Niezbędnik spacerowy! Telefon

Takie czasy – niestety, bądź i „stety”, telefon nas uzależnił. Albo raczej my uzależniliśmy się od niego. Bo trzeba (naprawdę?) śledzić media społecznościowe, bo może trafić się okazja do fajnej fotki, bo cierpimy na niedoczas i spacer z psem to jedna z niewielu okazji, gdy mamy dłuższą chwilę na rozmowę.

Nagminnie mijam więc ludzi, którzy choć spacerują z psem, to całą swoją energię i uwagę skupiają na ekranie smartfona. Pies wącha trawnik, a właścicielka wraz z koleżanką po drugiej stronie słuchawki ekscytuje się nadchodzącymi promocjami w sklepie. Pies zjada śmieci, a właściciel wklepuje ważną wiadomość do swojej dziewczyny. Pies zwalnia, powoli stroszy sierść, wzrok mu nieruchomieje, a jego opiekun w tym czasie robi sobie fotę butów podczas „spaceru”, żeby potem obwieścić światu, jaki to jest fit. I gdzie w tym wszystkim pies?

Spacer jest dla psa

Czy to naprawdę takie trudne, poświęcić trochę swojej uwagi psu? Poznać miejsca, które lubi, i w których czuje się niepewnie? Na którym skrzyżowaniu dróg będzie ciągnął mocniej (i dlaczego), a na których będzie wąchał trawnik w nieskończoność? Czy potrafimy poobserwować, przeanalizować i poszukać przyczyn danego zachowania, czy w zasięgu naszych możliwości jest jedynie nerwowe szarpanie smyczą? I traktowanie spaceru jako przykrego i nudnego obowiązku?

Rozpędzeni rowerzyści, małe dzieci chcące przytulić się do pieska, cofające auto, rozrzucone śmieci (lub, co gorsza, trucizny) czy uciekająca wiewiórka to sytuacje, których można (choć też nie zawsze) uniknąć, o ile będziemy skupieni na psie. A nie na telefonie.

Telefon – kiedy z niego korzystać?

Mimo wszystko telefon warto mieć przy sobie. Sytuacji, w których może się przydać, może być naprawdę dużo. Choćby lokalizacja GPS, gdy zabłądzimy w lesie. Z kolei w mieście, w razie niefortunnego zdarzenia – możemy szybko sprawdzić, która z lecznic znajduje się najbliżej. Zamiast nosić przy sobie zaświadczenie o ważnym szczepieniu, wystarczy zrobić zdjęcie, które będziemy przechowywać w telefonie. Oczywiście niezbędnym szczegółem, który musi zawierać fotografia, jest pieczęć i podpis lekarza weterynarii.

Telefon przyda się też wtedy, gdy spotkamy zagubionego psiaka z adresówką, na której widnieje czyjś numer telefonu. Albo po to, by w razie znalezienia psa – bez żadnej obroży – zadzwonić do schroniska, gminy, czy też lokalnie działającej fundacji.

Tego, że telefon bywa przydatny, nie da się zakwestionować. Chodzi po prostu o to, aby nie stał się najważniejszym i nieodłącznym punktem spacerów. To tylko dodatek do najważniejszego – naszego psa.

A wy? Spacerujecie z psem czy z telefonem?