Pies i podwórko, czyli pułapki domu z ogrodem


Mam dom z ogrodem i psa, który może się na podwórku wyszaleć, ile chce! Czy rzeczywiście to największe szczęście dla psa, czy raczej utrapienie dla właściciela?

Ile to razy słyszałam stwierdzenie, że dana rasa – czy też pies – nadaje się wyłącznie do domu z ogrodem. Jaka to wygoda i komfort. I że mieszkając w bloku, czynimy krzywdę naszym psom. Jasne, własne podwórko do dyspozycji to dużo plusów. O ile umie się z nich korzystać. W przeciwnym wypadku nasz pies może stać się dla nas źródłem frustracji.

Motywacja

A raczej jej brak. Zaczyna się od zaprzestawania spacerów. Najpierw tych porannych, no bo praca, szkoła, pośpiech. Potem tych wieczornych, bo zmęczenie, zimno, obowiązków dużo. Jeśli ostanie się ten jeden, popołudniowy, to i tak dobrze… Pies powoli uczy się dwóch rzeczy. Że człowiek nie kojarzy się z niczym ciekawym, a na napotykane problemy należy znaleźć własne rozwiązania, bo nikt nie mówi, które zachowania są złe. A jeśli już, to i tak nie proponuje alternatyw.

Jeśli ktoś z kolei zaprzestaje spacerów, ponieważ jego pies nie do końca potrafi chodzić na luźnej smyczy, to doprowadza do sytuacji, w której chodzenie na smyczy będzie jeszcze większą zmorą.

Niezależność

Naprawdę to nie przypadek, że większość psów, które nie chcą wracać na zawołanie, lubią gonić za zwierzyną albo – w przypadku spotkania innego psa – głuchną na właściciela, to psy, które swój typowy dzień spędzają, zwiedzając własne podwórko.

W czym człowiek ma być niby ciekawszy od możliwości kopania w ogródku? Albo od szczekania na przechodniów, gonienia ptaków czy uciekania przez płot? Jeśli ma smycz w ręku, to jest szansa na spacer i wtedy warto podejść. A tak poza tym? No może na jakiś smakołyk, ale ten czuje się z dala. Ale to nie jest już przywołanie, a zwyczajna łapówka. Pies nie robi tego z radości kontaktu z właścicielem, bo uczy się, że z opiekunem jest nudno. I warto zadbać o inne atrakcje. Na własną łapę.

Jeśli podwórko to miejsce, gdzie razem ćwiczycie, gdzie podejmujecie wspólne aktywności, wymagasz od psa zachowań w zrozumiały dla niego sposób – jest ono wielkim komfortem. Jeśli wychodzisz z założenia, że pies zajmie się sam sobą, nie licz, że nie skorzysta z tego pozwolenia również wtedy, gdy ty akurat będziesz chciał mu przyciąć pazury bądź zawołać do domu.

Niechciane zachowania

Ciągłe przebywanie na zewnątrz jest dla psa atrakcją ze względu na świeże powietrze, możliwość obserwacji i eksploracji terenu. Jednak teren sam w sobie jest nudny. Trzeba wejść z nim w interakcję, żeby było ciekawie.

Dla jednego psa będzie to kopanie. Dla innego znaczenie. Inny będzie brał w pysk to, co wyda mu się ciekawe, a gryzienie i żucie to naturalne zachowanie psa. Nie ma dla niego znaczenia, czy będzie to kabel, światełko solarne, drewno na opał czy też doniczka. Młody pies może (choć nie musi) mieć też problem z utrzymaniem czystości w domu. W końcu na dworze potrzeby fizjologiczne można załatwić w każdym momencie. Często włącza się też instynkt stróżowania i czujności, bo przecież jeśli nie listonosz, jeśli nie sąsiedzi, to jakiś zwierz na horyzoncie prędzej czy później się pojawi. Czujność z kolei dość często wprowadza psa w stan czuwania i napięcia, utrudniając mu odpoczynek, wejście w stan wyciszenia i zaśnięcie, aby porządnie zregenerować organizm. To nic innego jak ludzki odpowiednik pracoholizmu, bo pies tak naprawdę jest ciągle „w robocie”.

O najczęstszych niechcianych zachowaniach, które psy nabywają dzięki nam, można przeczytać też tutaj.

Bezpieczeństwo

Jeśli ktoś jest zdania, że ogrodzenie wystarczy, aby pies był bezpieczny, jest w ogromnym błędzie. Niezależnie od tego, czy twój płot jest betonowy, czy to jedynie siatka leśna, pies pozostawiony bez nadzoru nie jest w 100% bezpieczny. Oczywiście odpowiednie zabezpieczenie chroni psa przed kradzieżą czy przedostaniem się innego psa na nasz teren. Ale nie uchroni przed przelatującym szerszeniem, pełznącą żmiją, przerzuconą trutką czy skakaniem na metalowe bądź ostre części ogrodzenia na widok kota czy potencjalnie niebezpiecznego obiektu według psa.

Podwórko to też miejsce zaczepek psa przez dzieci wracające ze szkoły, które miewają niezbyt mądre pomysły, i które zawsze będą poszkodowane, a właściciel winny, jeśli dojdzie do nieszczęścia. Warto czasem o tym pomyśleć, nawet jeśli nasz pies jest przyjacielski.

Pies i podwórko – podsumowanie

Posiadanie domu z ogrodem to ogromne możliwości. Jeśli jednak podwórko będziemy traktować jako niezbędny i najważniejszy element, który ma uszczęśliwić naszego psa, prędzej stanie się ono dla nas utrapieniem niż korzyścią. A oduczanie złych zachowań i nawyków zawsze jest mozolniejszą pracą niż nauka od podstaw.