Rozwój szczeniaka miesiąc po miesiącu – 11. miesiąc życia psa

Tak mało brakuje, by świętować pierwszy wspólny rok. Aktualnie mija 11. miesiąc życia psa i choć taki pies wygląda już naprawdę dorośle, to wciąż pozostaje niedojrzałym czworonogiem. Jeśli zaniedbamy kwestię szkolenia i zbagatelizujemy problemy wychowawcze, możemy mieć z naszym pupilem poważne kłopoty. Ponadto z chęcią zamieni się w stróża, który będzie chciał obronić swojego opiekuna przed wszystkimi obcymi ludźmi, którzy – w jego mniemaniu – są niebezpieczne.

11. miesiąc życia psa – wychowanie, czyli może do szkoły?

Na szczęście do lamusa odeszła teoria, jakoby psa należało szkolić dopiero gdy skończy rok. Być może jej powstanie wiązało się z tym, że funkcjonował jeden model szkoleń grupowych, podczas których liczna grupa zwierzaków dreptała przez długie kwadranse wokół wydającego polecenia instruktora. Nic dziwnego, że młodsze nie wytrzymywały takiej nudy. Obecnie szkoły dla psów prześcigają się w atrakcyjnych ofertach: psie przedszkola, początki agility, indywidualne spotkania szkoleniowe.

Jeżeli nawet dotąd świetnie sami dawaliśmy sobie radę z wychowaniem podopiecznego, to ze zbliżającą się jesienią nachodzi nas ochota na coś nowego. Może jednak grupowe szkolenie, a może wybór specjalistycznych zajęć ukierunkowanych na jakiś psi sport?

Na pewno poznaliśmy już predyspozycje czworonoga. Co więcej, przy okazji zastanowiliśmy się nad… naszymi. Ważne, żeby znaleźć dobrego trenera prowadzącego zajęcia, w sposób dobrze dopasowany do naszych i naszego zwierzaka potrzeb i możliwości. Jedenastomiesięczny pies, choć wygląda dorośle, nie jest w pełni ukształtowanym, dojrzałym stworzeniem. Tym bardziej trzeba rozsądnie podejść do kwestii jego szkolenia, a zwłaszcza do pojawiających się problemów wychowawczych.

Zawsze warto zacząć od obejrzenia treningu w wybranej szkole czy klubie sportowym i zastanowienia się, jak nasz pies czułby się podczas tych zajęć. Psie charaktery są różne, ale można określić podstawowe kryteria. Czy trening nie jest monotonny? Jak zachowują się psy na placu? Czy ćwiczenia sprawiają im radość? Co się dzieje w kuluarach? Czy instruktor nie twierdzi, że „Psy powinny ustalać hierarchię między sobą” – co oznacza przyzwolenie na chaos i zabawę w gnębienie słabszych?

Oczywiście te dylematy nie dotyczą właścicieli, którzy od początku angażowali swego psa w wybranej dziedzinie: np. agilitowcy podwyższają już tylko stacjonaty i uczą bardziej skomplikowanych układów.

dwa buldogi
fot. Shutterstock

11. miesiąc życia psa – zachowanie, czyli jestem bodyguardem

Do stróżowania – o ile w ogóle ma takie popędy – pies przymierzył się już wcześniej. Teraz pewna część populacji wpada na pomysł ochrony właściciela przed światem, a głównie przed spotkaniami z ludźmi uznawanymi za potencjalnie niebezpiecznych. O zaklasyfikowaniu przechodnia do tej kategorii zwierzak chce oczywiście decydować sam. Część właścicieli nie tylko nie zapobiega takim skłonnościom, ale jest wręcz dumna, że pies nareszcie zaczyna ich bronić.

Należałoby zadać sobie pytanie, czy w takim układzie wszystko jest na pewno w porządku? Kto tu podejmuje decyzje? Czy pies ma prawo oceniać, kiedy powinien zaingerować? A wreszcie… czy otoczenie jest tak niebezpieczne, że nie można wyjść na spacer z wesołym psem towarzyszem, tylko z czujnym bodyguardem, gotowym w każdej chwili do akcji?

Gdy zjawisko to występuje w łagodniejszej wersji, możemy odkryć, że podopieczny, dotąd niby chętnie kontaktujący się z innymi psami, nagle przestał je lubić. I ma ochotę sprać na kwaśne jabłko owczarka z naprzeciwka i boksera, który podszedł za blisko właściciela.

Psie instynkty i naturalne zachowania to jedno, a możliwość ich realizacji to drugie. Dlatego trzeba reagować, gdy pupil rzuca się z wyszczerzonymi zębami na przechodnia, bo uznał, że ten zanadto się zbliżył, albo – niesprowokowany – usiłuje zaatakować innego psa. Jeżeli będziemy odkładać taką interwencję na później z nadzieją, że samo przejdzie, że pies dorośnie i zmądrzeje albo sam się nauczy obowiązujących norm, ryzykujemy męczące i nas, i otoczenie wychodzenie z nieopanowanym agresorem przez najbliższych kilkanaście lat.

11. miesiąc życia psa – wulkan energii, czyli trudno nadążyć

Choć ogólny rozwój psa wcale się nie zakończył, zwierzak wykazuje się wybujałą energią, której musimy sprostać. W ciągu lata wspólnie budowaliśmy formę, bo to i wyjazdy na łono natury, gdzie można było swobodnie biegać, i dłuższe spacery. Trzydziestostopniowe upały szczęśliwie pożegnaliśmy, wczesna jesień to piękna pora roku i aż się prosi, żeby zacząć wyczynowo eksploatować i psa, i siebie.

Jednak jak zwykle potrzebny jest zdrowy rozsądek. Zwłaszcza, że rozwój fizyczny psów w tym wieku jeszcze się nie zakończył. Poza tym są różnice w zależności od rasy, wielkości zwierzaka, warunków, w których się wychowywał, a nawet osobnicze w obrębie rasy. Generalnie przedstawiciele małych i miniaturowych ras są bardziej „dorośli” niż ich wielcy, molosowaci kuzyni, którzy w wieku jedenastu miesięcy pozostają niemal psimi dziećmi. Dlatego intensywny wysiłek fizyczny psa zawsze musi pozostawać pod kontrolą właściciela. Nie eksploatujmy młodego zwierzaka na sto procent. Zwłaszcza, że często długo nie widać u niego objawów silnego zmęczenia.

pies u fryzjera
fot. Shutterstock

11. miesiąc życia psa – pielęgnacja, czyli wystawy

Krótkowłosi mają dobrze. Nie staje przed nimi stresująca wizja wizyty u psiego fryzjera. Takie spotkanie czeka zaś psy długo- i szorstkowłose, strzyżone z przyczyn higienicznych („żeby było chłodniej w upały”) i praktycznych („nie daję sobie rady z regularnym czesaniem”). No właśnie, warto patrzeć na sprawę perspektywicznie.

Dlatego jeśli pies ma być jeszcze raz w tym sezonie ostrzyżony, to zróbmy to jak najprędzej. Sierść musi bowiem choć trochę odrosnąć przed jesiennym chłodem. Szorstkowłose psy wystawowe, których wystawy klubowe odbywają się zwykle na jesieni, przejdą teraz zabieg trymowania. Dzięki temu wyskubana sierść nabierze odpowiedniego wyglądu tuż przed ważnym występem.

Autor: Paulina Łukaszewska