Animbulans – krakowscy uczniowie walczą o lepszy świat dla zwierząt

Marta Ozimek

Marta Ozimek

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Krakowscy uczniowie stawiają na zwierzęta. Jak zaczął się projekt „Animbulans” w ramach olimpiady „Zwolnieni z Teorii”?

ręka człowieka trzymająca łapę psa

fot. Shutterstock

W domu Asi zwierzęta były od zawsze. Jeszcze jak była mała razem z rodzicami, ratowała psy skrzywdzone i pozostawione na pastwę losu przez człowieka. Pierwsza była Cywila, uratowana z pseudohodowli, która porzuciła ją na pewną śmierć na pustkowiu. Do końca życia bała się jeździć autem, jednak przy kochającej rodzinie odżyła i stała się wspaniałym, radosnym psem. Potem byli Kulka i Messi. Rodzina znalazła ich na cmentarzu, gdy błąkali się wystraszeni między nagrobkami. Ostatnim psem jest Luka.

Nie wiemy, co się jej stało, ale ktoś na pewno gdzieś ją przywiązał. Gdy znaleźliśmy ją pod sklepem, miała na szyi sznur. Ktoś musiał ją bardzo skrzywdzić, ponieważ bardzo ciężko jest jej zaufać ludziom, mimo naszej dwuletniej pracy z nią.

Pomaganie zwierzętom we krwi

Wszystko zaczęło się od Cioci Asi. Była nieocenionym wsparciem i mentorem w rozwoju tak wielkiej empatii do zwierząt. Nauczyła Asię, by stawiała na wybory swojego serca i nie bała się – bo to przede wszystkim strach blokuje nas w działaniu. Od najmłodszych lat czuła pomoc Cioci, co pozwoliło rozwinąć jej skrzydła i przesądziło o życiowej ścieżce kariery. Dlatego stworzyła projekt „Animbulans”. Asia chce związać swoje życie ze zwierzętami, niezależnie od okoliczności, jakie ją spotkają – nawet tych łamiących serce.

Po śmierci Cioci, spowodowanej przez raka, było mi bardzo ciężko. Ale wiedziałam, że na pewno byłaby dumna z mojej próby stworzenia takiego projektu. Nie mogłam się pozbierać, ale wiedziałam i wiem, że nie chciałaby, żebym się smuciła. Ciocia zawsze wspierała moją miłość i chęć pomocy zwierzętom – myślę, że dalej to robi.

Gdy dowiedziała się o olimpiadzie „Zwolnieni z Teorii”, od razu pomyślała, że może to wykorzystać do uświadamiania ludzi o potrzebach pupili, by móc chociaż trochę poprawić im życie. Pomogli jej w tym przyjaciele – tak jak Asia kochają zwierzęta, więc w znalezieniu grupy chętnych do współtworzenia takiego przedsięwzięcia nie miała problemu. Okazali jej wielkie wsparcie i bardzo się zaangażowali, by móc szerzyć wiedzę na temat wszystkich zwierząt.

„Animbulans” w imieniu dobrostanu zwierząt

Każdy z uczniów zaangażowanych w projekt ma grupę zwierząt, o której wie coś więcej i dzięki temu łatwiej było im zacząć projekt. „Animbulans” tworzą osoby, które mają wiedzę z zakresu zwierząt domowych, są też osoby zajmujące się zwierzętami gospodarskimi, a także takie, które zajmują się ptakami. Razem tworzą zgraną grupę, która prężnie działa nie tylko online, w mediach społecznościowych, ale też i stacjonarnie na terenie Krakowa.

Zamierzamy dalej dążyć do szerzenia wiedzy na temat wszystkich zwierząt. Każde z nich zasługuje na spokój, chcemy zwiększać świadomość ludzi na temat tego, jak działają i co możemy zrobić, by im pomóc. Jesteśmy naprawdę wdzięczni za pomoc i pozytywny odzew, jaki dostaliśmy od naszych Patronów, jak i ludzi, którzy oglądają nasze filmiki i posty. To dzięki nim nadal możemy tworzyć treści, które mają na celu poprawę bytu zwierząt.

Asia i cały team „Animbulans” nie zamierzają się wycofać i będą dalej próbować, bo żeby osiągnąć dany cel, trzeba działać. Przed nimi jeszcze dużo pracy, ale nie poddają się, ponieważ wiedzą, że warto. Zachęcamy do śledzenia ich działalności na Instagramie: www.instagram.com/animbulans, jak i wsparcia ich zbiórki: zrzutka.pl/h77p2u.

Pierwsza publikacja: 18.03.2024

Podziel się tym artykułem:

Marta Ozimek
Marta Ozimek

Miłośniczka zwierząt wszelakich, z natury empatyczna, z zawodu ironiczna, prywatnie dychotomiczna. Codziennie boli mnie serce, że nie mogę przygarnąć wszystkich potrzebujących stworzeń. Jak kawa, to czarna, jak kraść – to miliony.

Zobacz powiązane artykuły

Bohaterowie nie zawsze noszą pelerynę. Poznajcie historię, która przywraca wiarę w ludzi

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Sergio Florian, 44-letni maratończyk z Hawajów, często zachwyca się niezwykłymi widokami. Jednak to, co zobaczył podczas swojego treningu po górach O’ahu, było zaskakujące – nawet jak na jego standardy.

bohaterowie

undefined

„Dawno nie mieliśmy przypadku, w którym tak upodlono psa”. Pieski los na posesji wartej miliony

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Z pseudohodowli trafiła do prywatnego przytuliska, a później do wielkiego domu. Mogłoby się więc zdawać, że historia starszej suczki zakończyła się szczęśliwie. Nic bardziej mylnego. 

Beza na opuszczonej posesji

undefined

Taro i Jiro: niezwykła historia psów, które cudem przeżyły na krańcu świata

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Arktyka to najzimniejsze, najbardziej wietrzne i suche miejsce na ziemi. Ten najdalej wysunięty na południe kontynent zajmuje powierzchnię około 14 milionów kilometrów kwadratowych, z czego 98% pokrywa gruby lód. Mimo surowego klimatu i nieprzyjaznego środowiska od dziesięcioleci fascynuje i przyciąga naukowców i badaczy z całego świata. To właśnie tutaj w 1957 roku, w japońskiej stacji badawczej Syowa, miała miejsce jedna z najbardziej niezwykłych psich historii.

taro i jiro

undefined

null

Bądź na bieżąco

Zapisz się na newsletter i otrzymuj raz w tygodniu wieści ze świata psów!

Zapisz się