na brak miejsca. Przedstawiciele stowarzyszenia Pogotowie dla Zwierząt piszą na specjalnie utworzonej stronie www.ratujemyzwierzaki.pl/zaglodzone-psy-z-czestochowy, że „Lekarze weterynarii, do których trafiły psy, potwierdzili ich stan wyniszczenia. Gdyby przebywały tam dłużej, zapewne zmarłyby z głodu”.

Niestety w tym częstochowskim domu cierpiały też dzieci. Były zaniedbane, a w związku z tym, że ich matka musi odbyć karę więzienia, zostały umieszczone w ośrodku opiekuńczo-wychowawczym.

Psy i inne zwierzaki zabrane przez Pogotowie dla Zwierząt wymagają leczenia i opieki. Kosztuje też ich przewóz i utrzymanie do czasu, aż znajdą nowe domy. Zapewne jednak nie stanie się to szybko. Przedstawiciele Pogotowia dla zwierząt apelują o datki na pokrycie tych kosztów.

Autor: Magdalena Ciszewska