Dlaczego rzucanie psu patyka jest niebezpieczne?


Piłeczki, patyczki, zabaweczki, latające talerze... Wszystko to doskonale nadaje się do rzucania i gonienia przez psa. Tylko czy to na pewno bezpieczny pomysł na spędzanie czasu?

Wyjrzałam do poczekalni, a tam wszędzie krew. Skąd się ona wzięła? Za rogiem (poczekalnia w mojej przychodni ma zakręt) siedział pies, któremu z pyska leciała krew. Moje przerażenie i zdziwienie urosło, gdy zorientowałam się, że poza krwią w pysku tkwi coś dziwnego. Pies natychmiast znalazł się w gabinecie i przystąpiłam do oględzin paszczy pacjenta. Próbowałam zrozumieć, co się właściwie stało.

Patyk dla psa? No pewnie, rzucajmy!

Otóż właściciele chcieli spędzić z psem miłe popołudnie. Poszli na długi spacer na łąki. Psiak znalazł porządny patyk, którym co chwila podcinał nogi spacerowiczom. Właścicielka zaczęła więc psu rzucać ten patyk, skoro tak tego chciał. Wszystko szło dobrze, kilka razy Ramzes pobiegł po patyk i z nim wrócił cały szczęśliwy.

Niestety w pewnej chwili kij poleciał jakoś krzywo i zamiast wylądować płasko, zaczął skakać i odbijać się od ziemi. Pies nie zwolnił, chciał koniecznie mieć patyk w pysku. W końcu dopadł „ofiarę”. I wtedy stało się nieszczęście – pupil nadział się na kij.

Co się stało?

Sytuacja była bardzo poważna – patyk dla psa okazał się wyjątkowo niebezpieczny. Kij przebił podniebienie i złamał psu żuchwę. Leczenie wymagało interwencji chirurgicznej. Całe szczęście, że udało się usunąć całe ciało obce, zdrutować żuchwę i „załatać” podniebienie. Po kilku tygodniach rany zagoiły się, a żuchwa zrosła. Przez cały ten czas właściciele musieli bardzo uważać na psa. Nie mogli podawać mu twardych rzeczy do jedzenia. Ramzes nie mógł też żuć swoich ulubionych smakołyków.

Z całej tej sytuacji wypłynęła jedna nauka. Opiekunowie Ramzesa opowiadali wszystkim znajomym i nieznajomym na spacerach o tragedii, jaka rozegrała się w ich życiu z kijem w roli głównej. Od tej pory rzucali swojemu pupilowi jedynie piłeczki na sznurku, sznury i inne bezpieczne zabawki.