Psy.pl

reklama

Obaszar logowania się do serwisu
Obaszar wyszukiwania
szukanie zaawansowane
Zapisz się do naszego newslettera

Forum

Zaprojektuj okładkę

Zastanawiałeś się kiedyś jak wyglądałby twój pies, albo ty razem z nim na okładce miesięcznika "Mój Pies"? Możesz to sprawdzić!

Zaprojektuj okładkę
Obejrzyj okładki

Recenzje

Czworołapy w „Cacku” Krystyny Sienkiewicz

02-04-2013

Krystyna Sienkiewicz, znana aktorka, jest wielką miłośniczką naszych braci mniejszych. Nie zapomina o nich również w swej najnowszej książce „Cacko”.

Krystyna Sienkiewicz to aktorka występująca już od prawie 60 lat. Poza scenami kabaretową, teatralną, filmową i telewizyjną, upodobała sobie też zwierzęta, których jest przyjaciółką i opiekunką. Jako dobry duch bezdomnych psów i kotów często daje im schronienie w swoim domu. Jest prezesem Fundacji im. 120-lecia Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, która prowadzi schronisko w Milanówku. Aktorka była też nominowana do nagrody Serce dla Zwierząt.

W najnowszej książki Krystyny Sienkiewicz „Cacko” nie mogło więc zabraknąć części poświęconej zwierzętom. Fragment rozdziału pt. „Czworołapy”:

Kępiaste jest wioską, którą ubóstwiają moje psy. Trochę jest to zależne od mojego zapracowania. Jak nie Warszawa, to bliski wyjazd do Szczecina. Jazda ranem, a potem tego samego dnia dwa spektakle sztuki „Klimakterium… i już”. Intensywnie, mocno zmęczeniowo – żeby potem, nie mając czasu na odespanie, jechać do Poznania na cztery spektakle, a potem po powrocie do domu tego samego dnia zagrać znowu w Warszawie.

Moje psy potrafią mnie obserwować i wiedzą, kiedy jedziemy na wieś, kiedy artystka się maluje, to znaczy jedzie do teatru. Niedziele i soboty to wyjazd teatralny. Moja rodzina psia bez przerwy się zmienia. Ziutka Cepówna-Sztotek odchodziła, kiedy byłam w sanatorium, a teraz Fruzia, wielka staruszka, odfrunęła 10 czerwca nad ranem. Czekała na mnie. Wróciłam z Olsztyna. Ja w próg domu, a ona mnie powitała i zemdlała w krzakach. Ledwo ją znalazłam. Przyniesiona do domu, z resztkami świadomości, „uśmiechnięta” odchodziła gdzieś bardzo daleko.

Większość swoich czworołapów znajdowałam w lasach, na polach lub brałam ze schroniska w Milanówku-Polesiu. Fruzia prawie welshcorgi, czasami o niej żartowałam „krówka z Milanówka”, zabrana była ze schroniska z Jadźką. Kiedy przywiozłam je na swoje warszawskie podwórko, zasiadłam na ganku z tyłu domu i zaczęłam przyglądać się nowo przybyłym. Zawsze mnie zachwycała radość zwierząt zabranych z ciasnego metrażu do ogrodu. Po zwiedzeniu ogrodu Fruzia podeszła do mnie, żeby się bliżej zaprzyjaźnić. „Dziękuję ci, Krysiu”, powiedziała, siadła na tyłeczku i zrobiła słupek, i prawą łapą zaczęła pozdrawiać miasto i świat. Dostała ode mnie brawa i postanowiła pokazać mi więcej swoich umiejętności i sztuczek. Druga rola Fruzi to „umarł Maciek, umarł”. Zwijała się w kłębek, kładła na podłodze ganku i udawała śpiącą. Kiedy energicznie dośpiewywałam „podskoczyłby jeszcze”, zrywała się i rozciągała, kłaniając się. Chciałam załatwić Fruzi karierę telewizyjną, zadzwoniłam do agencji reklamowej, zapytali się, ile zapłacę. To wy musicie mi zapłacić, a raczej nie mnie, ale Fruzi, a ona przekaże te pieniądze na bezdomne zwierzęta.

Po moim domu chodzi teraz osiem, nie, dziewięć czworonogów. Zaczynając każdy swój recital piosenką Życiorysy, muszę być mocno skupiona, żeby doliczyć się, ile czworonożnych nieszczęść chodzi po moim domu. Ta liczba co chwilę się zmienia. Dzisiejszy stan mojego pogłowia wynosi: cztery koty i pięć psów. I jeszcze te nieoswojone, przychodzące tylko podjeść do mojej altany. Psiny: Sonia, Milusia, Stefcia Rudecka, Reksio i Czaruś. Koty: Hesia, Mela, Goldi Cycuś i Gosia Gosiewska.

Pierwsze kotki, które zamieszkały na Płatniczej, były przyniesione znad Świdra. Pocieszka miała być nawet ofiarą tej niespokojnej rzeczki, bo jakieś morderczo ludzkie ręce chciały ją utopić. Przyczepiła się do sporego patyka płynącego po rzece. Dobrze, że w ciepłej wodzie ktoś się pluskał. Przyjechała do stolicy w towarzystwie innej koteczki i dwunastu psów.

Ludzie, którzy widzą niedole czworołapów, wiedzą, jak łatwo popada się w niewolę u zwierząt. Nigdy bez wsparcia nie zostawiłam mocno potrzebującego pomocy zwierzątka. Nieraz żyły u mnie krótko, bo były bardzo schorowane i bardzo stare, ale żyły jak w Hollywood,wśród gwiazd. A pochowane na cmentarzyku koło domu żyją nadal, bo w moim sercu.

Książka Krystyny Sienkiewicz „Cacko” ukazała się 5 marca nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka. 

Oceń artykuł

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.3

Zobacz także

Wiadomości:
Buddy – pies na gole
Obejrzyj kolejne zwariowane przygody najbardziej wysportowanego psa wszech czasów.
Psy z piekła rodem
Jak wytrzymać z psem, który stawia na głowie życie całej rodziny, przyjaciół i znajomych? Ale z drugiej strony… Czy można takiego psotnika nie kochać?
Album przyjaciela. Pies
Masz dużo zdjęć swojego psa i możesz bez końca o nim opowiadać? Może warto założyć mu album. Pomoże w tym „Album przyjaciela. Pies” Wiktorii Międzybrodzkiej.
dodaj swoją opinię Komentarze: Opinii użytkowników: 0