Bert – pies, który przestał być potrzebny

fot. Schronisko na Paluchu

Zaniedbany i śmierdzący Bert został wyrzucony z domu, gdy tylko w rodzinie pojawiło się dziecko... Stan tego psa był naprawdę dramatyczny!

Bert – piękny psiak w typie owczarka niemieckiego – trafił do schroniska jako roczny dzieciak. Delikatny, niezwykle ugodowy wobec innych psów, posłuszny i zupełnie bezproblemowy młodziak nie miał jednak zbyt dużo szczęścia. Mimo ogromu starań ze strony swoich wolontariuszy i licznych wyjazdów na akcje promocyjne, spędził najlepsze lata swojego życia za kratami. Psiaki, z którymi dzielił boks, szły do adopcji, a Bercik musiał godzić się ze stratą swoich czworonożnych przyjaciół i obojętnymi spojrzeniami ze strony schroniskowych gości. Tak psiakowi minęło 9 lat…

fot. Schronisko na Paluchu

W grudniu 2017 roku zgłosiło się do schroniska młode małżeństwo, które chciało uratować starszego psa z niewielkimi szansami na adopcję. Nie byli zbyt doświadczeni, jednak mieli świadomość, że opieka nad starszym psem może być wyzwaniem i gotowi byli się tego podjąć. Przygarnęli więc bezproblemowego Berta, którego otoczyli opieką i miłością. Nowe życie psiaka relacjonowali wolontariuszom, przesyłając zdjęcia seniora, który pierwszy raz w życiu bawił się piłką, leżał na ciepłym posłanku i cieszył się spokojną emeryturą. Szczęście Berta nie trwało jednak zbyt długo…

Bert wraca za kraty, bo śmierdzi

Niecały rok później wolontariuszka odebrała telefon od mężczyzny, który w kilku szybkich zdaniach wyjaśnił, że musi oddać psa. Powód? Bert nie może mieszkać z dzieckiem, które właśnie im się urodziło. Ich dziecko potrzebuje bowiem czystych warunków do życia, a obecność śmierdzącego, sikającego psa jest po prostu niedopuszczalna. Mężczyzna przyznał też, że dzwoni za plecami swojej żony, która jeszcze nie wie o podjętej przez niego decyzji. Jednak nie będzie miała nic do powiedzenia – oddanie psa to jedyne wyjście w tej sytuacji.

Psa musiała przyprowadzić żona – to jej nazwisko widniało na umowie adopcyjnej. Do biura schroniska wraz z zapłakaną kobietą wszedł pies, który w niczym nie przypominał dawnego Berta… Ledwo stojący na nogach psiak miał całe poranione łapy i ciało w odleżynach, a smród jego przerzedzonej sierści czuć było z kilkunastu metrów. Psiak wyglądał tak, jakby ktoś od dłuższego czasu trzymał go w zamknięciu, w tak małym pomieszczeniu, że psiak nie miał nawet miejsca, by swobodnie się ruszać. W rozmowie z wolontariuszkami kobieta wyznała, że pies szczeka na mikrofalówkę, czym budzi śpiące dziecko i kompletnie nie nadaje się do życia w mieszkaniu. I oczywiście śmierdzi.

Los uśmiecha się do Berta

Wieści o skrajnie zaniedbanym psim staruszku szybko się rozniosły. Historia Berta złapała za serce przyjaciółkę wolontariuszki i niecały miesiąc po powrocie do schroniska senior wygrzewał się już w ciepłym łóżku młodej studentki. Dziewczyna nie szczędziła na niego pieniędzy – w kilka miesięcy udało się wygoić wszystkie rany, a jego sierść znów stała się gładka i błyszcząca.

bert porzucony zaniedbany
fot. Schronisko na Paluchu

Starszy Bercik cieszył się nowym domem i wspaniałą opiekunką jeszcze 3 lata. Niestety w kwietniu 2021 roku odszedł z powodu przewlekłej, nieuleczalnej choroby. Miał jednak wspaniały dom, który wynagrodził mu wszystkie krzywdy, jakie spotkały go ze strony jego poprzednich „opiekunów”.

MAMY DLA CIEBIE PREZENT! Zapisz się do newslettera Psy.pl i już teraz odbierz za darmo e-book „50 ras w sam raz do kochania”

Autor: Aleksandra Prochocka
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments