Zwyrodnialec z Jeleniej Góry bił, kopał i podtapiał swoje psy - Psy.pl - mamy nosa!

Zwyrodnialec z Jeleniej Góry bił, kopał i podtapiał swoje psy

Bicie, podtapianie, wlewanie siłą do przełyku żrącego płynu do udrażniania rur - oto przykłady metod „tresury”, jakie stosował wobec dwóch kilkumiesięcznych szczeniaków mieszkaniec Jeleniej Góry. Dwie organizacje prozwierzęce zjednoczyły siły i odebrały zwierzęta okrutnemu właścicielowi. Teraz występują przeciwko niemu w procesie sądowym.

Pozbawiony uczuć właściciel dwóch suczek – Layli i Shanti – znęcał się nad nimi ze szczególnym okrucieństwem. Sąsiedzi mężczyzny twierdzą, że zaczęło się od próby wytresowania pierwszej suczki Layli na psa agresywnego (jak sam twierdził – obronnego) za pomocą bicia, kopania i podduszania. Szybko okazało się jednak, że psiak nie jest ani rasowym amstaffem, ani psem agresywnym, na co liczył właściciel. Dlatego do domu trafiła druga młodziutka suczka – Shanti. A Layla zaczęła mężczyźnie zawadzać, dlatego postanowił się jej pozbyć i… siłą wlał do pyszczka żrącą substancję. Suka uległa ciężkim poparzeniom, nie mogła jeść ani pić, miała też kłopoty z oddychaniem.

Fundacja Psia Kuźnia we współpracy z jeleniogórskim oddziałem Mondo Cane odebrała Laylę krzywdzicielowi. Pod troskliwą opieką wolontariuszy z Psiej Kuźni Layla szybko zaczęła wracać do zdrowia.

Gorzej wyglądała sytuacja Shanti, której właściciel nie chciał oficjalnie się zrzec. Ponieważ dowody na znęcanie się nad Laylą były bezsporne, łatwo udało się ją odebrać, ale obowiązujące prawo nie pozwoliło jednocześnie zabrać drugiego zwierzęcia, co do którego nie było pewności, że mężczyzna źle postępuje.

Oprawca sam jednak dostarczył obrońcom zwierząt argumentów. Niedługo po odebraniu mu Layli postanowił rozprawić się z Shanti. W ramach kary za wymyślone przewinienie mężczyzna ganiał psa po posesji, dusząc i bijąc go pięściami. Dzięki szybkiej interwencji sąsiadów, którzy wezwali na miejsce policję i straż miejską, nie doszło do tragedii. Tym razem, mimo agresywnych protestów mężczyzny, udało się odebrać także drugą z suk.

Layla znalazła już nowy dom, ponieważ jej prawna sytuacja nie budzi wątpliwości: właściciel zrzekł się jej. O losie Shanti zadecyduje sąd, bowiem na razie została odebrana jedynie tymczasowo.

Na szczęście udało się skierować sprawę przeciwko okrutnemu właścicielowi do sądu. Oskarżyciele będą wnioskować o karę bezwzględnego pozbawienia wolności, grzywnę oraz dziesięcioletni zakaz posiadania zwierząt. PŁ 

Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników

Przeczytaj także

Dodaj komentarz

Zaloguj się do swojego konta lub skomentuj anonimowo. Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *