Psia matka wariatka! Czy też nią jesteś?

Jakie cechy posiada psia matka wariatka? Czy bycie nią to coś złego? A może psia matka wariatka to nowy trend w społeczności psiarzy? Jesteś ciekawy, kim tak naprawdę jest psia matka wariatka? Czytaj dalej!

Psia matka wariatka – jak ją rozpoznać?

To nic trudnego! Psią matkę wariatkę bardzo łatwo wyłowisz z tłumu, wyróżnia się znacznie nawet na tle innych psiarzy. Plecak lub stylowa nerka, saszetka na smaki, kupownik, a do tych wszystkich akcesoriów dopasowany psi outfit w postaci trendy smyczy, szelek, obroży. Sportowe buty na nogach, bo psia matka to kobieta niesłychanie aktywna i zabiegana. Wygodne ubrania najczęściej przyozdobione psim kłakiem i miłosnym odciskiem psiej łapki.

Doskonale zorientowana w psich social mediach, wie niemal wszystko o rynku psich akcesoriów, ma wielu znajomych wśród właścicieli psów. Roześmiana, otwarta na nowe znajomości, gadatliwa, ale także zdecydowana i bardzo konkretna, jeśli coś lub ktoś zagraża jej ukochanemu psiakowi.

Psia matka wariatka zawsze jest niesamowicie skupiona na swoim psie, a on z kolei nie odrywa od niej wzroku. W parku lepiej im nie przeszkadzać bez pytania, bo zawsze spędzają razem aktywnie czas na zabawach lub treningach. Psórki i psynowie takiej ludzkiej psiej matki najczęściej są bardzo ogarnięte, socjalne i można ich spotkać na psich imprezach i nie tylko. Nierzadko psia matka i jej pies są bardzo podobni do siebie – mimika, wzrok, wyraz twarzy/pyska. Niektóre z matek mogą osiągnąć wyższy stopień wtajemniczenia i są wegankami.

Więcej o typach psiarzy przeczytasz tu: Jakim typem psiarza jesteś?

Psia matka to przelotna moda czy nowe zjawisko?

Bycie psią matką wariatką to stan umysłu. Trzeba to poczuć, być nieźle pomerdanym na punkcie czworonogów, a najbardziej na punkcie swojego (albo swoich, bo stado często szybko się powiększa).  Czy to moda? Nie wydaje mi się, bo zjawisko to z roku na rok rozrasta się i przybiera na sile.

Dostrzega to także rynek. Sama wśród znajomych widzę, jak zmieniają swoje życie pod wpływem posiadania psa, jak z właściciela i opiekuna ich relacja zmienia się na partnerską i jak wzmacnia się relacja między nimi i łącząca ich więź. W parze z tym nie idzie uczłowieczanie psa, bo współczesne psie matki wariatki są bardzo świadome i mocno dbają o zaspokojenie psich potrzeb. Nie ma to nic wspólnego z zastępowaniem macierzyństwa (choć w skrajnych sytuacjach może się tak zdarzyć). Jeśli spotkają się 2 lub 3 osoby o podobnych poglądach, to gwarantowane, że szybko nie przestaną plotkować o psiakach, akcesoriach, doświadczeniach i trudach opieki nad psami.

Moda ma to do siebie, że przemija, a świadoma opieka nad psami, wiedza na temat zwierząt i odpowiedzialność rosną z każdym kolejnym rokiem. Psie matki wariatki są więc bardziej nową grupą społeczną w psiarskim światku niż trendem. Takie osoby często działają na rzecz zwierząt, są wolontariuszami w schroniskach, bronią praw zwierząt, są aktywne społecznie.

Psia matka wariatka a ludzkie dzieci

No i weszliśmy na grząski grunt… W internecie sporo jest hejtu na psie matki lub nawet na żartobliwe nazywanie psa dzieckiem, synkiem czy córką. Jest to niesłuszne i nieuzasadnione, bo wiele psich matek (i ojców) miało dziecko przed decyzją o powiększeniu rodziny o psa.

Bardzo często też dziecko pojawia się w takiej rodzinie po jakimś czasie. Pies nie zostaje zepchnięty na margines, takie osoby nie oddają psa, bo urodziło się dziecko czy dlatego, że pies brudzi. Psie matki wariatki są świadome, że da się pogodzić te dwie role. Dzieci – wbrew krążącej opinii – nie umierają od odrobiny brudu i nie do końca sterylnych warunków w domach, gdzie są także zwierzęta. Nie dajmy się zwariować! Dzieci wychowujące się ze zwierzętami często są bardziej empatyczne i wrażliwe oraz odpowiedzialne w porównaniu do ich rówieśników, którzy nie mieli kontaktu ze zwierzętami.

Istnieją też osoby, które nie czują potrzeby posiadania dzieci i mają do tego prawo. Czy jest w tym coś złego, że swój wolny czas i serce oddają psiakom i innym potrzebującym zwierzętom? Nie, nie ma w tym nic złego i nikt nie ma prawa oceniać czyichś wyborów. Żyjmy tak jak chcemy i dajmy tak samo żyć innym. Nie wchodźmy z butami w czyjeś życie. Pies jest członkiem rodziny, a nie rzeczą. Wymaga podobnej opieki jak dziecko i jest od nas całkowicie zależny.

Czy psia matka wariatka jest rzeczywiście wariatką?!

Nie jest. Ta „wariatka” to taki dodatek dla smaczku i mój ulubiony, od jakiegoś czasu, hasztag na Instagramie. Dopóki nikt nie zacałowuje psa na śmierć, nie przebiera go w śpioszki, nie karmi mlekiem i nie wozi w wózku, to nie ma mowy o wariactwie. Wariactwo psich matek przejawia się w nadmiernej trosce o swoje psy. Badają je częściej niż wymagane minimum, z każdym niemal pieprzykiem i zmianą na skórze latają na biopsje, nie lekceważą najmniejszych objawów, które mogą świadczyć o poważniejszej chorobie. Jeśli trzeba zadbać o zdrowie pupila, to same zrezygnują z nowych butów czy kosmetyków i są gotowe zrobić wszystko, co w ich mocy, aby pomóc psu.

To wariactwo to wielka miłość, troska i dbanie o czworonogi. Bywa, że psie matki wariatki przeginają z ilością zabawek i akcesoriów, ale nadwyżki często później trafiają do potrzebujących psiaków i ten zakupoholizm nie robi nikomu krzywdy. A to, że śpią z psami w łóżku… Psiarze dzielą się na dwie grupy – na tych, którzy śpią z psami i się do tego przyznają i na tych, którzy śpią z psami w łóżku, ale się do tego nie przyznają.

A co z psimi ojcami?

Jest ich zdecydowanie mniej niż psich matek. Z moich obserwacji wynika, że to raczej kobiety forsują w domu pomysł adopcji lub zakupu psiaka, a potem dążą do poszerzania stada. Faceci społecznie uczeni są bycia twardymi i nie okazywania uczuć. Psi ojcowie są nimi bardziej w domowym zaciszu niż na mieście. O cały wizerunek domowego stada raczej dbają psie matki wariatki i wciągają w to swoich facetów. Jeśli się mylę, to gorąco zachęcam psich ojców do zabrania głosu w tej sprawie!

Apel na zakończenie

Do wszystkich czytających ten artykuł! Proszę, potraktujcie go z przymrużeniem oka! Każdy normalny psi rodzic doskonale wie, że „rodzicem” psa jest tylko z nazwy. Jest to pewien sposób na życie, pasja i nie ma w tym nic złego. Jedni chodzą na ryby, inni zbierają znaczki, a my jesteśmy psiarzami, z których często wychodzą psie matki wariatki i psi ojcowie wariaci. Psy serio nie cierpią z tego powodu, jak się je od czasu do czasu nazwie synkiem czy córeczką.

Zamiast hejtować czyjś sposób życia, może warto przekuć tę energię w coś dobrego i na przykład zorganizować zbiórkę darów dla najbliższego schroniska? Albo stać się domem tymczasowym lub zostać wolontariuszem w schronisku?

Pozdrawiam serdecznie wszystkie zakręcone psie matki wariatki, no i psich ojców wariatów też oczywiście!