Czysta jama ustna to nie tylko estetyka

Wizyta rutynowa – pies na szczepienie. Zwierzak zadbany, dobrze wygląda, zaglądam jeszcze tylko do pyska. A tam? Coś, co osadziło się na zębach, wyglądało jak pumeks, miało kolor żółtawo-brązowy, nie wierzę, że właścicielka tego nie zauważyła. O zapachu z pyska nie wspomnę… Odór pomiędzy popsutym mięsem a zgnilizną.

– Zęby pani psa są w fatalnej kondycji!
– On ma już 15 lat! Poza tym JUŻ RAZ miał ściągany kamień.
– A pani? Ile razy już zdejmowała kamień nazębny u stomatologa?

Na tym pytaniu zwykle rozwiewam wątpliwości klienta co do zasadności sanacji jamy ustnej u swojego pupila częściej niż RAZ W ŻYCIU.

Dlaczego tak trudno namówić właściciela na zabieg?

Jestem w stanie poniekąd zrozumieć, czym kierują się ci właściciele, którzy unikają decyzji o czyszczeniu zębów swojego psa.

Czasem jest to strach przed znieczuleniem zwierzaka – niestety, aby prawidłowo i rzetelnie przeprowadzić zabieg, nasz pupil musi spać. Związane jest to z dwoma podstawowymi rzeczami.

Po pierwsze, trudno jest wytłumaczyć psu, żeby leżał spokojnie z otwartym pyskiem, gdy lekarz wsadza mu dziwne rzeczy do środka i jeszcze wydawane są przy tym dźwięki i leje się woda. No jakoś tego nie widzę…

Drugą i ważniejszą sprawą jest to, że ultradźwięki, których używa się do odczepienia osadu od zęba, są dla psa zwyczajnie BOLESNE! My tego tak nie odczuwamy, ale nasz pupil owszem.

Czy to takie ważne?

Z zębami jest tak, że to nie tylko kwestia wizerunkowa lub brzydki zapach z pyska. Płytka czy kamień nazębny to siedlisko bakterii. Jakich? Ano cała gama, do wyboru, do koloru. Pies, liżąc nas, zostawia drobnoustroje na naszej skórze, jedząc, żując czy przełykając ślinę, połyka je.

I o ile część z nich pewnie zginie potraktowana sokiem żołądkowym, to część przeżyje i osiedla się na zastawkach w sercu, w nerkach, wątrobie. Tego oczywiście nie widzimy na pierwszy rzut oka, zatem udajemy, że problemu nie ma, albo, co bardziej podejrzewam, większość właścicieli psów o tym zwyczajnie nie wie.

A zapalenie dziąseł?

No właśnie. Kamień nazębny i bakterie, które mu towarzyszą, wywołują zapalenie dziąseł. Dziąsła są wtedy zaczerwienione, potrafią nawet krwawić, następnie cofają się i odsłaniają korzenie zębów, dochodzi do erozji szkliwa i pojawiają się dziury w zębach, a same zęby zaczynają się chwiać i boleć.

Czasem powstają tak zwane ropnie okołowierzchołkowe, gdy bakterie wnikają pod dziąsło w kierunku korzenia zęba.

„Jego to nie boli, bo przecież je”

Wszystkie te przypadłości wywołują ogromny ból. Pies najczęściej tego nie pokaże, ale to nie znaczy, że bólu nie odczuwa. Ewentualnie mniej chętnie je. W bardzo zaawansowanych przypadkach całkiem odmawia jedzenia, choć to zdarza się rzadko. Częściej właściciel zgłasza się z psem, bo „śmierdzi mu z pyska”.

Czy zostaną mu jakieś zęby?

Zaczynamy zabieg, usuwamy kamień. Niektóre zęby, nawet jeśli się nie ruszały wcześniej, po usunięciu kamienia nazębnego, który czasem działa jak klin, utrzymując je na miejscu, zaczynają się ruszać. Pod kamieniem zdarza się, że odkrywamy dziury lub odsłonięte korzenie. Wszystkie te trzy sprawy wywołują ból. Takie zęby należy usunąć albo przeprowadzić leczenie. 

Coraz częściej można trafić do specjalisty stomatologa weterynaryjnego. Leczenie kanałowe, uzupełnianie ubytków są na porządku dziennym. Wystarczy się rozejrzeć. Brak zęba czy kilku nie jest żadnym problemem dla psa. Taki zwierzak doskonale radzi sobie z jedzeniem, nawet suchej karmy. Część psów zwyczajnie łyka chrupki – należy wtedy po prostu zadbać o to, aby nie były zbyt duże, by uniknąć zagrożenia zakrztuszeniem.

Czym jest brak zęba wobec bólu, jaki potrafi spowodować? Nikt z nas nie chodzi zbyt długo z bolącym zębem, a pies? Jest zdany wyłącznie na nas. Na naszą opiekę i empatię.